Sasza posmutniał- hormony????

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Postprzez paula_do » czwartek, 14 czerwca 2007, 23:10

Aleksandra - dzieki za artykul.

Jasper - rowniez dzieki za zainteresowanie moim problemem.
Kocur dokladnie 19 czerwca skonczy 7 miesiecy. mam nadzieje, ze to nie za pozno, zeby zmienic jego nawyk gryzienia.
Wzielismy go do siebie w odpowiednim momencie, w wieku 12 tygodni. Bardzo lubil sie bawic, ale wg porad, nie bawilam sie z nim bezposrednio rekami, ani tarmoszac mocno, zeby nie przyzwyczaic do gryzienia rak podczas zabawy. Bardzo szybko zauwazylismy, ze jego zabawa w pewnym momencie staje sie dosc agresywna i dziabal szpilkami. Byl maly i gryzienie niezbyt dotkliwe, wiec zabawa byla konczona, kot skarcony i "olany". Na pewno nie stosowalam wobec niego przemocy, nie uderzylam go nigdy. Jesli cos zrobil zle, krzyczalam, nie wolno, albo fukalam. W pewnym momenci, juz nie pamietam dokladnie kiedy i w jakich okolicznosciach, zaczal gryzc poza zabawa. Nie jest to zbyt czeste, nie jest tak, ze jest caly czas agresywny. Jest strasznie kochanym kocurem, ktoremu zmienia sie nastroj i nastawienie do nas w sekunde.
Przeczytalam gdzies, ze wlasnie przytrzymanie kota przy podlozu kilka sekund jest pokazaniem dominacji nad nim, a nie forma agresji.

Kogo bardziej gryzie? Sama nie wiem, moze mnie? tak mi sie wydaje. W ogole od samego poczatku w jakis sposob faworyzowal TZta, jako maluch spal pod koldra wtulony w niego, a nie we mnie.
Nie bawimy sie z nim rekami, machamy miotelka z piorkami, albo machamy laserkiem, albo gramy w noge ulubiona zabawka, czyli nakretka od butelki:) tak sie z kotem bawie ja i TZ. Ja kota karce, gdy wg mnie zrobi cos zlego (czyli wejdzie gdzie mu nie wolno, albo cos ukradnie), natomiast mam wrazenie, ze TZ strofuje go zbyt czesto. Jeszcze nic nie zrobi, slychac cos tylko z sypialni np, a on juz "prycha" na kota na wszelki wypadek, albo krzyczy, ze nie wolno. Chce go caly czas kontrolowac. Tlumacze mu, ze jak ciagle bedzie go strofowal, to potem nie bedzie w ogole reagowal na "nie wolno".

I co jest tez dziwne (a moze nie, nie mam doswiadczenia) kocur prawie w ogole nie przychodzi na kolana. Jak sie przychodzi do domu, to oczywiscie sie wita, robi zdechl kot i nastawia sie do pieszczot. w ciagu dnia tez przychodzi od czasu do czasu sie przymilic, ale na kolana nie przychodzi sie polozyc. Tzn zaczal, od bardzo niedawna i robi to bardzo rzadko. Zwykle jesli jest z nami w pokoju, to spi na kanapie obok, albo na swoim poslaniu. Czesto bierzemy go na rece, zwieszamy przez ramie, zeby poglaskac. lubi i mruczy wtedy bardzo, ale szybko sie nudzi. Gdy siedzimy i bierzemy na kolana, zaraz ucieka z nich.
A problem jest tylko z zebami, bo pazurow nie uzywa nigdy. Slady na rekach po zabawie z maluchem, mialam po zebach, a nigdy po pazurkach.

Czy powinnismy przestac brac go na rece, zeby zaczal sam przychodzic chcac byc popieszczony? No i tak jak radziles, postaram sie ignorowac jak to tylko mozliwe, jego agresje. Bo rozumiem, ze za wchodzenie gdzie mu nie wolno, moze byc karcony?

pozdrawiam i dzieki
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Jasper » piątek, 15 czerwca 2007, 00:28

No dobrze, spróbuję postawić diagnozę, choć tak jak mówię, będzie to diagnoza zaoczna, bo nie widze kota.
A więc, moim zdaniem jest tak:
Niestety, chyba wasz kot nie bardzo wam ufa.
Obawiam się, że kot kojarzy ręce raczej z czymś nieprzyjemnym. Piszesz, ze nie bawiłaś się z nim rękoma, by nie przyzwyczajał się do ich gryzienia. Ale karałaś go rękoma. A zatem twój kot może kojarzyć ręce raczej z czym nieprzyjemnym niż przyjemnym.
Kociaki bawią się ze sobą „tarmosząc się”. Kiedy jednak któryś zbyt mocno ugryzie, ugryziony piszczy dając sygnał, że go boli. W ten sposób zwykle kociaki uczą się, by nie gryźć w zabawie. Twój kociak też pewnie uczył się tego bawiąc sie z rodzeństwem. Problem w tym, ze ty nie kontynuowałaś tej nauki.
Tak na marginesie, mimo, że przepisy pozwalają zabrać kociaka w wieku 12 tygodni, ja osobiście uważam, ze powinny jeszcze dłużej siedzieć przy matce.
Wracając do tematu. Nie bawiąc się z kociakiem rękami, nie uczyłaś go pozytywnego kontaktu. Ja zawszę bawię się z kociakami rękoma, jeśli jednak ugryzą zbyt mocno, po prostu niezbyt głośno wołam „auć” i na chwilę przerywam zabawę. Zauważ, że ich nie karcę!!!
Widzisz, przemoc to nie tylko zbicie kota. Przemoc to również złapanie go za kark i przytrzymanie przy ziemi. Przemoc to również krzyczenie na kota. Przytrzymanie kota za kark TO JEST FORMA AGRESJI!!!
Podejrzewam, ze twój kot boi sie dotyku. Ponieważ nauczył się, ze kontakt z rękoma jest nieprzyjemny lub nawet przynosi ból, na wszelki wypadek broni się. Nie boi sie panicznie! Z tego co piszesz, sygnały niewerbalne przekazywane niego wskazują raczej na przewagę popędu wściekłości nad popędem strachu. Tak więc, na wszelki wypadek woli sam zaatakować i uciec. Goniąc go i stosując karę utwierdzasz go tylko w przekonaniu, ze dobrze zrobił.
Piszesz, ze nie przychodzi na kolana a wzięty na ręce szybko ucieka. To by potwierdzało moje domysły. On się nie nudzi. Woli usunąć się spod „niebezpiecznych rąk”. Fakt, ze nie przychodzi na kolana nie jest normalny, a już szczególnie dla kota tej rasy. Ruskie po prostu uwielbiają siedzieć na kolanach i wozić się na rękach i często się tego domagają.
Wróćmy jeszcze do karcenia i krzyczenia na niego. Niestety, obawiam się, ze zbyt często to robicie, zwłaszcza twój TZ. To, ze ciebie gryzie częściej może wynikać z faktu, że mniej się ciebie boi. Jak piszesz twój TZ często na niego krzyczy, a więc wykazuje wobec niego więcej agresji. Być może w kontaktach z twoim TZetm, u twojego kota przeważa popęd strachu nad popędem wściekłości, dlatego mniej go gryzie.
No dobra, teraz spróbujemy temu zaradzić.
A więc:
Tak jak pisałem, najpierw wywal lub spal te wszystkie „mądre” książki, które zalecają łapać kota za kark i trzymać go przy ziemi.
Po drugie, kategorycznie i stanowczo przestańcie kota ciągle strofować i krzyczeć na niego. Niestety, będziesz musiał to jakoś wytłumaczyć Tzowi. Najlepiej nie zwracajcie uwagi na jego wybryki, a jeśli już musicie coś powiedzieć w naprawdę ewidentnych przypadkach, lepiej używać spokojnego i cichego, ale stanowczego tonu. Ale tylko w ostateczności. Pytasz się czy za wchodzenie gdzie mu nie wolno może być karcony. Niezupełnie karcony. Lepiej pwiedzieć spokojne i stanowcze zejdź. A tak w ogóle to zupełnie inna sprawa, bo jeśli kota wchodzi na coś czy rbi to by zwrócić uwagę opiekuna lepiej jest ignorować jego zachowanie. Każde zwrócenie na niego uwagi utrwala w nim tylko niepożądane zachowanie, bo jest dla niego nagrodą. Tak więc jeśli kot wskakuje na stół bo chce byś go pogłaskała to nie zwracaj na niego uwagi. Jeśli wskakuje na lodówkę bo chce coś dobrego tęz nie zwracaj na niego uwagi.
Po trzecie, nie przestawajcie brać kota na ręce i głaskać go.
Po czwarte, jeśli zauważysz, ze ma zamiar zaatakować, nie odsuwaj się od niego (robiąc to pokazujesz mu, ze ma nad tobą przewagę i utrwalasz w nim agresywne zachowanie.). Nie odwracaj również wzroku. Po prostu głaszcz go dalej i przemawiaj do niego ciepłym i miłym głosem. Postaraj się go uspokajać swoimi słowami i tonem głosu.
Po piąte, jeśli już ugryzie i ucieknie, po prostu nie zwracajcie na to uwagi. Może nie będzie to łatwe, ale konieczne. Nie ignorujecie go także. Pozwólcie mu chwilkę odsapnąć i uspokoić się, a potem możecie go znów wziąć na ręce. I głaskać dalej. To ważne, bo inaczej przekona się, ze gryząc uwalnia się od was. Tylko postępujcie bardzo delikatnie.
Po szóste, gdy się z wami wita, nie tylko przemawiajcie do niego, ale i głaskajcie go i dotykajcie. I drapcie za uchem. W ogóle starajcie się go jak najczęściej dotykać, głaskać i drapać.
Po siódme, bawcie się z nim rękoma. Tylko naprawdę róbcie to w delikatny sposób. Na razie żadnego tarmoszenia. Jeśli zdarzy się mu ugryźć podczas zabawy (bardzo możliwe, ze tak), nie karćcie go. Jeśli juz musicie jakoś zareagować, lepiej niezbyt głośno powiedzieć „auć” i na chwile przerwać zabawę. Jeśli obawiacie, że się to „auć” może być zbyt głośne. Lepiej nic nie mówić.
No dobrze. Tyle na razie mogę powiedzieć i taka postawić diagnozę.
A i jedno jest bardzo ważne. KONSEKWENCJA. Tylko w ten sposób coś osiągniecie. Kot jest jeszcze bardzo młody, więc jest duża szansa, ze się uda. Choć może to oczywiście trochę potrwać.
Pozdrawiam
Jacek.
I pisz jak postępuje „leczenie”
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Jasper » piątek, 15 czerwca 2007, 00:38

a, jeszcze jdno. Jęsli po tym jak was ugryzie i ucieknie weźmiecie go znów na ręce. to tylko na chwilę. pogłaszcie go. powiedźcie kilka ciepłych słów i postawce na ziemi. chodzi o to, by nie zdązył waś z nów ugryźć i uciec. bo zrobi sie zamkniete koło.
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Jasper » piątek, 15 czerwca 2007, 00:53

W ogóle to radziłbym go brac na ręce często ale na krótko. pogłaskać, podrapać za uszkiem i puścić. zanim zdąży ugryźć. tak samo często go w ciagu dnia drapać za uszkiem i głaskac. czesto, ale krótko. tak by zaczął kojarzyć dłoń z przyjemnością.
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez paula_do » piątek, 15 czerwca 2007, 09:51

Wielkie dzieki!!
Mam nadzieje, ze twoje rady podzialaja. Wszystko teraz zrozumialam, ze zle robilam, jednak nieswiadomie. :(
Ja staram sie go czesto brac na rece, on bardzo lubi pieszczoty, a jak sie wita kladac na podloge jest porzadnie wyglaskany, co bardzo mu sie podoba. Wlasnie mnie to dziwi, bo jest glaskany i lubi pieszczoty, a atakuje najczesciej bez powodu. Dzisiaj rano np, szykuja sie do pracy polozylam sie na chwile na lozku i widze, ze on obok lozka stoi. Mile go zachecilam, zeby do mnie wskoczyl. Od razu spojrzal podejrzliwie i dziwnym wzrokiem. W koncu wskoczyl, siedzial przez chwile obok mnie, robiac dziwne miny, tak jakby patrzyl gdzies obok, nie na mnie. Ja czekalam co sie stanie, no i oczywiscie zaatakowal! bardzo mocno doskoczyl do reki i zwial. staralam sie nie zareagowac, ale jednak bezwiednie reka mi odskoczyla, wiec go pchnelam. potem nie zrobilam nic. Ale jednak jest to zalamujace i nie zacheca do pieszczenia wstreciucha.
Poza tym sa okresy gdzie robi to czesciej, a czsem tylko sporadycznie. nie wiem od czego to zalezy.
Mam jeszcze jeden problem, bo w czasie naszego wyjazdu na wakacje, kotem miala sie zajmowac moja kolezanka. okazalo sie jednak, ze nie moze. Szukam teraz opiekuna dla mojego gagatka. Moze znacie kogos chetnego? Rozumiem, ze sami macie kota, albo kilka i w takiej sytuacji ciezko przyjac obcego na jakis czas.

w kazdym razie jeszcze raz dzieki, bede zdaawac relacje z postepow, a tymczasem wydrukuje twoja wiadomosc i dam dzisiaj TZtowi.

pozdrawiam

ps czy warto kupic feliway? jak nie na agresje, to czy pomoze mu przetrwac czas rozlaki z nami?
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Jasper » piątek, 15 czerwca 2007, 22:43

Nie stosowałem nigdy tego środka, mimo to z tego co o nim wiem, nie wydaje mi się by w tym przypadku coś pomógł, ale zaszkodzić też nie zaszkodzi. Co do twojego kota jeszcze to podejrzewam również, że gdy spodziewasz sie ataku, obrazowo mówiąć spinasz się. Po prostu nieświadomie sygnalizujesz to niewerbalnie. w ten sposób mozesz go bardziej do ataku prowokowac. musisz zapanować nad swoimi reakcjami. nie zwracać uwagi nie tylko po fakcie, ale i przed.
Zatsanawim się jeszcze nad jedną kwestią. skoro nie lubi jak go brać na ręce to czy przypadkiem kiedyś nie zaszło jeszcze coś co go do takiej formy kontaktu. czy czegoś sobie nie przypominasz?
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez paula_do » poniedziałek, 18 czerwca 2007, 09:34

Jesli chodzi o feliway, to nawet nie myslalam, zeby pomogl na agresje, ale wlasnie czy dziala uspakajajaco na kota, gdy zmieni sie jego otoczenie. Bedzie musial na czas naszego wyjazdu trzy tygodnie przebywac u kogos, wiec po prostu, jesli to ma cos pomoc, chce mu zaoszczedzic jak najwiecej nerwow z ta zmiana zwiazanych. Nie jest to tani srodek, dlatego pytam czy ktos widzial jakies efekty po zastosowaniu.

Wczoraj wieczorem znowu chcial mnie ugryzc. Ma taka zabawe, ze jak sie schodzi ze schodow, to zaczepia lapami z pomiedzy szczebelkow. zaczal tak robic i ja tez zaczelam go zaczepiac i glaskac po glowie. zobaczylam, ze zmienila mu sie mina i chce mnie ugryzc, jednak nie zwracalam uwagi, dalej go glaskalam i mowilam spokojnie. Fakt, ugryzl, ale nie mocno, zaraz przestal i sie uspokoil. Teraz jak tak analizuje, to rzeczywiscie wiedzac, ze chce ugryzc, spinalam sie, bo wiedzialam, ze nastapi atak i troche sie tego obawialam, bo nie wiedzialam jak bardzo bedzie bolesny. Mam nadzieje, ze bedzie coraz lepiej, jak my nie karcimy kota, to i on sie uspokoil.
To nie jest tak, ze my na niego krzyczelismy caly czas:) tylko moze zbyt gwaltownie reagowalismy na jego "przewinienia".

Opisujac sytuacje, moze niezbyt precyzyjnie napisalam. On lubi branie na rece. zawsze czesto go bralam. gdy byl mniejszy uwielbial lezec na rekach na wznak i tak usypial:) teraz jak go wezme, przewiesze przez ramie i glaszcze, nie wyrywa sie i dluga chwile mozna go trzymac i piescic. Chodzi tylko o to, ze gdy siedze na kanapie i chce wziac na kolana, zeby polezal, od razu zwiewa. nie moze usiedziec w miejscu. moze taki po prostu jest, ze wystarczy mu przebywanie w poblizu, a nie na nas:) choc liczylam na pieszczocha, tak jak ruski sa opisywane. ale pewnie to moja wina i mam nadzieje, ze da sie to jeszcze naprawic.
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez KasiaS » poniedziałek, 18 czerwca 2007, 17:52

Feliway to swietny srodek, :spoko:
KasiaS
 
Posty: 1
Dołączył(a): czwartek, 14 czerwca 2007, 09:30
Lokalizacja: Krakow

Postprzez Jasper » poniedziałek, 18 czerwca 2007, 23:00

Paula, nie martw się. z tego co piszesz, to chyba terapia już zaczyna przynosić pozytywne efekty, tylko wykaż duża cierpliwośc. Jestem pewien, że wszystko będzie ok. Feliway podobno dział, bo zawiera zwiążki podobne do tych wydzielanych przez gruczoły zapachowe na policzkach, ale skuteczniejsze pewnie byłby jego własny zapach. A tak na marginesie. zastanawiam się jak odbije się na nim ta zmiana. Nie wiem czy nie pogorszy twojego z nim kłopotu. Mam nadzieję, ze ci ludzie u których ma być lubią koty i będą odpowiednio postepować. Jesteś pewna, że nie zareagują w nieodpowiedni sposób, gdy zacznie ich gryźć? A może? Kilka błedów z ich strony, stres związany ze zmianą miejsca. obcy ludzie, obce zapachy i zamiast lepiej będzie gorzej.
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez paula_do » wtorek, 19 czerwca 2007, 09:16

Jasper - tez sie tego boje, ale za bardzo nie mamy wyjscia. Wyjazd mamy juz dawno zaplanowany, bilety kupione (niestety w tanich liniach, w ktorych nie wolno przewozic zwierzat), a poza tym na miejscu bardzo ciezko byloby go upilnowac. A powaznie zastanawialam sie czy go nie wziac do Hiszpanii:) Jednak mieszkanie jest na parterze, i albo on bylby zamkniety w pokoju, albo my kisilibysmy sie w zamknietym mieszkaniu podczas upalow. A w poblizu jest spora trasa i tory, wiec umieralabym ze strachu, zeby nie zwial w ich kierunku.

Mial byc u mojej kolezanki, ktora miala kota wiele lat i wie jak z nimi postepowac. Bylam u niej na wizycie zapoznawcznej z nia i mieszkaniem, planowalam jeszcze przynajmniej dwie, ale niestety kolezanka odwolala.
Ale zauwazylam, ze on bardzo na luzie podchodzi do nowych miejsc. Przynajmniej na takiego wyglada. Gdy byl maly jezdzilam z nim po warszawie do rodzicow, tesciow, dziadkow itd i wszedzie zachowywal sie bardzo pewnie, zwiedzajac dokladnie kazdy kat. Pytanie tylko jak zniesie rozlake? Licze wlasnie na te feliway, ktory raczej kupie.
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Jasper » wtorek, 19 czerwca 2007, 22:52

Rozumiem sytuację i nie masz pewnie wyjścia. Feliwaya kup. Na pewno nie zaszkodzi. Ale nic nie zastąpi prawdziwego zapachu domu. Proponuję więc ci co następuje.
Po pierwsze: bardzo dokłądnie wytłumasz koleżance jak kot moze się zachowywac i jak ona ma się zachowywac w takiej sytuacji
Po drugie: już teraz przynieś do domu kilka rzeczy silnie przesiąknietych zapachem twojej koleżanki i innych ludzi z którymi tam będzie. najlepiej częsci garderoby, nawet belizny. Uzywanej przynajmniej przez jednen dzień. Nie zartuje! po czym połuż to w mneszkaniu tak, by kot miał czas zapoznac się i przyzwyczaić do nowego zapachu.
Po trzecie: zawieź z nim jak najwięcej rzeczy, które będą pachniały nim, Tobą i Twoim TZetem. kocyki, prześcieradła (uzywane oczywiscie a nie takie świeżo uprane) jego posłania. Może nawet jakiś ulubiony fotel - twój i kota. a nawet jego drapaczkę jesli to możliwe. mozesz też przygotować specjalne znaczniki. Weź w tym celu np. stare prześcieradło i śpijcie w nim przez kilka dni. tak by przesiąkło waszym zapachem. Potem, potnij go na cienkie paski. Mozesz również te pocięte paski nosić przez cały dzień blisko ciała. Np. pod koszulą tuż obok pach lub pod bielizną (ja naprawdę nie żartuję) Potem paski te włoż na jeden dzień do kociej kuwety ze zwirkiem. Oczywiscie takim kilka dni już uzywanym przez kota, a nie dopiero co nasypanym. Najlepiej zresztą przesypać ten uzywany piasek do jakiejść miski i dokładnie znurzyć w nim te paski materiału. Chodzi oczywiście o to by przesiąkły kocim zapachem. potem paski te trzeba będzie rozwiesić po kątach w mieszkaniu koleżanki (jeśli się zgodzi oczywiście), najlepiej by było w takich strategicznych punktach. Wiesz przecież, ze zapachy odgrywają ogromną rolę w życiu kota. Jesli będzie czuł swój zapach i wasz zapach to moze to działac na niego uspokajająco. Im bardziej znajomo będzie pachniał nowy dom tym lepiej. Im więcej więc pojawi się w nim rzczy pachnących znajomo tym lepiej.
Po czwarte: jak już go będziesz tam zawozić. nie zostawiaj go tak i nie wychodź od razu. spędź z nim godzinę, dwie, trzy Niech zapozna się z nowym otoczeniem i z tymi wszytskim zapachami. Dobrze to przygotowac zanim z nim tam pojedziesz, ale najlepiej tego samego dnia, by zapach nie wywietrzał za bardzo. (w tym celu te wszytskie kawałki przygotowanego materiału trzymaj w foliowych torbach do czasu zawiezienia ich na miejsce. ) siedząc tam z nim nie zwracaj na niego aż tak duzej uwagi. zachowuj się tak jak podczas wizyty towarzyskiej, tak jakbyś miała go zaraz zabrac. jesli sam do ciebie podejdzie pogłaszcz go, powiedz coś do niego. niech też dostanie tam na miejscy jeść. I najważniejsze, gdy będziesz wychodzic, zrób to wówczas gdy kot nie będzie widział. nie żegnaj się z nim!!! Wiem, ze pewnie byś chciała, ale jestem przekonany, ze tak będzie lepiej.
Mam nadzieję, zę to wszytsko pozwoli nieco złagodzić stres rozłąki.
Trzymam kciuki!
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez paula_do » środa, 20 czerwca 2007, 10:53

Dzieki Ci, ze chce ci sie tak rozpisywac, zeby mi pomoc !! :prosze:

Postaramy zastosowac wszystkie rady i na pewno bedzie dobrze.
Kamien spadl mi z serca, bo mam juz opieke dla Gabryska. Sasiadka mojej dobrej kolezanki, ponoc bardzo mila, spokojna pani na emeryturze, mieszka sama. Kolezanka sama czasem podrzuca jej zwierzaki, a ma dwa psy i kota. W poniedzialek lub wtorek ide z wizyta i wszystko opowiem jak postepowac z malym.

Dzisiaj moj TZ stwierdzil, ze trzeba z naszym kotem isc do behawiorysty:) czasem ma totalne glupawki, a dzisiaj pol nocy latal jak poparzony po calym mieszkaniu z wsiekloscia w oczach i zawodzac basem. poprzynosil do sypialni foliowe torebki, ktore ukradl z szafki w kuchni, pozwalam swetry z polek.
Wydaje mi sie, ze to normalne w tym wieku (7 miesiecy) , wo koncu to jeszcze glupkowaty nastoletek:) hormony szaleja. czy sie myle?

pozdrawiam i jeszcze raz dzieki
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Jasper » piątek, 22 czerwca 2007, 22:27

E.. nie ma za co. Ciszę się że mogę pomóc. Studiuję kocie zachowanie i w ogóle zachowanie zwierzat i ludzi już od wielu lat i gdy moje doświadczenie na coś się przydaje, to dobrze.
A skoro wybierasz sie tam, to mozesz zabrać ze sobą kocurzysko. nbiech sobie obwącha teren. Jeszcze lepiej. i spróbuj go tam czymś nakarmić. czymś co lubi.
Co się tyczy zaś tych głupawek to sa one zupełnie naturalne. musisz wziąc pod uwage, ze w mieszkaniu ot się najczęsciej po prostu nudzi. gdyby żył na wolności miałby mnóstwo zajęc, które pochłaniały by jego czas i energię. Np. polował, uciekał przed wrogami. Najprościej rzecz ujmując i nie wdając się w zbytnie szczegóły, kot kumuluje w sobie energie, którą w mieszkaniu w graniczonej przestrzeni nie bardzo ma jak wyładować. a ona musi zostać wyładowana. dlatego kot co jakiś czas dostaje głupawki i biega jak szalony po mieszkaniu. Najczęsciej wieczorem i w nocy, bo przecież jest to naturalna pora największej kociej aktywności. Kot to mysliwy polujący o zmierzchu i w nocy!
W wakacyjnym numerze magazynu "KOT" powinien ukazać się mój tekst o tym jak urozmaicić monotonne życie kociego "Mieszczucha".
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez paula_do » piątek, 29 czerwca 2007, 12:50

No wiec tak...
Jesli chodzi o gryzienie i w ogole agresje ze strony kota, to bardzo sie poprawilo. Czasem tylko ma jakies odruchy, ze chce ugryzc, ale to bardzo sporadycznie. Takze bardzo sie ciesze. ze w sumie niewielka zmiana naszego podejscia zmienila zachowanie kota.
Tylko mam nadzieje, ze na trwale...plany co do czasowego pobytu kota sie troche zmienily niestety. Znowu niepowazna osoba :( Sasiadka kolezanki, ktora miala opiekowac sie kocurem, odwolala w ostatniej chwili, bo jej corka nagle postanowala wyjechac na wakacje i podrzucic jej dwa swoje yorki. Bylam zmuszona zostawic Gabrysia u kolezanki, ktora ma kota i dwa psy. Na szczescie sytuacja nie jest taka zla, jak moglaby sie wydawac. Kocur kolezanki, jak sama sie przekonalam, to totalny pacyfista. 9 kastrat, ktory od razu jak zobaczyl mojego, chcial sie z nim bawic, albo odchodzil spokojnie, zero agresji. Ze strony mojego duze zainteresowanie i jednoczesnie strach, ale bez cienia agresji. Tzn fukal na niego, ale w pierwszym momencie i gdy moj byl w transporterze zamkniety.
Gdy zobaczyl psy, zaczal niesamowicie buczec bardzo niskim glosem i zrobil z siebie szczotke. Na szczescie sa to bardzo grzeczne psy, dwie suczki wyszkolone (trenuja agility i inne sporty). Gdy tylko chcialy sie zblizyc, po jednym slowie poszly do kuchni. Teraz omijaja go, nie sa w zaden sposob nachalne, wiec powinno byc dobrze.

Mi nawet nie chodzi o to, ze tam moze byc mu zle, czy ze beda jakies jatki miedzy towarzystwem. Bardziej chodzi mi o to, czy moge spodziewac sie jakis zmian w jego psychice, zachowaniu, po trzech tygodniach spedzonych z innymi zwierzetami.
TZ bardzo sie zmartwil i wkurzyl na sasiadke, ktora obiecala pomoc, a w ostatniej chwili sie wywinela. Obawia sie, ze kot bedzie potem tesknil za towarzystwem, ze bardzo zmieni sie jego zachowanie i generalnie ten pobyt wplynie na niego negatywnie.
Jakie sa wasze doswiadczenia i jakie jest prawdopodobienstwo wystapienia jakis niepozadanych skutkow?

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez paula_do » piątek, 29 czerwca 2007, 12:50

No wiec tak...
Jesli chodzi o gryzienie i w ogole agresje ze strony kota, to bardzo sie poprawilo. Czasem tylko ma jakies odruchy, ze chce ugryzc, ale to bardzo sporadycznie. Takze bardzo sie ciesze. ze w sumie niewielka zmiana naszego podejscia zmienila zachowanie kota.
Tylko mam nadzieje, ze na trwale...plany co do czasowego pobytu kota sie troche zmienily niestety. Znowu niepowazna osoba :( Sasiadka kolezanki, ktora miala opiekowac sie kocurem, odwolala w ostatniej chwili, bo jej corka nagle postanowala wyjechac na wakacje i podrzucic jej dwa swoje yorki. Bylam zmuszona zostawic Gabrysia u kolezanki, ktora ma kota i dwa psy. Na szczescie sytuacja nie jest taka zla, jak moglaby sie wydawac. Kocur kolezanki, jak sama sie przekonalam, to totalny pacyfista. 9 kastrat, ktory od razu jak zobaczyl mojego, chcial sie z nim bawic, albo odchodzil spokojnie, zero agresji. Ze strony mojego duze zainteresowanie i jednoczesnie strach, ale bez cienia agresji. Tzn fukal na niego, ale w pierwszym momencie i gdy moj byl w transporterze zamkniety.
Gdy zobaczyl psy, zaczal niesamowicie buczec bardzo niskim glosem i zrobil z siebie szczotke. Na szczescie sa to bardzo grzeczne psy, dwie suczki wyszkolone (trenuja agility i inne sporty). Gdy tylko chcialy sie zblizyc, po jednym slowie poszly do kuchni. Teraz omijaja go, nie sa w zaden sposob nachalne, wiec powinno byc dobrze.

Mi nawet nie chodzi o to, ze tam moze byc mu zle, czy ze beda jakies jatki miedzy towarzystwem. Bardziej chodzi mi o to, czy moge spodziewac sie jakis zmian w jego psychice, zachowaniu, po trzech tygodniach spedzonych z innymi zwierzetami.
TZ bardzo sie zmartwil i wkurzyl na sasiadke, ktora obiecala pomoc, a w ostatniej chwili sie wywinela. Obawia sie, ze kot bedzie potem tesknil za towarzystwem, ze bardzo zmieni sie jego zachowanie i generalnie ten pobyt wplynie na niego negatywnie.
Jakie sa wasze doswiadczenia i jakie jest prawdopodobienstwo wystapienia jakis niepozadanych skutkow?

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
paula_do
 
Posty: 86
Dołączył(a): piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do hodowla

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron