koty a powierzchnia mieszkania

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

aurora
BENITA OSTROV*PL
Posty: 390
Rejestracja: środa, 28 kwietnia 2004, 01:16
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: aurora » piątek, 8 lipca 2005, 09:27

Zdobyłaś się na szczerość. To bardzo ładnie z Twojej strony... i duży plus dla Ciebie...
Jeśli już piszemy tak otwarcie... to powiem Ci, że po przeczytaniu Twojego postu...KREW MNIE ZALAŁA, ciśnienie skoczyło... ale kilka oddechow... melisa... i już jest dobrze ;)

AWG pisze:Jak mówie komus (kto jeszcze u mnie nie byl), ze mam taki zwierzyniec to reakcja jest zawsze taka sama: tyle zwierzat w kawalerce??? zgroza!! i nie ukrywam, ze wiele osób puka sie dyskretnie w czolo...


Też się pukam... i dziwię się, ze hodowca sprzedał Ci kota... czy wiedział jakie masz mieszkanie?
Nie wątpię, ze masz dobre serce i pozytywizm w oku :) ... obawiam się jednak, ze Twoje docyzje nie są do końca przemyślane.
Obrazek

Awatar użytkownika
agal
AGPAMIS*PL
Posty: 119
Rejestracja: czwartek, 16 września 2004, 22:36
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: agal » piątek, 8 lipca 2005, 10:32

No to i ja się wypowiem :) Uważam, że w mieszkaniu może zmieścić się tyle zwierząt ... ile będzie życ ze sobą w zgodzie. Jeśli rozsądnie rozplanuje się przestrzeń i zapewni zwierzętom spokój, miejsce do zabaw, jak najwoęcej atrakcji. Wszystko będzie ok.

My mieszkamy we czworo w niecałych 60m. Kotów na stałe maksymalnie było 5 (od poniedziałku znów tyle właśnie jest). Przy czym pokój chłopców (ok 10m) na stałe jest zamknięty. Mieszka tam jedna kotka. Nasza nestorka Nalunia. Zatem dla reszty pozostaje ok. 48m. Co czas jakiś pojawiają się kocięta. Szczęśliwie nie mam licznych miotów, jednak dwukrotnie był szóstka. Maksymalnie miałam w domu 10 kotów. Czy myślicie, że cierpiały, były agresywne itp. Skądże!! Były szczęśliwe zadowolone, dobrze zsocjalizowane. Moje koty uwielbiają jak przychodzi ktoś obcy - zaraz przychodzą i walą się na plecki, nadstawiając brzuchy do głaskania. Czy tak się zachowują zwierzęta, którym jest źle, bo żyją na zbyt małej powierzchni? W poniedziałek przywiozłam do domu nowego kota. Kilkanaście godzin zajęło mu zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu i zapoznanie z kotami. Od środy jest pełnopranym członkiem stada i urządza gonitwy z kocicami i Dafim.

Sprzedając kota, bardziej niż na metraż, patrzę na nowego właściciela. Jak traktuje zwierzęta. Jakie ma zamiary względem kociaka.

Nie dajmy się zwariować.

Ag.

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » piątek, 8 lipca 2005, 11:09

Wydaje mi sie, ze mozna stworzyc wieksza powierzchnie rozkladem trojwymiarowym: tzn: przysrobowac wszystkie polki i inne meble do scian, azeby koty mogly wlazic gdzie zechca. Przystawic nieco desek tu i tam azeby mialy gdzie wlazic. Itd. No i oczywiscie nieco schowkow azeby mogly dokonac strategiczne odwroty na z gory upatrzone pozycje. :)


Znam jeden dramatyczny przyklad na zageszczone zycie: jedna z czolowych hodowczyn szwedzkich zyla z swoimy ruskami - kocur, kastrat z biala plamka i dwie kotki (i dachowcem) w pokoju studenckim - tzn mala kawalerka... W tym czasie mieli tez co najmnej jeden miot.
Przezyli i maja sie dobrze.

Natomiast jak ona sobie poradzila z problemem kocur i kotki w jednym pokoju mieszkajace - tego nie wiem, ale wiem ze poradzila.
Ostatnio zmieniony piątek, 8 lipca 2005, 11:51 przez StefanZ, łącznie zmieniany 1 raz.
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » piątek, 8 lipca 2005, 11:28

Przeczytałam i mi takze wlosy dęba stanęły.
Oczywscie ze nikt z nas nie ma prawa osądzac drugiej osoby, nie znajac jej osobcie czy nie bedąc w mieszkaniu wewnatrz i widzac warunki w jakich mieszkaja zwierzeta. Ale potrafie soebie to wyobrazic i nie usmiecham sie do tych wizji... :(
Ale tak jak juz kiedys wspominałam mozna miec ogromny dom, a koty bada w nim samotne..i mozna miec kawalerke a koty beda miec w niej raj.. Ale nierozłacznie z miloscia do kotow powinien isc w parze rozsadek, którego czasami brakuje, mimo dobrych intencji.

Powtórze za Paniami" nie dajmy sie zwariowac"-ale juz w innym sensie- bo osobisce nie wyobrazam sobie takiego natłoku w mieszkaniu jak opsiala AWG- z całym szacunkim, dla przesmypatycznej osoby jaką jest. :)
Dla mnie niewyobrazalne jest trzymanie takich duzych psów, w tym kota mco i rus, i fretek w kawalerce..no ja sobie tego nie wyobrazam. Prosze mnie dobrze zrozumiec, nie chce nikogo urazic, nie neguje zaangazowania, milosci i poswieconego czasu. To wspaniale i godne pochwaly i koty na pewno sa szczesliwa. Ja temu nie przecze i nie smialabym watpic w milosci i ogormne serce a.e . Ale warunki w jakich mieszkaja, dla mnie to zbyt mała przestrzen.
Duzo widzialam takich hodowli, w scisku, w natłoku na malych powierzchniach, i nie bylo to w porzadku ciagłe zamykanie kocura w schowku-kamerliku, czy w łazience oraz wyprzedawnie kotow, bo nie ma na juz w domu miejsca na na przechowanie straszych rezydnetów , starszych kociakow..... Jestem i bede ssceptycznie nastawiona do takich "widoczkow" Dla mnie byl to smutne .. Koty nie miały gdzie pobiegac, poszalec..Taka sytuacje jest dla mnie nienormalna .
Agal pisze iz jeśli rozsądnie rozplanuje się przestrzeń i zapewni zwierzętom spokój, miejsce do zabaw, jak najwięcej atrakcji. to wszystko bedzie ok.. owszem zgadzam sie ale tylko czesciowo. Bo przeciez sama Pani pisze -rozsadanie rozplanuje". wtedy sie zgadzamm ale tez nie na kazda ilosc

W moim odczuciu zwierze, pies, kot -tak duzy jak i maly muis miec miesjce dla siebie, cisze i spokoj. Musi miec sie gdzie schowac, gdy tego potrzebuje, moc w razie choroby miec zaciszny kat.
nie wierze ze w malym, jednym pokoju jest na to mozliwosc. Ja zastanowiłabym sie nad sprzedaza kociaka do takiego domu. Prosze tez zoruzmiec, ze nie neguje ogromu milosci. Bo lepiej do domu ciasnego ale dobrego. Oczywscie. ja tez apeluje o rozsadek, o rozwage ale pod katem ilosci.
na pewno bedzie tyle opni ile ludzi, i wielu tutaj forumowiczow zgodzi sie z Panimi, a inni popra moja czy aurory zdanie.:0

Ja chciabym zaznaczyc ze moj post nie zostal odebrany jako atak ale jako Apel o rozsadek. ;) Ja wiem ze kazdy ma swoj wlasny rozum, i swe wlasne przkonanie, ja jednak nie pochwale tego.

Jeslii tylko byłaby taka mozliwsc, chciałabym aby przdpsiy jasno wyznaczaly te 1o m2 na kota.. Ja wiem ze to znowu przelicznik,a milosci nie da sie przliczyc-pewnie padna takie argumnenty. Dla mnie pasja jaka sa koty, milosc do nich powinna byc połaczona z rozsadkiem.
Ostatnio zmieniony piątek, 8 lipca 2005, 11:43 przez Werdelit, łącznie zmieniany 1 raz.

AWG
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 23 maja 2005, 21:37
Lokalizacja: WROCŁAW

Postautor: AWG » piątek, 8 lipca 2005, 11:43

Spiesze z odpowiedzia... tak, hodowcy wiedza gdzie i jak mieszkam, opisalam wszystko dokladnie. Hodowca jednego z kotów oraz jednego z psów byli u mnie sprawdzili co i jak... I powiem tak: hodowcy psów byli nawet zadowoleni, ze mieszkanie male, bo maja gwarancje, ze psy beda wybiegane a to dla ras uzytkowych najwazniejsze (zreszta nie tylko dla takich).
Ciesze sie, ze niektórzy rozumieja pojecie "trójwymiarowosci". U mnie kazdy kot ma kilka miejsc, w których moze zaszyc sie przed swiatem (czasami niezle sie naszukam :lol: ). Kazde zwierze ma swój wlasny kat, miejsce do posilków, toalete i takie tam...
Mówilam juz: ciesze sie, ze sie zwraca uwage na temat, ale mieszkamy w kraju, gdzie sa takie warunki a nie inne. Ja mieszkam w kawalerce, ale tylko z dzieckiem. Wiekszosc moich znajomych mieszka w niewielkich, wynajmowanych lokalach, przenoszac sie co jakis czas z cala ludzko-zwierzeca rodzina. A ci co maja wlasne tez nie moga poszalec (zazwyczaj to max! 50 m2 z co najmniej dwiema doroslymi i dwójka dzieci na pokladzie... )
A tak nawiasem mówiac... przeciez jasne jest, ze nie doczekam sie wnuków w tym mieszkanku :? . Zreszta juz w tym roku mialam zmienic lokum, ale zmienilam na razie zdanie. Zmiana mieszkania pochlania mase czasu i srodkow. Przeprowadzki i remonty to zródlo ogromnego stresu dla zwierzat a ja mam mlode towarzystwo i z pelna swiadomoscia podjelam decyzje o odlozeniu koncepcji zmian w tym roku.
Przykro mi, jak urazilam czyjes uczucia, ale tak sobie mysle... chyba nie powinno sie kogos oceniac nie znajac go osobiscie...
ANN PASSION*PL

AWG
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 23 maja 2005, 21:37
Lokalizacja: WROCŁAW

Postautor: AWG » piątek, 8 lipca 2005, 12:11

Chyba nie do konca zostalam zrozumiana... do kawalerki dolaczony jest dwupoziomowy korytarz, który zaanektowaly freciszony... z ciekawosci pomierze i sprawdze metraz...
A tak osobiscie to nie odbieram postów jako atak (przeciez nie musialam sie wypowiadac) tylko jako troske o dobro futrzaków, i to jest ok. Smutno mi tylko, ze jest duzo osób, które kupuja zwierzeta i to wlasciwie wszystko co dla nich robia... a takim tematem jak metraz wogóle sie nie przejma...
Mozecie mi nie wierzyc, ale sa ludzie, którzy smieja sie ze mnie (i pukaja w czolo :lol: ), ze odrobaczam i szczepie fretki zanim trafia do nowych domów... albo, ze mam duzy drapak i malutki telewizor... albo, ze jezdze na wybrzerze, zeby spotkac sie z dobrym psim treserem...
ANN PASSION*PL

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 927
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » piątek, 8 lipca 2005, 12:31

Zawsze lepiej u kochającego człowieka niż w schronisku, albo na ulicy. Takie jest moje zdanie. Jednakże najważniejszy jest zdrowy rozsądek.
Co innego jak się bierze zwierzę bezdomne z litości, chcąc mu zapewnić dom, a co innego jak się świadomie kupuje zwierzę rasowe od hodowcy i jest to akt w pełni wolicjonalny, przemyślany i związany ze zgodą zarówno hodowcy jak i kupującego.

Nie chcę nikogo urazić, bo każdy ma prawo do własnego stylu życia.
Pozostaję z całym szacunkiem dla wszystkich wypowiadających się, jednakże podtrzymuję swoje zdanie w kwestii zapewnienia wolnej przestrzeni zarówno człowiekowi jak i kotom.
Obrazek

AWG
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 23 maja 2005, 21:37
Lokalizacja: WROCŁAW

Postautor: AWG » piątek, 8 lipca 2005, 12:32

I jeszcze jedno na zakonczenie tych moich wywodów... nie napisalam dlatego, zeby pokazac, ze taka sytuacja jak moja jest ok a ja jestem taka dzielna... Po prostu czasami nie zawsze wszystko jest czarno-biale. Jestem ekologiem i przyrodoznawca z wyksztalcenia i zamilowania (wedlug znajomych mam na tym punkcie mocnego hopla). Zawsze chcialam miec hodowle, gdzie zwierzeta beda traktowane z szacunkiem i bardzo sie staram, zeby mieszkancy mojego domu byli szczesliwi. Ale zawsze od czegos sie zaczyna. Na dzien dzisiejszy mam nieduze mieszkanko, ale wiadomo, ze to sie musi zmienic. I zmieni sie. Ale to tez nie znaczy, ze tylko w duzym mieszkaniu mozna byc szczesliwym...
Bardzo cieplo pozdrawiam wszystkich, którym na sercu lezy dobro wszystkich zywych istot :luv6:
ANN PASSION*PL

Awatar użytkownika
remkey
REMKEY*PL
Posty: 986
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 13:17
Lokalizacja: warszawa słodowiec
Kontaktowanie:

Postautor: remkey » piątek, 8 lipca 2005, 12:35

AWG pisze:Przykro mi, jak urazilam czyjes uczucia, ale tak sobie mysle... chyba nie powinno sie kogos oceniac nie znajac go osobiscie...

Zgadzam się z tym zdaniem. Absolutnie.
Podobnie jak podoba mi się apel agal i Werdelit o ROZSĄDEK.
I tyczy się to i jednej i drugiej strony. Można urządzić małe wnętrze tak żeby nie powodowało konfliktów. Podobnie jak można apelować do ludzi, żeby się nie rozmnażali jeśli nie mają przynajmniej tego jedego pokoju dla jednego dziecka.

Może, Werdelit, AWG będzie tak miła i zaprosi cię żebyś zobaczyła, że to nie tragedia mieć taką menażerię w małym mieszkaniu, a ty zgodzisz się przyjąć zaproszenie ;)
Chyba lepiej zmierzyć się z faktami niż z wyobrażeniami?

Natomiast zadzam się, że jeśli ktoś nie przemyśli kwestii przestrzeni i zwierząt, to moze to być źródło wielkiego stresu i dla ludzi i dla zwierząt...
Obrazek

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » piątek, 8 lipca 2005, 12:39

hmmm :roll: , tak...nie powinno się nikogo oceniać na podstawie jednej wypowiedzi i braku innych danych, kawalerka może mieć wszak 90m2, każdy może tu, na forum przedstawić swój punkt widzenia, nie chodzi o potępianie czy ocenienie, przecież i tak poza dyskusją samą w sobie niewiele to zmieni, pozwoli tylko innym poznać różne punkty widzenia i zastanowić się na tym ....
ale...
własnie to jedno ,,ale" zaprzata moją głowę....osobiście jestem przeciwna trzymaniu takich ilości zwierząt o jakich tu była mowa, . Jak mieszkałam w mieszkaniu 35m2, z dzieckiem i mężem zdobyłam się jedynie na 2 świnki morskie (były z nami 7 lat), klatka zajęła 45%pokoju syna, była 3 piętrowa, ale powierzchnia życiowa mojego dziecka była naprawde mini. Na kota zdecydowaliśmy sie dopiero po przeprowadzce, sądzę, że to jednak kontrowersyjne, jeśli na małej powierzczni jest takie zagęszczenie, ile kuwet przewiduje się na taką ilosc kotów (np. 7)?? Wiadomo kuweta nie może być mała, średnio zajmuje około 0,3 m2. Moja kotka porusza sie też wzwyż (czytać: meble półki itp), ale wymaga tego jej szalony temperament, jeśli ktoś ma persy to ok, pers jest kotem statycznym, ale np. RUS czy bengal, czy mco...nie wiem naprawdę.....nie powinno się aż tak ograniczać tym zwierzętom przestrzeni życiowej.... z wiadomości zaczerpniętych od weta, książek i innych źródeł wiadomo 8-10m2 na kota, a na psa dużej rasy ile metrow?...a na człowieka...na dziecko....ile? Normy nie są miarodajne, według norm z lat 70 tych projektowano mieszkania dla rodzin 4-5 osobowych, w ktorych 2 osoby już robiły tłok....tak jak napisała Werdelit..więcej planowania i rozsądku, a mniej wtedy szkody dla zwierząt no i co za tym idzie i dla ludzi...bo człowiek też potrzebuje okeslonej przestrzeni...chyba, żę chodzi o przysłowiową kozę z anegdoty o ciasnocie....a tak poważnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że nawet wiele zwierząt na małej powierzchni może być szczęśliwych i nic mnie nie przekona, nawet drapaki i koszyki wiklinowe :( , nie śmiem nkogo krytykować po prostu piszę co myslę....

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » piątek, 8 lipca 2005, 12:47

remkey pisze:Natomiast zadzam się, że jeśli ktoś nie przemyśli kwestii przestrzeni i zwierząt, to moze to być źródło wielkiego stresu i dla ludzi i dla zwierząt...


Rozne mysli mi tutaj przychodza na temat zageszczenia oraz przestrzeni - i to w swietle nie tylko kocim, ale na agendzie swiatowo-politycznej.

Wezmy na przyklad taki HongKong. Zatrzesienie i ludzi huku, ale kraj bogaty i problemow realnie nie ma. Bo jest dobra wola i wspolpraca.

A w Palestynie - tzn Israel z otoczeniami - mimo ze kraina nieduza i sporo ludzi przeciez nie ma wyjatkowego zatrzesienia. A jednak ludzie sie za gardla dusza, niemal oczy wylupuja.

Slowem. Gdzie pokoj i dobra wola - tam jest i miejsce dla wszystkich. A gdzie nie ma pokoju i brak dobrej woli - tam i brak mjejsca nawet jezeli faktycznie istnieje przestrzen. Przykre ale prawdziwe.
Ostatnio zmieniony piątek, 8 lipca 2005, 12:54 przez StefanZ, łącznie zmieniany 1 raz.
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

aurora
BENITA OSTROV*PL
Posty: 390
Rejestracja: środa, 28 kwietnia 2004, 01:16
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: aurora » piątek, 8 lipca 2005, 12:51

AWG pisze: Smutno mi tylko, ze jest duzo osób, które kupuja zwierzeta i to wlasciwie wszystko co dla nich robia... a takim tematem jak metraz wogóle sie nie przejma...


Fakt, jest to o wiele gorsze... serce boli jak o tym myslę.

Wiesz... staram się zrozumieć Twoje argumenty... i powiem Ci, ze jeśli chodzi o psy to predzej dam się przekonać (jesli jest tak jak mówisz... spacery, wybiegi itp.) ale koty... przecież one nic poza tym mieszkaniem nie mają... to ich życie... dltego ja uważam, że jak już decydujemy się na kota to powinniśmy mu zapewnić ogrom przestrzeni życiowej.
Obrazek

AWG
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 23 maja 2005, 21:37
Lokalizacja: WROCŁAW

Postautor: AWG » piątek, 8 lipca 2005, 13:09

Uff... dobrze, ze moja sytuacja mieszkaniowa jest przejsciowa, bo chyba musialabym sie chowac do mysiej dziury :) ... i zrezygnowac z pojawienia sie na wystawach... Zapewniam, ze w planach mam zmiane powierzchni zyciowej, ale co najmniej do konca roku zostajemy na miejscu. O kilku powodach pisalam.
A tak nawiasem... z ciekawosci... jak sytuacja mieszkaniowa u innych wyglada?
P.S. Z Werdelit juz jestesmy na kawke umówione :kwiatek:
ANN PASSION*PL

Awatar użytkownika
remkey
REMKEY*PL
Posty: 986
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 13:17
Lokalizacja: warszawa słodowiec
Kontaktowanie:

Postautor: remkey » piątek, 8 lipca 2005, 13:49

Asia jest teraz zabiegana ale podczytuje nas od czasu do czasu z pracy.
Prosiła żebym w jej imieniu wypowiedział się w tym wątku i opisał co ja sądzę o jej mieszkaniu i kotach w nim żyjących.

Hmmm...
Asia mieszka w klitce. Może można nazwać to mieszkanie jakoś przyjemniej albo inaczej ale to jest klitka. W miarę duży pokój zajmujący ok 50% mieszkania, z dużym oknem (bardzo przyjemnie jasny pokój). Przedpokój na tyle duży, żeby drzwi wejściowe i do pokoju mogły być otwarte w tym samym czasie i nie stukać o siebie. I dwie złośliwe narośle na tym przedpokoiku w postaci łazienki i kuchni.
Właściwie jedynym plusem tego mieszkania jest to okno i fakt, że mieszkanie jest WŁASNE.
Asia mieszka z 2 dorosłymi kotkami i 2 kocurami (jeden dorosły i drugi prawie). Plus dwoje dorosłych. Na życie w mieszkaniu mają niecałe 30m2.

I powiem tak: nigdy nie widziałem kotów tak wyluzowanych jak jej. Nie zauważyłem żeby ich poziom agresji był jakoś szczególnie wysoki (w porównaniu z moimi kotami albo kotami innch ludzi, których znam). Mają swoje miejsca i swoje szlaki. Mają drapak i kryjówki. OK. mieszkają w zagęszczeniu ale bezkonfliktowo. Cała 6. tworzy bardzo harmonijną rodzinę. Całość. Można w ich życie wejść z miarką i załamywać ręce. No bo jak się napisze liczby obok siebie to marnie to wszystko wygląda. Ale bez przesady. Ja myślę, że o wiele ważniejsza jest umiejętność zarządzania taką rodziną, intencje i uczucie jakie się w nią wkłada.

Zgoda! Są ludzie, którzy nie myślą. Po prostu. Albo mają to gdzieś. Chcą mieć zwierze, to będą mieli zwierze. Kolejne dziecko. I rurociąg z kremem i wisienkę (lukrowaną) na czubeczku.
Ale nie można stawiać wszystkich obok siebie i mierzyć ich tą samą miarką. Nie tylko koty są różne -- ludzie też są różni. Poza tym przestrzeń staje się mała dopiero w porównaniu. I myślę, że tak summa summarum, to człowiek sprawia, że dana przestrzeń jest albo zupełnie naturalna i pełna zrozumienia potrzeb zwierzaka, albo jest piekłem, albo wszystkimi stanami pomiędzy.

Apeluję o rozsądek: jeśli mieszkanie jest małe, po prostu trzeba bardziej uważać na to jak się gospodaruje przestrzenią. Podobnie jak człowiek, który nie ma dużo pieniędzy musi nimi rozsądnie gospodarować. Zdarzają się ŝŁE przykłady takiego gospodarowania przestrzenią. Ale nie są one regułą przecież!
Poza tym mieliśmy już przecież na tym forum przykład pięknego domu (z wolierami i wodotryskami) i jak dla mnie bardzo mglistymi intencjami (skupowanie kotów kilku ras i wielka kampania reklamowa hodowlii) -- warunki niby bardzo OK ale hodowla robiła wrażenie "profesjonalnej", "biznesowej"...
Obrazek

AWG
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 23 maja 2005, 21:37
Lokalizacja: WROCŁAW

Postautor: AWG » piątek, 8 lipca 2005, 13:56

[ile kuwet przewiduje się na taką ilosc kotów (np. 7)??] napisal Csilla

7 kuwet na 3 koty? Niestety mam tylko dwie: jedna duza taka z wahadlowym wejsciem a druga zwykla (nie zabudowana). Byla i trzecia, ale Noemi zawsze robi to samo co Aglaja i w zwiazku z tym korzysta tylko z jej kuwety.

to pierwsze zdanie to cytat, ale nie wiem jak to sie wstawia :(
ANN PASSION*PL


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość