Strona 1 z 2

co z kotkami w wakacje?

PostNapisane: poniedziałek, 22 maja 2006, 19:49
przez Joanna
co robicie moi drodzy z kotkami kiedy chcecie gdzieś wyjechać?zabieracie je ze sobą do takich miejsc gdzie powalają brać pupili?zostawiacie u rodziny bądź zaprzyjaźnionych ludzi (troche smutno:()?jak rozwiązujecie ten problem zakładając oczywiście, że nie ma takiej opcji, że wy wyjeżdżacie a ktoś zostaje w domku z futrzatym...
czy adoptując futro zakładacie, że przez najbliższe ca 15 lat nigdzie nie będziecie wyjeżdżać na czas dłuższy...

PostNapisane: poniedziałek, 22 maja 2006, 20:04
przez Maja
Jeżdżę z ".." o ile się da, a jak się nie da to o mamie pomyślę - nie ma jak to zaufana osoba:) bo np na wyjazd w egzotyki to trudno kicię zabrać.

PostNapisane: poniedziałek, 22 maja 2006, 22:30
przez jakub
Ja wychodzę z założenia, że dla kociaka lepiej kiedy zostaje w domu. Najlepiej jeśli ma się dwa koty tak, aby się nie nudziły.
Największy problem to znalezienie osoby, która choć raz w ciągu dnia przyjdzie, żeby dać kotom jedzenie i sprzątnąć w kuwecie. Ja na szczęście mam osobę, która mieszka zawsze u mnie podczas mojej nieobecności. Wtedy koty zostają pod dobrą opieką w swoim już dobrze im znanym mieszkaniu:)

PostNapisane: poniedziałek, 22 maja 2006, 23:16
przez remkey
Popieram.
Kiedyś jeździliśmy na wakacje z kotem. Ale to był stres i dla kota, i dla nas.
Koty zostają w domu na te 10 dni, a my szukamy ludzi do opieki nad nimi przez ten czas i wysyłania nam MMSów ;)

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 00:48
przez tunturi
Kysa jeździ w tym czasie na wakacje... do moich teściów (gdy na krócej, bo mieszkają w Warszawie) albo do mojego taty (gdy na dłużej, bo trzeba kotę dowieźć do niego do Rzeszowa, za to on mniej niż teściowie stresuje się przechowywaniem Kysy ;) i nie przekarmia ;) ). Kota nie wygląda na nieszczęśliwą, gdy musi zostać poza domem, zresztą już sobie dobrze zapamiętała "wakacyjne" mieszkania, zaraz chowa się do upatrzonej wcześniej dziury i nawet nie zauważa, że wychodzimy (egoistka-niewdzięcznica :evil: ).

Sami wakacje spędzamy tak, że zupełnie nie nadają się dla kota :mrgreen:

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 08:42
przez Werdelit
Ja od dwóch lat nie miałam takich prawdziwych wakacji. Spedzamy je w domu z kotami. takie było moje założenie- i to nie kwetsia tzw"uziemnienia". Dla mnie największym wypczynkiem jest wypoczynek z kotami. W ciągu tych dwóch lat jedynym wyjazdem był 5 dnowy pobyt u M&M Pusi i Kociaczków Asuskowych. Koty zostały w domku pod opięką mojego taty, który ma swietne podejescie do zwierzat.

Mimo tego, ze bylo świtenie na wyjeżdzie to i ja i tz tesknilismy niewiarygodnie. Co chwilke myślalm co u nich i jak sie miewaja( chyab zwariowałam na ich punkcie) I jak sie okazało koty tesknily bradzo. Asus wył w oknie z tesknoty przez 5 dni...Andulek jakos to zniósł.
Byc moze to kwestia przyzwyczajenia kotów do rostan. Ale ja nie chce ich przyzwyczajać do czegoś tak trdunego.
Tak wiec nie wyobrażam sobie juz zostawienia ich na dłużej. Taki moj los. i ciesze sie bo nie przszkadza mi to w niczym. Jak będa mogła to wybiore wakacje w takim miejscu gdzie moge wizac koty. Ale najprawdopodbniej nie wybierzemy sie nigdzie na dłuzej niz kilka dni. My tesknimy i oni tez ;)

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 09:46
przez Poison
Nam udało się tylko raz wyjechać na urlop 14 dniowy, a wtedy moja mama zajmowała się kotami :lol:
Teraz na urlop się nie wybieramy, bo mamy dorastające kociaczki i zaraz kolejny miot w drodze, więc do września siedzimy w domu, aczkolwiek jest to siedzenie domu z wyboru, bo zabawa z maluszkami to najwspanialszy relaks na świecie.

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 11:50
przez Joanna
dzięki za odpowiedzi bo tak mnie ostatnio dopadło "a co gdyby" z resztą przypuszczam , że jak w końcu jak sprawię sobie futrzaka (eh kiedy to będzie...), to i tak będę was zasypywać tysiącem pytań hehe :P

:)

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 15:35
przez Thien
To ja tylko dodam ze nauki wszelakie najlepiej przeprowadzać w wieku dziecięco-nastoletnim. Moja Lilu od małego co drugi tydzień jeździ ze mną Warszawa-Lublin i nie jest tym faktem nijak poruszona. Szczególnie uwielbia pociąg. Rozkłada się w swojej torbie i przysypia wysłuchując jednym uchem zachwytów ze strony współpasażerów :) Czasem majestatycznie się przeciągnie i nastawi do myziania :)

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 16:14
przez Monii
Ja jak gdzies wyruszam na dluzsze wakacje to zostawiam kota samego w domu, przywiazuje go lancuchem do kaloryfera, stawiam obok torebke jedzenia i miske wody. Jak jest silny to przezyje.




Ĺťartowalam. :P
Ja uwazam, ze kazdy kociak jest inny. Niektore z checia wyjezdzaja, nie robia klopotow i sa szczesliwe z tego powodu. Inne wolalyby nie wysciubiac noska za drzwi a o jakichkolwiek dluzszych wypadach nei ma mowy- wtedy trzeba sobie znalesc "mieszkacza" - osobe, ktopra przyjdzie, zamieszka i zaopiekuje sie na czas wakacji. Trzeci rodzaj, to koty prorodzinne, lubia odwiedzic czasem wojka, czasem mame...oczywiscie mama wlasciciela i pospedzac z nia urlop...W koncu kiedys trzeba troche odpoczac od wlasnego stada..

PostNapisane: wtorek, 23 maja 2006, 22:12
przez jakub
Poison napisał(a):Nam udało się tylko raz wyjechać na urlop 14 dniowy, a wtedy moja mama zajmowała się kotami :lol:
Teraz na urlop się nie wybieramy, bo mamy dorastające kociaczki i zaraz kolejny miot w drodze, więc do września siedzimy w domu, aczkolwiek jest to siedzenie domu z wyboru, bo zabawa z maluszkami to najwspanialszy relaks na świecie.


A gdyby coś się stało to dobrze mieć zakoconego sąsiada ;)

PostNapisane: środa, 24 maja 2006, 12:48
przez Poison
Dobry sąsiad w każdej sytuacji się przydaje :lol:

PostNapisane: czwartek, 25 maja 2006, 19:14
przez misiarnia
Zapraszamy kogos do pomieszkania u nas. Ja wlasnie koncze studia i jeszcze mam takich znajomych, ktorzy mieszkaja u rodzicow albo z kims wynajmuja i to dla nich atrakcja :) Oczywiscie tylko zaufane osoby. W ten sposob bylismy w zeszle wakacje przez 3 tygodnie w Hiszpanii. A w listopadzie na weekend pojechalismy do Pragi - wtedy kotuchy dogladala sasiadka. Generalnie staram sie ich nie przemieszczac.

PostNapisane: poniedziałek, 29 maja 2006, 10:36
przez Jola
Krótki wyjazd - weekendowy - wtedy koty odwiedza 2 razy dziennie moja koleżanka, ktora na szczęście mieszka rzut beretem :)
Dłuższy wyjazd - niezastapieni moi rodzice, którzy wtedy specjalnie do nas przyjeżdżają i mieszkają ile trzeba - cudowna instytucja :))

PostNapisane: poniedziałek, 29 maja 2006, 11:43
przez jolek
a u nas różnie...
jak samolot albo zimowe wakacje - teściowa mieszka z kotesami...
jak jedziemy samochodem - lubie je brać a one chyba lubią jeżdzić samochodem :)
teraz mamy dylemat - czy Toskania z kotami czy bez? Dodam, że sam Enzo już tam z nami był, wtedy Vito jeszcze nie był naszym synkiem ;)