Sasza posmutniał- hormony????

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Kasia
Posty: 70
Rejestracja: poniedziałek, 13 marca 2006, 18:40
Lokalizacja: Holandia

Sasza posmutniał- hormony????

Postautor: Kasia » piątek, 6 października 2006, 10:29

Hej!

Sasza skończy w październiku 9 miesięcy. Oczywiscie docelowo ma zostać wykastrowany, ale jakoś się z tym ociągamy (choć pewnie zdania podzielone, kiedy to robić najlepiej?), tym bardziej, że nie 'znaczy' terenu i innych objawów fizycznych nie ma. Obserwuję go jednak i zauważam, że humorek ma jakby dużo gorszy. Posmutniał czyli;-((( Jak myślicie, czy to może być sygnał, że jakoś nie radzi sobie z hormonami, które zaczęły buzować? Jak i czy zmienia się charakter kota po kastracji? I czy na nas już czas????

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » piątek, 6 października 2006, 10:45

Czesc Kasiu!

Na początku sprecyzuj- co to znaczy, ze Sasza posmutniał? Jest osowiały, nie bawi, sie.. czy tez po prostu więcej duma?

Powiem Ci tak. Jesli to nie sprawa zdrowotna to może byc fakt iż Sasza dorósł. Ja Ci mogę tylko opwiedziec jak to jest u mnie na podstawie obserwacji dwóch skrajnie różnych kocurków.

Asus tez w pewnym momencie dorósł. Własnie koło 9 miesięcy, kiedy to zjawił sie u nas drugi kot norweg. Mniej bawił sie. Nie ganiał za myszką wiecej dumał i patrzył przed siebie. Stał sie troszke "wyobcowany",ale u mnie było to połaczone z drugm kotem-i jego przybyciem.
Ale Asus nie powrócił do bycia kociakiem. Spowazniał. Nadal prowokowany do zabawyco prawda ganiał za patyczkiem., ale sam z siebie rzadko bawił sie. Po prostu wydoroślał I jak sadze, tak własnie jest z Saszą. to troszkę smutne ale i ma drugie oblicze. Pomysl sobie ze dorasta, ze zmieni sie w majestatycznege kocurka.

ja odbieram rusy jako koty mistyczne, majestatyczne a nie psotliwe devonki czy wiecznie rozbawione syjamy..to takie moje odczucie ze to po prostu dojrzałosc hormonalna i rujkujace za oknem kotki moga powdowac jego dojrzewanie.
Bo ze zaczyna sie sezon rujkowy to juz wiem. zaczeło sie u mnie nocne śpiewanie po ponad półrocznej ciszy. Jesienne kocie miłości.

Sasza pewnie waśnie teraz bedzie nabierał kocurzych cech.

Co do kastracji i tego jak sie zmienia charakter to powiem tak:

Andulek -norweg jest kochanym pieszczoszkiem i malautkim ( dwu-letnim )kociaczkiem. Szaleje za myszkami i bawi sie jak kocię.Mimo, ze został wykastrowany.

Ale okres kiedy mi znaczył i zaczał być dorosłym był inny- faktycznie posmutniał i spiewał-wył non stop. Bawił sie sporadycznie i az bałam sie ze jest chory. Nie poznawałam przez ten czas swojego kota.
Po kastracji jak reką odjął- minęła taka smutniesza minka z jego pyszczka.Z godziny na godzinę znowu stawał sie wesołkiem.

Ale Asus teraz tez potrafi biec za myszką i bawić sie. Ale rzadko. Jest bardzo powazny, dobry i przytulasty-ale to nie typ misiaka. Jakby zdawał sobie sprawe ze amant ma byc Bondowaty a nie zachowywac sie jak Jaś Fasola.;))

Sądze, ze po kastracji Asus odzyskał by to co go teraz "zasmuca". Otóz w chwilach, okresach takich jak te, odczuwa podtrzebe obcowania z kotką, krycia..i stad ta nostalgia w oku..

Dlatego jesli nie chcesz by Sasza krył to go wykastruj a odzyska on spokój duszy i wesołość
Im szybciej tym lepiej. Bo nie zasamkuje tego czego nie moze miec.A jak juz pokosztuje, zawsze bedzie wiedział co unosi sie w powietrzu...

Troszkę sie rozpisałam-ale Kasiu głowa do góry. jesli Sasza nie jest chory- a wierze ze nie jest, to dorasta...

ucałuj go w pyszczek

Kasia
Posty: 70
Rejestracja: poniedziałek, 13 marca 2006, 18:40
Lokalizacja: Holandia

Postautor: Kasia » niedziela, 8 października 2006, 21:43

Bardzo dziękuję za odpowiedź!!! Sasza na pewno nie jest chory, może rzeczywiście dorasta, dostojnieje?
Tak czy owak pójdzie pod nóż, tylko mąż (solidarność męska) ciągle próbuje odwlec to w czasie...

Tymczasem wysyłam link do filmiku z wystawy w Schiedam. Wprawdzie Sasza 'modelem' nie jest i, jak widać, wdzięczyć się nie umie, no ale był raz chociaż oceniony i mamy to jedno doświadczenie więcej;-)))

http://www.youtube.com/watch?v=V2Yna9OgIOU

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » czwartek, 24 maja 2007, 10:05

Witam,

Odswieze ten temat, zeby nie zakladac nowego, a tez chce napisac o dojrzewaniu. W jakim wieku kocury zaczynaja "powazniec"?
Moj kocur ma pol roku i prawde mowiac jest nieznosny. Wczesniej pisalam o tym, ze gryzie dosc mocno. Przez pewien czas bylo troche lepiej, ale teraz chyba znowu zaczyna brykac. Lezy sobie grzecznie, zacheca do glaskania, mruczy jak najety i w pewnym momencie gryzie. Wczoraj siedzial obok mnie na kanapie, zupelnie nie zwracalam na niego uwagi, a on nagle doskoczyl do mojej reki i mocno ugryzl, poczym zwial. Nie mam pojecie co zle robie:( Roznosi go energia, ciagle lata przez cale mieszkanie jak poparzony i mialczy niskim glebokim glosem.
Poza tym jak to jest z waszymi kotami, jesli chodzi o pieszczotliwosc? Moj bardzo lubi glaskanie oczywiscie, przychodzi w nocy sie przytulic, ale w ciagu dnia nie przychodzi np na kolana czy obok nas spac, tylko na swoim poslaniu, albo na podlodze. Nie mialam nigdy wlasnego kota i nie mialam doczynienia z ruskiem, wiec nie wiem jak to jest z nimi:)

poradzcie, czy to normalne, ze w tym wieku kociaki sa tak nieznosne?

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » piątek, 25 maja 2007, 04:29

Kasiu, tak to bywa z chlopami. Traktuja kocie jajka jak przedluzenie wlasnych i nie chca slyszec o kastracji dopuki kocuro nie znaczy (lub nie dobiea sie do mamy i cioci). Moje kochanie omal nie zemdlalo jak ujrzlo rane na pozostalosci kocich jaderek po ostatecznej wizycie u weta. :twisted:

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » piątek, 25 maja 2007, 23:43

W wieku sześciu mięsięcy kot potrafi być jeszcze "bardzo dziecinny". prawde mówiąc, czasami bardzo jeszcze długo. Energia owszem moze i ma prawo go rozpierać, ale gryzienie jest niedopuszczalne. na pewno nie jst to coś, na co można kotu pozwolic. zwłaszcza, że moze stać się nawykiem, który w późniejszym wieku będzie trudny do usunięcia. Inna sprawa, ze takie zachowanie mozę iec również inne podłoże niz po prostu zabawa (mam nadzieję, ze w tym przypadku po prostu jest to tylko zabawa) i być objawem jakiś problemów emocjonalnych. Jakich? I jakie podłozę ma zachwanie twojego kota nie umiem w tej chwili powiedzieć, bo tak zaocznie tylko z opisu trudno okreslić. Lekarz też nie stawiają diagnozy "przez telefon".

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » piątek, 25 maja 2007, 23:45

A jeszcze, co do kastracji i wieku w jakim się ja przeprowadza, to osobiście uważam, ze kot powinien najpierw dorosnąc i rozwinąc się fizycznie.

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » środa, 13 czerwca 2007, 19:43

Mimo, wydawalo mi sie, dobrych metod, kocur nadal gryzie. oczywiscie nie jest to tak, ze jest caly czas agresywny, tylko ma napady. Nie wiem zupelnie co na to moglo wplynac. Naczytalam sie przed jego przybyciem do nas i staralam sie postepowac wg zasad wychowania kociaka.
Wczoraj np siedzial obok mnie na kanapie. glaskalam go po glowie i okolicach, on mruczal na calego i prezyl sie. W pewnym momencie cos musialo mu sie nie spodobac i zauwazylam, ze cos kombinuje. zmienil mu sie wyraz pyska i leciutko dal uszy w tyl. wiedzialam co sie swieci...i wlasnie, nie wiem jak w tej sytuacji postepowac. czy jesli wiem, ze nastapi atak, to odejsc, zeby tego uniknac? ja odwrocilam od niego wzrok i siedzialam w tym samym miejscu. on jednak bardzo mocno doskoczyl do mojej reki i ugryzl, po czym uciekl. zlapalam go, krzyknelam, ze nie wolno i przytrzymalam za kark przy podlodze, a potem ignorowalam przez jakis czas. Nigdy nie zostal uderzony, podnosimy tylko glos i bierzemy za kark lub przytrzymujemy plasko przy podlodze. Nie wiem juz jakie metody stosowac :(
Poza tym oczywiscie gadania pol nocy i rozrabia, ale to zwalam na wiek, wiec mozna to przetrzymac do czasu az bedzie statecznym kocurem:)

A co do kastracji, to teraz ma ponad 6,5 miesiaca. Wyjezdzam 29 czerwca na wakacje i chcialabym, zeby nie zrobil niespodzianki osobie, ktora bedzie sie w tym czasie opiekowac:)

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel

ObrazekObrazek

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » środa, 13 czerwca 2007, 22:36

mamy poważny problem. trudno dokładnie wypowiedzieć się, nie widząc kota i jego zachowania, ale z tego co piszesz, moze to już wykraczać poza zabawę. Z pewnością twoja reakcja tylko pogłebia problem. odpowiadasz agresją na agresję, a to wcale nie jest dobra metoda. moim zdaniem pogłebia tylko problem i utrwala jego zachowanie. tak jak mówię, nie wiem dokładnie gdzie tkwi podłoze takiego zachowania, ale ewentulanie mozesz spróbuwoć całkowitego ignorowania jego zachowania. dokłądniej mówiąc ignorowania również w chwili gdy cię gryzie. nie zwracania na to uwagi. żadnej! wiem, jak to brzmi, ale... Niestety, jeszcze raz powtarzam, nie widząc kota i nie wiedzac dokąłdnie jakie jest podłoze jego zachowania nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć. agresja (ta prawdziwa) poprzedzona jest zwykle jednoznacznymi sygnałami niewerbalnymi i często werbalnymi, które niestety nie zawsze dobrze potrafimy odczytac. musisz wiec najpierw postarać się zrozumieć i odkryć czy mamy do czynienia z rzeczywistą agresją.[/img]

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » czwartek, 14 czerwca 2007, 00:08

Przeczytałem jeszcze raz twój post i musz ecoś dodac. Kot cię ugryzł tak i uciekłe, I co zrobiłaś złapałaś go i zadałaś mu ból. Po co??? przcież on i tak nie miała już pojęcia dlaczego zachowałaś się wobec niego tak agresywnie! Tak jak pisałem, trudno mi powiedzieć na razie dlaczego on tak się zachowuje, ale z pewnością ty zachowujesz się wobec niego nie własciwie. przede wszystkim na drugi raz jeśli już cię ugryzie i ucieknie po tym nie nie ganiaj go i nie wciskaj mu nos do ziemi (nawiasem mówiąc to bardzo barbarzyska metoda wychowawcza). Po prostu nie reaguj wogóle tak jakby nic się nie wydarzyło. Jeszcze jedno. czy mzęsz jak najdokłądniej opisac jego mimikę pyska i ułożenie uszu przed atakiem oraz "gesty" i ruchy calego ciała? Czy wydawał przy tym jakieś dźwięki. czy był odprężony czy raczej spięty?

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » czwartek, 14 czerwca 2007, 00:18

Jeszcze jedno:
Odpowiedz mi na dwa pytania:
Jak często i od jak dawna stosowałaś metodę wychowawczą polegającą na łapaniu kota za kark i przyciskaniu do ziemi?
Gdzie go dotykałaś tuż przed tym jak cię zaatakował?

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » czwartek, 14 czerwca 2007, 09:40

Dzieki za odpowiedz.
No wlasnie nie wiem juz jak postepowac. :( Jesli to co robie, nie jest wlasciwe, to przestane oczywiscie, choc ciezko jest nie reagowac na mocne ugryzienie. Oczywiscie przytrzymuje go przy podlodze zaraz po zlym zachowaniu, jesli jest to niemozliwe, daruje sobie. Nie przyciskam go bardzo mocno i nie wciskam nosa w podloge, tylko zdecydowanie przytrzymuje za kark. Nie wymyslilam tego, tylko wyczytalam, ze to dobra metoda. Ale oczywiscie jesli jest zla, to bede ignorowac.
Niestety bedzie ciezka sytuacja z moim TZ, ktory nie moze pojac, ze kota tak na prawde nie mozna ukarac i moze robic co chce, a jak sie go skarci, to i tak sobie z tego nic nie robi. Zawsze mial psy i troche tak zachowuje sie w stosunku do kota. Najlepiej, zeby chodzil jak w zegarku, caly czas chcialby go kontrolowac i miec na niego oko.

Gdy kocur chce zaatakowac, od razu to widze. Nie wydaje przy tym nigdy dzwiekow, nie syczy, nie pokazuje zebow. Spina sie lekko, a uszy daje minimalnie do tylu. na pewnie nie kladzie ich calych i nie wyglada jak rozwscieczony kot. Na pewno nie bawie z nim agresywnie, gdy np lezy na podlodze i glaszcze jego brzuch i odepchnie mnie noga, przestaje, nic na sile nie robie. A kiedy ugryzl mnie ostatnio, siedzial do mnie przodem, a ja glaskalam go tylko po glowie. Mruczal, nastawial sie i nagle zmienil nastawienie.

Jesli radzisz, to bede ignorowac jego zachowanie. Rozumiem, ze po takim incydencie powinnam go przez pewien czas ignorowac. Ale np gdy wiem co sie swieci, to lepiej dac sie ugryzc, czy po prostu zejsc mu z drogi?

Moze pomoglby troche feliway albo krople Bacha? Slyszalam, ze dzialaja.
Paula, Gaber & Fidel

ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » czwartek, 14 czerwca 2007, 18:27

Podaje ci co napisal wet na stronce petplace na temat agresji u kota (mam nadzieja ze angielski znasz bo tlumaczyc mi sie nie chce):

A wonderful behaviorist, Dr. Nicholas Dodman, wrote an article on just this thing. Dr. Dodman tells you the warning signs, as I've known them. He writes:

Alpha cats also exist in the domestic situation and may attempt to control the behavior of others around them, including their owners. Petting is an act that may induce aggression in such headstrong cats. An alpha cat will jump up on his owner's lap and allow himself to be petted – but only for a little while. When he's had enough, he'll glance sideways at the hand that is petting him and begin to switch his tail from side to side. This is the writing on the wall that heralds an imminent meltdown: From acceptance to flat-out rejection, suddenly your cat is swatting, biting, and perhaps even rolling onto his side so he can attack you with all five sharp points simultaneously.

Petting-induced aggression is difficult for owners to fathom since many affected cats seek attention initially and appear to enjoy the physical contact. But these cats have a threshold for the level of physical contact they can tolerate.

Petting-induced aggression is expressed toward compliant owners. Cats with this penchant are often also aggressive to their owners over resources such as food, toys, or resting place, and may use aggression as an attention-getting mechanism. They may show aggression in response to annoying interventions, or if forced to do something they don't want to do.

w tym artykule jest to potraktowane moze nieco bardziej ogolnie niz opisujesz to ty.
A to co ten sam koci behawiorysta sugeruje aby robic w takiej sytuacji:

If your cat bites you when he is on your lap and you are petting him, do not allow him onto your lap until he has learned some better manners. Then when you do allow him back into your lap, make sure that petting sessions are firmly under your control. Your cat needs to know that petting is not associated with excessive restraint or indeed anything unpleasant. He must also learn that being petted is a luxury, not a right.

When your cat approaches for affection, call him onto your lap and begin light stroking without any physical restraint. After a brief session, and definitely long before your cat begins to signal his growing dislike of the situation, put him back on the floor and give him a treat, such as food, play or a catnip toy. At each subsequent session, call your cat onto your lap, pet him without restraint, each time a little longer than the time before. Then put him on the floor and offer him a treat.

Be aware of your pet's body language. Furtive glances and a twitching tail mean that it is time to quit. Keep petting sessions short and never try to pet your way out of a difficult moment.
Link do calego artykulu:
http://www.petplace.com/cats/petting-ag ... page1.aspx

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » czwartek, 14 czerwca 2007, 22:15

Tak, stanowczo uważam, że stosowanie przemocy fizycznej wobec kota do niczego nie prowadzi. Najlepiej wywal te mądre ksiązki, które to propagują. Wobec psa zresztą też nie można stosować przemocy. NIe woln kota karać fozycznie, ale nie wolno mu również na wszystko pozwalać.
Ale wracając do tematu. Mam już pewną teorię na temat twojego kota, ale powiedz mi jeszcze od kiedy dokładnie zaczął się problem i w jakim wieku kot był wówczas. Jak wyglądało jego zachowanie w dzieciństwie. Poza tym dokładnie odpowiedz mi na to o co cię pytałem wcześnie. A skoro wspmniałaś o TZecie, to powiedz dokładnie jak on się zachowuje wobec kota i jak się z nim bawi.
Masz problem i chciałbym ci pomóc, ale jak pisałem trudno mi gdy nie widzę kota i jego zachowania. Lekarz też nie stawia diagnozy zaocznie. w kazdym razie, problem trzeba rozwiązać, bo jesli się utrwali to zamiast przyjemności z kontaktu z kotem będziesz miała podrapane i pogryzione ręce :)

Jasper
DAG*PL
Posty: 478
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » czwartek, 14 czerwca 2007, 22:24

A, powiedz mi jeszcze czy gryzie tylko ciebie czy też twojego TZeta? Opisz mi jak zachowuje się, gdy twój TZ bierze go na ręce i głaszcze. Czy sam wskakuje mu na kolana. I czy tobie sam wskakuje na kolana, czy też to zawsze ty go sobie bierzesz na ręce?


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości