Matki-wariatki

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Matki-wariatki

Postprzez Magis » środa, 17 kwietnia 2013, 11:42

Nie wiem czy ktokolwiek tu jeszczze zagląda ale mam nadzieję, że jednak tak :)
Ostatnio przepowadziłam kilka rozmów z różnymi hodowcami rusków bo nurtuje mnie problem kotek z maluchami. Mam wrażenie - chociaż nie, to nie jest wrażenie - u mnie kiedy kotka ma maluchy to tak jakby hormony "macierzyństwa" zalały jej mózg. Tłucze drugą kotkę zupełnie bez powodu, wszędzie węszy zagrożenie dla kociąt, kichnąć w domu nie można bo zaraz robi aferę a wszystkie maluchy lądują pod kanapą zaalarmowane przez szaloną matkę.
Zastanawiam się czy też tak macie, jeżeli macie to czy coś z tym robicie? Ja póki co zmuszona jestem izolować dorosłe kotki - chociaż okropnie tego nie lubię i serce mi sie kraje jak muszę jedną bądź drugą zamykać samą w pokoju. Ale jeżeli nie zamykam to matka zaraz robi aferę. Nie chcę żeby kociaki były wypłoszami, które z byle kichnięcia lądują pod kanapą.
Pliiiiiis czekam na odzew :)
Magis
MUFFINA*PL
 
Posty: 418
Dołączył(a): piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Basia » środa, 17 kwietnia 2013, 22:02

Oj, tak tak jest i u mnie.
Najgorsze jest to, że niektórym matkom-wariatkom tak zostaje :evil:
Dorota do dziś nie może darować Tuśce, że DWA LATA TEMU wystraszyła jej dziecko!
A przedtem, zanim Dorota została matką, Tuśka z Dorotą to była wielka miłość.
Obrazek
Basia
 
Posty: 151
Dołączył(a): piątek, 26 maja 2006, 19:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Magis » piątek, 19 kwietnia 2013, 11:33

Basia i jak sobie radzisz?
Magis
MUFFINA*PL
 
Posty: 418
Dołączył(a): piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Basia » piątek, 19 kwietnia 2013, 22:47

Nie radzę sobie... :placz2:
Obrazek
Basia
 
Posty: 151
Dołączył(a): piątek, 26 maja 2006, 19:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Magis » poniedziałek, 29 kwietnia 2013, 17:37

Basia czyli co? Izolujesz cały czas? Konsultowałaś z behawiorystą?
Magis
MUFFINA*PL
 
Posty: 418
Dołączył(a): piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Basia » sobota, 4 maja 2013, 21:20

Różnie. Izoluję, przemieszczam. Koty wyznaczyły sobie pewne rewiry w mieszkaniu, a ja pilnuję, żeby nie naruszały swoich terytoriów. Nie jest łatwo przy moim metrażu (nie mam własnego terytorium ;) ).
Najgorzej ma Tuśka, którą wszyscy tępią, a ona panicznie wszystkich się boi i ucieka z krzykiem - a jak ucieka to trzeba gonić :evil:

Z behawiorystą teraz nie rozmawiałam ( kilka lat temu, kiedy Bisia "wariowała", była u mnie behawiorystka; to co od niej usłyszałam po czasie sama do tego doszłam; wtedy jeszcze zapisała mi jakieś środki farmakologiczne, ale musiałam je odstawić, bo koty przestały mi sikać i jeść).
Obrazek
Basia
 
Posty: 151
Dołączył(a): piątek, 26 maja 2006, 19:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Magis » wtorek, 7 maja 2013, 22:56

a u mnie (tfu, tfu, żeby nie zapeszać) chyba doszliśmy do ładu z towarzystwem. Już drugi dzień wszystkie pokoje w mieszkaniu otwarte od rana do wieczora. Stan awantur: 0 :)
Magis
MUFFINA*PL
 
Posty: 418
Dołączył(a): piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań

Re: Matki-wariatki

Postprzez Werdelit » środa, 31 lipca 2013, 17:44

Magis trzymam kciuki bardzo mocno. Daj znać jak sytuacja, może ktoś ma podobny problem i uda się wspólnie go rozwiązać.
Avatar użytkownika
Werdelit
 
Posty: 741
Dołączył(a): wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Matki-wariatki

Postprzez bluecats » poniedziałek, 14 października 2013, 10:04

Magis , u ciebie nadal OK ? Basia jakieś postępy ?
Mojej szczęście w kolorze Blue
Avatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
 
Posty: 2180
Dołączył(a): piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa

Re: Matki-wariatki

Postprzez Magis » poniedziałek, 14 października 2013, 10:58

U mnie to jest dłuższa historia. Powiem tak: kiedy w domu były maluchy, Sziszu izolowała się na wszelkie możliwe sposoby. Od swoich podrośniętych już dzieci także. Przesiadywała w łazience, na pralce. Nie przychodziła się miziać, nie mruczała, uciekała kiedy chciałam ją pogłaskać. Goniła Chrupczaka, goniła dzieci. Widać było po minie, że nie jest szczęśliwa z zagęszczenia w domu (chociaż powierzchnię mają do podziału dość sporą, a dzieci było raptem czworo). Kiedy ostatnie maluchy wyjechały sytuacja się diametralnie zmieniła. Najpierw obie chodziły po domu z widocznym "niedowierzaniem". Teraz doszliśmy do tego, że ganiają się razem, myją sobie futerka - chociaż to Chrupka jest inicjatorem tych interakcji w większości. Chrupczak nawet próbuje pakować się Szyszkowej do oponki, żeby z nią razem spać. Myślę, że niedługo czeka nas akcja pt "próba przejęcia władzy" Ale póki co jest rewelacyjnie. Mój wniosek: moje koty nie lubią nawet minimalnego zagęszczenia, albo mają tak długie przewody dostosowywania się do nowych sytuacji (?)
Magis
MUFFINA*PL
 
Posty: 418
Dołączył(a): piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań


Powrót do hodowla

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

cron