Sasza posmutniał- hormony????

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » niedziela, 1 lipca 2007, 22:19

Niezmiernie się cieszę, że są tak pozytywne zmiany w zachowaniu. Terapia pomogła :)
Myślę, żę jesli zachowacie konsekwencje w postepowaniu z kourkiem, to te zmiany utrwalą się na dobre.
Co się tyczy jego pobytu razem z tymi zwierzakami, to wiesz, tak do końca nie wiadomo. Trochę zależy od tego ich podejścia do nwego przybysz. Ale z tego co piszesz wynika, że generalnie jest ok. Co prawda, piewszy kontakt, choć ważny, nie zawsze ustala ostateczne stosunki między zwierzakami. Na razie musza ocenić własne siły i siły tego nowego. Twój kociak również nie jest jeszcze pewien tak do końca z kim ma do czynienia. Do konfrontacji sił może jeszcze dojśc, ale nie martw się, koty nie muszą sie ze sobą od razu tłuc, by ustalić kto jest ważniejszy. mają całe mnóstwo bardziej subtelnych sposobów na to.
Jesli wszystko potoczy się dobrze, to kontakt z innym kotem moze być dla twojego kocirka tylko korzystny. podobnie jak z innymi zwierzakami. "Odświerzy" lekcje z wychowania społecznego, jakie udzielała mu matka i rodzeństwo. pozna inny gatunek (pies) i z czym go się je.
Zawsze uważałem, ze dobrze jest gdy kot ma kontakt z innymi kotami i z innymi zwierzakami. (tak na marginesie, od tygodnia moje mają do towarzystwa mysz kolczastą. Świetny zwierzak)

Magis
MUFFINA*PL
Posty: 418
Rejestracja: piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Magis » niedziela, 1 lipca 2007, 23:09

Jasper, please fotka !!!! Jak wygląda mysz kolczasta :co2:

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » poniedziałek, 2 lipca 2007, 00:22

Oj, nie mam fotki w tej chwili, ale postaram się. Dla niecierpliwych proponuję poszukac w necie pod chasłem mysz kolczasta. Jest sliczna. ma ogromne oczka. i wcale nie boi się kotów. wystawia nosek prze pręty klatki o sie z nimi obwąchuje nos w nos. O właśnie w tej chwili wyszła ze swego domku i sie na mnie gapi. pewnie wie, ze o niej piszę. To samiczka i ma nazywa się Wenus Szyszka. Wenus ze względu na urodę a szyszka bo trochę szyszkę przypomina. To luźne skojarzenie, bo moze raczej powinna być "poduszka na igły. Jej włoski na grzbiecie tworzą takie igiełki. Nie takie ostre jak u jeża, ale jednak. I jest takiego piaskowego koloru. Ta moja, bo są ponoć również odmiany ciemniejsze.

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » środa, 25 lipca 2007, 09:34

Witam po urlopie:)

Kocura odebralam w poniedzialek wieczorem, troche z dusza na ramieniu, bo nie wiedzialam jakim go zastane:)
Podczas kolonii, jak to ,mlodziak lobuzowal niezle, tymbardziej, ze mial kolege. Kolega spokojny, wiec wszystko miedzy nimi bylo w porzadku, stosunki jak najbardziej przyjazne. Do psow sie przyzwyczail, wzajemna tolerancja. Ze starsza mijal sie bez emocji, z reszta suczka jest wprawiona w psich sportach i zaganianiu owiec, wiec samym wzrokiem i postawa pokazywala, ze ona tu rzadzi. Jej coreczka natomiast (9 miesieczna) bala sie Gabrysia. Jak obok niej przechodzil, to udawala, ze jej nie ma. Pare razy dostala lewy sierpowy, wiec trudno sie dziwic, ze prawie wstrzymywala oddech jak sie zblizal :lol:

Po powrocie do domu, od razu zjadl, nawalil co trzeba i przeszedl wszystkie swoje katy. Wygladal na zupelnie wyluzowanego, nie zauwazylam cienia stresu czy tesknoty.

Od razu wlaczylam feliway, wiec moze to jego zasluga, ale kot jest spokojny i bardzo grzeczny. Do tego o wiele bardziej przymilasty niz wczesniej. Cala noc spal z nami w lozku. Poki co, aniol ;)
A moze to z powodu kastracji? Minal od niej miesiac i moze juz hormony w nich tak nie buzuja? Sama nie wiem.

W kazdym razie poki co nie ma z nim problemow po 3-tygodniowej zmianie miejsca, wiec jestem spokojna. A troche sie balam, ze bardzo sie zmieni i potem bedzie rozpaczal z tesknoty za drugim kotem.

pozdrawiam serdecznie:)
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » czwartek, 26 lipca 2007, 23:09

Świetnie! Cieszę się, że mimi pewnych obaw zniósł to wszytsko bardzo dobrze. Moze nawet wyszło mu to na korzyść?

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » środa, 8 sierpnia 2007, 23:48

Jasper pisze:Oj, nie mam fotki w tej chwili, ale postaram się. Dla niecierpliwych proponuję poszukac w necie pod chasłem mysz kolczasta. Jest sliczna. ma ogromne oczka. i wcale nie boi się kotów. wystawia nosek prze pręty klatki o sie z nimi obwąchuje nos w nos. O właśnie w tej chwili wyszła ze swego domku i sie na mnie gapi. pewnie wie, ze o niej piszę. To samiczka i ma nazywa się Wenus Szyszka. Wenus ze względu na urodę a szyszka bo trochę szyszkę przypomina. To luźne skojarzenie, bo moze raczej powinna być "poduszka na igły. Jej włoski na grzbiecie tworzą takie igiełki. Nie takie ostre jak u jeża, ale jednak. I jest takiego piaskowego koloru. Ta moja, bo są ponoć również odmiany ciemniejsze.

Hi, hi własnie przed chwilą jedna z moich kotek usiadło obok klatki z mysża i wsadziła czubek ogona przez pręty. Mysz podbiegła, bo pewnie myslała, ze to coś do jedzenia i zaczęła gmerać we włosach na kocim ogonie. Ale nie ugryzła. Ta mysza jest po prostu super. A' propos zwierzaków z kotami to moje koty mają teraz do towarzystwa również papużki faliste. (i akwariumz rybkami - ale to od dawna.)

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » sobota, 27 października 2007, 00:21

Witam ponownie, niestety musze odnowic temat.
Problem gryzienia niestety nie minal. Niby bylo po wakacjach lepiej, ale caly czas powraca i to w sumie dosc czesto.
Teraz nie robimy nic zlego. Nie przytrzymujemy, nie bierzemy za kark, nie krzyczymy, a on i tak atakuje. I to nie jest zabawa niestety.
Przed chwila np dotkliwie ugryzl mojego TĹť-a, ktory siedzial spokojnie w fotelu nie zwracajac zupelnie uwagi na kota. Ten podszedl i z boku fotela doskoczyl do reki, ktora lezaka na oparciu. Zupelnie znienacka i bez powodu. Wtedy moglam to zrozumiec, bo "karalismy" go za gryzienie co moglo wywolywac jeszcze wieksza agresje, ale teraz? Chwile wczesniej przyszedl do mnie na przytulanie i zostal wypieszczony.
Zupelnie tego nie mozemy zrozumiec i juz nie wiemy co robic. Wtedy przynajmniej mielismy co korygowac w naszych "metodach wychowawczych".

Mnie tez ostatnio ugryzl dwa razy do krwii bez powodu. Tzn powod zawsze jakis jest pewnie, ale za bardzo zrozumiec tego nie moge.
Jesli widze, ze zaraz ugryzie, albo juz mu sie to uda, to biore go na rece i glaszcze, mowie do niego, zeby zapomnial o swoich niecnych zamiarach. W wiekszosci przypadkow pamaga, ale jesli robi to nagle i ucieka, to juz nie ma jak zareagowac. poza tym czesto nie gryzie raz i daje sobie spokoj, tylko ponawia atak jak wczesniejszy mu sie nie uda, albo ponawia udany.

Teraz kot gdzies siedzi obrazony, bo juz wsciekly TĹť nawrzeszczal na niego. No coz, nie dziwie sie, bo ma poryta do krwi dlon...
Juz na prawde nie wiem co robic :(

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel

ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » sobota, 27 października 2007, 09:18

paula_do... Tak mi przykro. Wręcz identyczny problem mają moi rodzice, pisłam o tym na forum kiedyś... Ich dachowy kocurek, którego uwielbiaja kasa ich i gryzie mimo wszelkich prób i rzeczy jakies stosowali z feliwayem na czele.. Nie wiem, jak dla mnie to cos jest nie tak z psychiką kota po prstu.. zaczepia aby zwrócić na siebie uwagę, szuka zaczepki.. i gdyby był drugi kot, mógłby na nim wyładowac swe emocje.. Tylko tak to rozumiem.

Kocurek poza tymi wycbuchami gryzienia jest cudwny... I pomyśl tylko jak strasznie smutno mojemu ojcu.. który jest chory i bardzo słabo chodzi.. a ten uparcie kasa go do krwi po nogach a mój tata nie ma jak sie bronić..;(


bardzo bym chciła aby ktos madry poradził NAM jak z takimi kotami postąpic. tak wiec mocno Cię sciskam i czekam na pomoc na forum.. moze ktos nam cos doradzi..ale konkret!

Czy to psychika kota, czy.. nie wiem

nie spotyak sie tego czesto, moje koty nigdy tak nie poestępowały ani koty moich znajomych.

To rzadkosc mam nadzieje.
ja tlumacze zachowanie Tygryska-dwchowca tym ze jako kocie byl bardzo zle traktowany i tylko gdy zaczepiał zwracano na niego uwage..I zostało mu to w główce ze gryzienie oznacza zwrócenie na siebie uwagii, która jest mu posiwecana i tak non stop!!

Jak dla mnie drugi kot. taka mysl mi krazy po głowie..

Awatar użytkownika
Iballa
Posty: 168
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 12:54
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Iballa » niedziela, 28 października 2007, 00:00

Dziewczyny, myślę, że pomógłby tu koci behawiorysta, taki z prawdziwego zdarzenia, kiedyś na forum miau czytałam, że wetka-behawiorystka jest w Olsztynie. Może warto tam zapytać - z racji ilości odwiedzających to forum jest duża szansa, że ktoś pomoże.....bo ruski to generalnie karne i grzeczne kotki są....
Obrazek

Awatar użytkownika
Iballa
Posty: 168
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 12:54
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Iballa » niedziela, 28 października 2007, 00:46

Jak nie Feliway, to może krople Bacha - podobno pomagają na kocią psychikę. Link do wątku o w/w kroplach:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=39025

Behawiorystę znalazłam:
Andrzej Kłosiński
psycholog, behawiorysta
Dyplom Centre of Applied Pet Ethology, UK
Kraków

http://www.amichien.pl/omnie.htm
Obrazek

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » niedziela, 28 października 2007, 12:04

Iballa dziękuje, Ja napisze do Niego :kotek:

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » niedziela, 28 października 2007, 12:38

dzieki.

moze sprobuje te krople bacha wlasnie. slyszalam, ze sa dobre.
feliway juz probowalam gdy byl u kolezanki na wakacje. moze kupie jeszce raz.

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel

ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
kinus
KABRIRUS*PL
Posty: 600
Rejestracja: sobota, 20 marca 2004, 11:20
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: kinus » niedziela, 28 października 2007, 23:14

dziewczyny nic nie piszecie o sprawdzaniu czy z kotem w porzadku jesli chodzi o "srodek" kota
Ola od jakiegos czasu jest agresywna w stosunku do zwierzat
robi dokladnie to samo, co Wasze koty, ale nie na mnie tylko na kazdym kocie, ktory sie pojawi w jej zasiegu
badalam ją rok temu, wet twierdzil, ze jest zdrowa, ale od pewnego czasu sikala na moje rzeczy - tylko i wylacznie na moje, choc TZta lezaly obok
znow pojechala do badania, przy okazji zbadalismy jej mocz i hormony tarczycy - wlasnie tarczyca moze powodowac agresje kota
u Oli wyniki tarczycowe w normie, ale.... okazalo sie, ze neurozy spowodowane zostaly cukrzyca
Ola ma cukrzyce, dostala leki i juz widac zmiany :ktak2:
juz nie atakuje znienacka

kiedys za agresywnego zostal wziety kocur brytyjski, po wnikliwym badaniu okazalo sie, ze choruje na borelioze - rowniez neurozy z tym zwiazane wlasnie byly

aa i Feliway u Oli powodowal nasilenie objawow i ataku
Obrazek
Pinky,Oliwka, Uszka,Lunitari

Awatar użytkownika
Iballa
Posty: 168
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 12:54
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Iballa » poniedziałek, 29 października 2007, 00:28

Werdelit, dostałam jeszcze namiary na behawiorystę z Wrocławia - będzie Ci łatwiej :)

http://www.weterynarz.med.pl/index.php?a=kontakt
Obrazek

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » poniedziałek, 29 października 2007, 23:57

paula_do pisze:Witam ponownie, niestety musze odnowic temat.
Problem gryzienia niestety nie minal. Niby bylo po wakacjach lepiej, ale caly czas powraca i to w sumie dosc czesto.
Teraz nie robimy nic zlego. Nie przytrzymujemy, nie bierzemy za kark, nie krzyczymy, a on i tak atakuje. I to nie jest zabawa niestety.
Przed chwila np dotkliwie ugryzl mojego TĹť-a, ktory siedzial spokojnie w fotelu nie zwracajac zupelnie uwagi na kota. Ten podszedl i z boku fotela doskoczyl do reki, ktora lezaka na oparciu. Zupelnie znienacka i bez powodu. Wtedy moglam to zrozumiec, bo "karalismy" go za gryzienie co moglo wywolywac jeszcze wieksza agresje, ale teraz? Chwile wczesniej przyszedl do mnie na przytulanie i zostal wypieszczony.
Zupelnie tego nie mozemy zrozumiec i juz nie wiemy co robic. Wtedy przynajmniej mielismy co korygowac w naszych "metodach wychowawczych".

Mnie tez ostatnio ugryzl dwa razy do krwii bez powodu. Tzn powod zawsze jakis jest pewnie, ale za bardzo zrozumiec tego nie moge.
Jesli widze, ze zaraz ugryzie, albo juz mu sie to uda, to biore go na rece i glaszcze, mowie do niego, zeby zapomnial o swoich niecnych zamiarach. W wiekszosci przypadkow pamaga, ale jesli robi to nagle i ucieka, to juz nie ma jak zareagowac. poza tym czesto nie gryzie raz i daje sobie spokoj, tylko ponawia atak jak wczesniejszy mu sie nie uda, albo ponawia udany.

Teraz kot gdzies siedzi obrazony, bo juz wsciekly TĹť nawrzeszczal na niego. No coz, nie dziwie sie, bo ma poryta do krwi dlon...
Juz na prawde nie wiem co robic :(

pozdrawiam


Widzę, ze znów musze wtrącić swoje trzy grosze.
po pierwsze nie od razu Rzym zbudowano i w kazdej terapii sa wzloty i upadki.
Po drugie: popełniasz jednak błąd i to dość poważny. Piszesz, że gdy widzisz, iż kot chce zaatakowac lub już to zrobił, to bierzesz go na ręce i uspokajasz. I właśnie tu lezy kot pogrzebany. Tym sposobem tylko utrwalasz jego zachowanie, ponieważ dajesz mu do zrozumienia, ze gdy gryzie to się nim interesujesz. Nie mozesz tego robić! Pisałem ci wczesniej, ze gdy głaszczesz kota, a on zaczyna się nosić z zamiarem aatakowania to nie przerywasz i udajesz, ze niczego nie widzisz. I tak dobrze robiłaś, co przynosiło już efekty. Ale gdy bierzesz go na rće w chwli w której się szykuje do ataku lub już zaatakował to popełniasz błąd. Jesli kot nie jest akurat na twoich kolanach czy na rękach tylko gdzieś tam sobie chodzi, to nie rób tego, bo nagradzasz jego złe zachowanie tym co robisz. Zaufaj mi. I uzbrój się w cierpliwość, bo pozbycie się tego zachowania moze trochę potrwać.
Pozdrawiam
Jacek


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość