4-miesięczny RUSek w dobre ręce

kupię/sprzedam/oddam/wezmę/zaginął/znaleziony/konkursy/etc.

Moderator: modRUSki

Olga
Posty: 5
Rejestracja: czwartek, 15 czerwca 2006, 18:14
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

4-miesięczny RUSek w dobre ręce

Postautor: Olga » piątek, 23 czerwca 2006, 19:33

4-miesięczny RUSek, bez żadnych wad, wielki pieszczoch, rodowodowy, zdrowy do oddania, ponieważ, niestety, nie jestem w stanie go trzymać w domu z ogródkiem. Chciałabym mu znaleźć dobry dom u doświadczonych hodowców, jeśli to możliwe.

Proszę o ewentualny kontakt telefoniczny 0 608709346.

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 927
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » sobota, 24 czerwca 2006, 22:11

Olga, przeciez mozesz zrobic moskitiere, mozesz go wychowac bez wychodzenia, jest wiele opcji poza oddaniem kota, czy decyzja o wzieciu go byla przemyslana?
Ogrod i otwarte drzwi na taras nie sa chyba wazniejsze od zywej istoty :evil:
Jesli jednak uwazasz, ze zycie Wam sie nie uklada to koniecznie skontaktuj sie najpierw z hodowca, od ktorego kupilas kociaka.
Na pewno hodowca chcialby wiedziec, co dzieje sie z jego dzieckiem, ze grozi mu oddanie w rece osoby trzeciej !!!!!
Hodowca tez powinien Ci pomoc w znalezieniu dla niego inego domu, nie oddawaj malucha komukolwiek !
Obrazek

Awatar użytkownika
tunturi
Posty: 277
Rejestracja: piątek, 3 grudnia 2004, 16:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: tunturi » sobota, 24 czerwca 2006, 23:04

Olgo, jeżeli zdecydowałaś się na rozstanie z kotkiem, tak jak pisze Poison - koniecznie skontaktuj się najpierw z hodowcą. Niewykluczone, że zobowiązałaś się do tego, podpisując umowę sprzedaży - przynajmniej w tej, którą podpisałam ja, jest punkt mówiący o tym, że w razie czego hodowca musi wiedzieć o konieczności oddania kotka i zastrzega sobie prawo do odkupienia go ode mnie.

Awatar użytkownika
Ultra
ALLEZ LES BLUES*PL
Posty: 104
Rejestracja: sobota, 27 sierpnia 2005, 20:01
Lokalizacja: warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ultra » niedziela, 25 czerwca 2006, 08:28

Witam. To "mój" kociak Alkadias najsłodszy i żeczywiście dowiedziałam się o tym ogłoszeniu kanałami a nie wprost od obecnych właścicieli, ale obecnie, po rozmowie, wiem już, że Olga chciała rozpoznac teren i zorientowac się po prostu czy w ogóle byłby ktoś kotkiem zainteresowany, troszkę za szybko bez rozmowy ze mną zamieściła to ogłoszenie.
Ostateczna decyzja co do Alkadiasa nie jest podjęta.... byc może zostanie u Olgi, byc może wróci do mnie i wtedy prawdopodobnie u mnie już na zawsze zostanie, albo też obecni właściciele będą mu szukac nowego domu, ale obiecali, że o wszystkich ruchach i decyzjach będą mnie informowac.
Wiem, że to ludzie kochający zwierzęta i że mu tam dobrze, ale ucieka na dwór i poza posesję, a to dla niego niebezpieczne. nie sądzili, że taka sytuacja może mic miejsce - do ogródka owszem może wchodzic i tam baraszkowac, ale on zeskakuje z tarasu kilka metrów w dół i ucieka poza ich teren. Radziłam co do osiatkowania, woliery, itd, ale okazuje się, iż nie jest to możliwe w tym budynku chocby ze względów technicznych.....
Obrazek

Awatar użytkownika
Rincevind
Posty: 308
Rejestracja: piątek, 5 sierpnia 2005, 21:34
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Rincevind » niedziela, 25 czerwca 2006, 13:55

chyba nie o wszystkim informuja bo szukajac buraska dla znajomych znalazlem tego samego ruseczka na adopcjach miau gloszenie 5700 http://www.miau.pl/adopcje/internetowe.php . Ciekawe gdzie jeszce sie znajdzie tego kociaka
Aida i Żaba dachowa RUSałka
ObrazekObrazek

Olga
Posty: 5
Rejestracja: czwartek, 15 czerwca 2006, 18:14
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Olga » niedziela, 25 czerwca 2006, 14:31

Poison pisze:Olga, przeciez mozesz zrobic moskitiere, mozesz go wychowac bez wychodzenia, jest wiele opcji poza oddaniem kota, czy decyzja o wzieciu go byla przemyslana?

Jak pisał już powyżej hodowca - nie mam na to warunków technicznych. Chciałabym zauważyć, że dla mnie oddanie kotka jest bardzo bolesne,cały czas staram się jakoś zmienić sytuację. Decyzja była przemyślana, jednak nie byłam w stanie wymyśleć wszystkich scenariuszy - nigdy nie miałam kota i poprostu nie wiedziałam też jak się zachowa.
Ogrod i otwarte drzwi na taras nie sa chyba wazniejsze od zywej istoty :evil:

Własnie dla mnie żywa istota jest ważniejsza, bo wiem, że w pewnym momencie może uciec i wpaść pod samochód na pobliskiej ulicy. W tym momencie nie myślę o sobie i swoich uczuciach, tylko o tym, aby kotek miał bezpieczeństwo.
Jesli jednak uwazasz, ze zycie Wam sie nie uklada to koniecznie skontaktuj sie najpierw z hodowca, od ktorego kupilas kociaka.
Na pewno hodowca chcialby wiedziec, co dzieje sie z jego dzieckiem, ze grozi mu oddanie w rece osoby trzeciej !!!!!
Hodowca tez powinien Ci pomoc w znalezieniu dla niego inego domu, nie oddawaj malucha komukolwiek !

Pierwszą osobą, z którą się skontaktowałam, był hodowca - nie wiem dlaczego, wszyscy tutaj traktują mnie jak osobę zupełnie nierozsądną. Oczywistym przecież jest, że nowy własciciel musi mieć kontakt z hodowcą. Nie mam również zamiaru oddawać go "komukolwiek" - jak powiedziałam, najważniejsze jest dla mnie JEGO bezpieczeństwo i JEGO szczęście, a nie moje uczucie przywiązania.

Pozdrawiam,
Olga

PS. Owszem, zamieściłam ogłoszenie na miau.pl, ale nie widzę w tym nic zdrożnego. Poza tym, ogłoszenie zostało już przeze mnie wycofane.

Maja
Posty: 123
Rejestracja: wtorek, 31 stycznia 2006, 21:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Maja » niedziela, 25 czerwca 2006, 16:08

Olga pisze:Pierwszą osobą, z którą się skontaktowałam, był hodowca - nie wiem dlaczego, wszyscy tutaj traktują mnie jak osobę zupełnie nierozsądną. Oczywistym przecież jest, że nowy własciciel musi mieć kontakt z hodowcą. (...)



Ultra pisze:Witam. To "mój" kociak Alkadias najsłodszy i żeczywiście dowiedziałam się o tym ogłoszeniu kanałami a nie wprost od obecnych właścicieli, (...)
Obrazek

Awatar użytkownika
remkey
REMKEY*PL
Posty: 986
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 13:17
Lokalizacja: warszawa słodowiec
Kontaktowanie:

Postautor: remkey » niedziela, 25 czerwca 2006, 21:13

Olga pisze:
Poison pisze:Olga, przeciez mozesz zrobic moskitiere, mozesz go wychowac bez wychodzenia, jest wiele opcji poza oddaniem kota, czy decyzja o wzieciu go byla przemyslana?

Jak pisał już powyżej hodowca - nie mam na to warunków technicznych.

Zgubiłem się.
Mówimy o MOSKITIERZE??

(...) nie wiem dlaczego, wszyscy tutaj traktują mnie jak osobę zupełnie nierozsądną.

Ja też się nad tym zastanawiam.
Może i jesteś osobą rozsądną i mądrą, ale to co napisałaś nie buduje obrazu osoby rozsądnej. Nie próbuję cię obrazić -- próbuję zrozumieć.
Jeżeli masz 16 lat, to OK! Ale jeśli masz powyżej 20, to po prostu już "wyszłaś" z grupy z taryfą ulgową. Powiedz mi: masz ogródek i jak sobie wyobrażałaś kotka w tym ogródku? Naprawdę była to jedna z tych rzeczy, która nie przyszła ci do głowy, bo jesteś zupełnie początkująca?
Obrazek

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 927
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » poniedziałek, 26 czerwca 2006, 08:58

Przykro mi, że takie sytuacje mają miejsce, jako hodowca wszystkie swoje maluchy kocham tak bardzo, że gdyby coś takiego przytrafiło się maluchowi z mojej hodowli chyba by mi serce pękło.
Ultra: Bardzo wspułczuję :(
Osoby które biorą odemnie kota są poinformowane o mojej nadopiekuńczości ;) , dodatkowo w umowie umieściłam paragraf, iż nabywca nie ma prawa odstępować kota osobom trzecim, oraz iż jeśli życie z kotem się nie układa ma obowiązek o tym mnie poinformować.
Olga - jeśli ktoś osobiście odbiera poród, nie śpi po nocach, dogląda, dokarmia, martwi się, denerwuje, inwestuje osobisty czas i oddaje serce kotom, tak jak większość z nas na tym forum, to nie dziw się, iż Twoje zachowanie odbieramy jako "dziecinne", albo conajmniej dziwne i nieprzemyślane...Sorry, ale zrobienie w dzrzwiach i oknach moskitiery to nie jest ani wielki wydatek, ani jakaś straszna ingerencja w założenia architektoniczne budynku.
A my hodowcy na tym przykładzie możemy się nauczyć, iż pytań, spotkań z nowym właścicielem nigdy za wiele.
Trzeba pytać, uświadamiać, ostrzegać, robić dogłębny wywiad, spotkać się minimum kilkakrotnie, poznać domowników nowego włąściciela itp.
Nogdy nie możemy miec pewności, że wszystko dobrze się ułozy, ale trzeba się maksymalnie zabezpieczyć przed takimi akcjami, bo potem serce pęka !
Obrazek

Awatar użytkownika
Thien
CAMARILLA*PL
Posty: 406
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 11:00
Lokalizacja: Warszawa

ehh

Postautor: Thien » poniedziałek, 26 czerwca 2006, 09:23

To ja tylko po cichutku apeluję o pomoc dla Ultry... To jej pierwszy miot i z całą pewnością nie jest jej łatwo. Jak to się brzydko mówi w kupie siła... pomożecie?

Awatar użytkownika
Reni
Posty: 104
Rejestracja: wtorek, 8 listopada 2005, 15:48
Lokalizacja: Piękne Mazury
Kontaktowanie:

Postautor: Reni » wtorek, 27 czerwca 2006, 17:31

Olgo, nie moge Cie zrozumiec, ja dla swojej niuni zmienilabym nawet miejsce zamieszkania gdybym musiala! Nigdy nie pomyslalabym o sprzedazy! czy to az tak trudno poradzic sobie z tym problemem? :roll:
FLORESTINA
Obrazek XENIAObrazek

pooley
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 14 lutego 2005, 15:33
Lokalizacja: Piaseczno k. W-wy
Kontaktowanie:

Postautor: pooley » wtorek, 27 czerwca 2006, 17:58

ja od dluzszego czasu nosze sie z zamiarem przygarniecia na wlosci jakiegos rusa :) do niedawna nie wiedzialem czy bede sie przeprowadzal, wiec chcialem oszczedzic stresu kotikowi. Aktualnie rozgladam sie za towarzyszem, wiec jezeli sprawa by sie nie rozwiazala, to jestem chetny by zajac sie kotkiem.
Pozdrawiam
Michal

Awatar użytkownika
Ultra
ALLEZ LES BLUES*PL
Posty: 104
Rejestracja: sobota, 27 sierpnia 2005, 20:01
Lokalizacja: warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ultra » środa, 28 czerwca 2006, 18:44

Dzięki Wszystkim, kochani jesteście!!!
Co do Alkadiasa to jeszcze do końca nic nie wiadomo. Olga i jej rodzina nie podjęli ostatecznej decyzji czy zostanie z nimi czy będzie musiał pójśc od nich.
Podczas zakupu kocia długo rozmawiałyśmy, Panie wiedziały jak bardzo trudno rozstac mi się z Alkadiasem - najukochańszym, najmądrzejszym i najukochańszym z miotu, popłakałam się nawet jak odchodził :(
Kotkiem jest zainteresowana także jedna z naszych Forumowiczek, zobaczymy, jestem z nią w stałym kontakcie i byłabym szczęśliwa, jeśli będzie taka koniecznośc, jeśliby mały do Niej trafił. Także obecni właściciele obiecali, że będą mnie informowac jeśli ostatecznie będą chcieli go oddac, wiedzą, że ja jestem gotowa go zabrac do siebie!!! Także w mojej umowie kupna - sprzedaży kota jest punkt regulujący te sprawy...
Zobaczymy.... :(
Obrazek

pooley
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 14 lutego 2005, 15:33
Lokalizacja: Piaseczno k. W-wy
Kontaktowanie:

Postautor: pooley » czwartek, 29 czerwca 2006, 11:37

A wiec,

Koto ma juz nowy domek, u mnie... mysle ze bardzo dobrze trafil, dam mu tyle ciepla ile bede tylko potrafil. No i na pewno go nie bede nikomu oddawal, rus to bylo moje marzenie od bardzo dawna, teraz sie ziscilo :)

Po rozmowie z obecna wlascicielka, kotek zostal mi przekazany i pojechalismy do nowego domku. Alkadias strasznie plakal na poczatku w samochodzie, normalnie chcialem zawrocic... :(
Ale stwierdzilem, ze wlasciciele i tak go komus oddadza i tak, a wiem ze u mnie bedzie mial dobrze, krzywda mu sie dziac nie bedzie i mam nadzieje ze bedzie szczesliwy. Mniej wiecej w polowie drogi zdecydowal sie przesiadywac u mnie na karku :mrgreen: tak wiec troche smiesznie sie jechalo, ale dzieki temu byl spokojniejszy. Widzialem ze sie bardzo stresowal bo dyszal, staralem sie go po drodze czyms zajac zeby sie tak tym wszystkim nie przejmowal, ale jakos ciezko bylo go czyms zainteresowac, w sumie sie mu nie dziwie ze nie zwracal zbytnio uwagi.
Pod koniec drogi juz sie uspokoil jako tako, polozyl sie na tylniej polce i oczka przymykal...

Po dotarciu do domu od razu zaczal intensywnie zwiedzac :lol:
Obrazek

Musze przyznac ze jak na obecna sytuacje poczyna sobie bardzo odwaznie :) Jedzonko futruje, pije wode, wiec chyba sie bardzo szybko jako tako zadomowil... :)

Na tym koncze relacje ide zajac sie kotem :) Musze go teraz mocno dopieszczac zeby sie dobrze czul w nowym domku :)

pozdrawiam
Michal

Maja
Posty: 123
Rejestracja: wtorek, 31 stycznia 2006, 21:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Maja » czwartek, 29 czerwca 2006, 13:01

Fantastyczna wiadomość!

Szczerze liczyłam na to, by trafił już na pewny domek i ten wydaje się nim być. Ultra chyba może odetchnąć:)

Gratulacje Michał, masz ślicznego kotka (cudownie jego sierść wygląda, boski) w wieku mojej Amalki:)

Dużo głasków.
Obrazek


Wróć do „ogłoszenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość