Kocurkowy zabieg - pozbywamy sie klejnotów

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Kocurkowy zabieg - pozbywamy sie klejnotów

Postautor: Werdelit » środa, 22 lutego 2006, 22:20

No więc stało sie.. po długich naradach i rozmowach postanowilismyy , ze to juz czas i ze nie bedziemy zwlekać.

Andulek idzie jutro na zabieg kastracji.


od 2 tygdni stało sie to czego tak sie obawiałam, a co kiedys nadejśc najwyrażniej musiało...

Andulek zaczał podsikiwac róźne miejsca i do tego wyć tak niemiłosiernie ze oka nie zamknełam kilka nocy z rzędu. Asus mu pomagał na szczęscie tylko w spiewach. Asus jak razie nie znaczy( o dzięki ci Stwórco!) i widac ma tak silną pozycje i pewnośc siebie , ze nawet prowokator Andulek nie zbił go z pozycji królewicza.Ale nie bede czekac dalszego rozwoju sytuacji.

Podlewane jest wszystko i bardzo często. Feliway w kontakcie sprawił sie dosyć dobrze - od tygdonia juz śpimy w nocy a kocurki wyja sporadycznie i jakby spokojniej znosza przypłwy wiosny.

ale Andulek leje jak z cebra... wiec jutro mam nadzieje, ze zaczenie sie dla niego słodkie zycie kastracika.

Wszyscy sa proszeni o trzymanie kcików mocno mocno! Wierze , ze wszystko będzie dobrze.

A oto i mój promyczek. który jest tak kochany, ze nie sposób sobie wyobrazić, że moze byc jeszcze bardziej.

Obrazek
Ostatnio zmieniony środa, 22 lutego 2006, 22:42 przez Werdelit, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Ultra
ALLEZ LES BLUES*PL
Posty: 104
Rejestracja: sobota, 27 sierpnia 2005, 20:01
Lokalizacja: warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ultra » środa, 22 lutego 2006, 22:40

oj kocurro doigrał się. Ĺťyczę aby zabieg minął szybko a młody kastrat raz dwa wracał do siebie. no i oczywiście bez sikanka :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Reni
Posty: 104
Rejestracja: wtorek, 8 listopada 2005, 15:48
Lokalizacja: Piękne Mazury
Kontaktowanie:

Postautor: Reni » środa, 22 lutego 2006, 23:55

My tez trzymamy kciuki :spoko:

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » piątek, 24 lutego 2006, 09:45

zabieg rozpoczal sie wczoraj o 18 i trwał 20 minut. Kocurek czekał na mnie wybudzony natychmast po zabiegu. wet ustalil ze tylko tak moze znim postpaic, bo zapowidzialm mu ze jesli wlos spadnie z głowuy Dulisiowy własnorecznie go ( naszego kochanego weta) wykastruje wraz z kolezankami ( Csilla :mrgreen: ).

Znieczulil go w zasadzie miejscowo tylko, bardzo mocno. zeby ne narazac serduszka na narkoze ani na powazniesze cudna które moga sie zawsze wyadrzyc.. atymbardziej ze ja mam traumatyczne przezycia zwiazane z kastracja i balam sie tego i nadal w sercu sie boje...


Andulek w domku przeszdl sie po pokojach przywitał z Asuskiem.. nawet przeskoczył przez konterer.. ale powolutku zaczal odczuwac zabieg i pokładac sie w róznych miejscach

w nocy bylo najgorzej, njasmutnieszy byl widok jego mkutkiego ciałaka i elko wystarsznych oczek. Postanowił spac na moich rekach tylko i wylacznie .. przelewał sie przez nie jak ragdoll.. jak malutki gałganek. :cry:

I tak do rana siedzialam znim w fotelu .. teraz chwiejnym krokiem( boznieczulenie przestalo dzialac) Dulis raz po raz zataczasie wymitouje jeszcze...i pokłada sie..Jest slabiutki i chudziutki

Na poceszenie dla siebie moge tylko miec nadzieje ze będzie szczęsliwszy i ze dzis wieczorkie moze cos juz zje. i nabierze sił..

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2177
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » piątek, 24 lutego 2006, 09:57

Aguś,
dobrze będzie
Frodo też był gałganek po zabiegu ale on wybudzał się u mnie do wieczora już było ok , nawet podjadł sobie wieczorkiem ciut

trzymam kciuki za szybki powrót do dobrej kondycji
:luv5:
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » piątek, 24 lutego 2006, 13:53

no bylay we mnie chile nipokoju.. Andulek cos mdlał mi na rekach...ale wet mnie uspokil- i obejrzal go eszcze raz..

Kocurek sam sie juz wybudza coraz bardziej i własnie przed chwilka zjadał ukochana puszeczke..taka smakowita dostał, co wiem ze zje nawet gdy sie w brzuszku nie miesci...

I napił sie troszke wody.. czyli jestesmy na dobrej dordze do powrotu do zdrowia...tak czuje

trzymacie kciuki.

szafir
Z SZAFIRU*PL
Posty: 72
Rejestracja: wtorek, 20 kwietnia 2004, 23:52
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: szafir » piątek, 24 lutego 2006, 19:46

trzymamy bardzo mocno :)

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » piątek, 24 lutego 2006, 20:25

No chyba juz powoli wraca do normy . Przepraszam, za te koszmarne literówki, ale emocje byly wielkie i nerwy jeszcze większe,.

Andulek juz je i pije i gada z Asusem. Nawet przyszedł na przytulanko. Jest ospały ale juz ma ten swój kochany wyraz pyszczka. Dwa razy odwiedził juz kuwetke.
Mysle, ze jutro bedzie znacznie lepiej.

dzięki, ze trzymaliście kciuki ;))

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 927
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » niedziela, 26 lutego 2006, 19:21

Oj jak to dobrze, że wszystko się udało ! Zawsze to straszny stres dla właściciela, wiem coś o tym. Myślę, że kocurek szybko się przyzwyczai do tego, że nie ma klejnotów.
Moja Nelusia dokładnie rok temu była kastrowana, tylo że u niej to była kwestia życia...ale teraz jak na nią patrzę, to jest to bardzo wesoły, zadowolony i całkiem żywy kot.
Przesyłamy moc głasków !!!
Obrazek

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » niedziela, 26 lutego 2006, 19:40

Gadaja ze soba i gonia sie i bawia jak nigdy ;))))
Nie wiem jak bedzie z ustalniem pozycji kocur -kastrat.. Bede obserwowac co i jak sie midzy nimi dzieje


Andulek wesoły jak kociaczek.. no ufff..

Magis
MUFFINA*PL
Posty: 417
Rejestracja: piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Magis » niedziela, 26 lutego 2006, 20:21

Werdelit pisze: Nie wiem jak bedzie z ustalniem pozycji kocur -kastrat.. Bede obserwowac co i jak sie midzy nimi dzieje


I pisz koniecznie :) bo to bardzo ciekawe.

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » piątek, 3 marca 2006, 12:49

Andulek ma sie sie cudownie. Bryka i szaleje i wyglupia sie jak nigdy.
A co ważnisze, nie śpiewa serenad i uspokoil sie i nie leje juz ;)

Odosnie tematu misstera- wczoraj dostałam cudowna przesyłke!! DZIEKUJEMY:

bimbaya- dla kociastych, Andulek skoczyl na niego i przyjał pozycje do lania... pogoniłam kocurzastego i nie zdarzyl nabroic.Ale szykowal sie do obsikania!!!

Śmieje sie teraz, ze musze schowac Asuskowy prezent na jakis czas..az do czasy, gdy sie w Andulku macho nie uspokoi ;))


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość