koty a powierzchnia mieszkania

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Awatar użytkownika
Jola
CARSKIE SIOŁO*PL
Posty: 165
Rejestracja: piątek, 5 listopada 2004, 16:57
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów

koty a powierzchnia mieszkania

Postautor: Jola » wtorek, 5 lipca 2005, 23:18

czy ktoś dotarł do informacji o ile takie są ile powinno przypadać metrów kwadratowych na jednego kota aby było ok.
Czy w mieszkaniu na 32 m2 mogą żyć ze sobą 2 koty- ruski?

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » wtorek, 5 lipca 2005, 23:30

haha!! to temat , kotry działa na mnie jak płachta na byka!! bede trabić, krzyczec, mówic az do zanudzenia.!!! Planowac z ROZSADKIEM!

Bo to czy przepisy hmm.. fifoskwie, shkrp'owskie, pzfoowskie i inne mowi o np. 10m2, czy 7m2 to juz moim zdaniem jest zupnie inna sprawa. Nie wszystkie przepisu sa wspaniałe- i dobre dla kotów. Trzeba sobie samemu odpwiedziec co moim zdaniem da komfort kotu i nam samym.?
Ja uwazam ze 10m2 na jednego kota to minimum!!minimum!! To oczywscie moje osobsiste zdanie-ale jak mowie to płachta na byka wzgledem mnie.

A tak na marginsiesie to uwazam ze szczytem bezmyslnoci ludzkiej jest trzymanie duzej ilosci kotow na małej powierzchni. przykładowo 7 kotow na 46 m2. plus kociaczki...plus psy. krew mnie zalewa... :evil: i naciaganie na siłe.. ze niby pasuje, jak ulał( chyba jak piesc do oka).-przeraszam za dygresje.. nie moglam sie powstrzymac-ale widziałam takie hodowle-ponoc zgodne z przepisami...

Pytasz czy 32m2 sa dobre dla dwóch koteczkow. To ja odpowiem : tak , ze to idealenie i grama kota wiecej jedyne co mozna dodawac bez ograniczenia to kupe milosci i glasków!!! Koty maja siebie nawzajem sa szczesliwa.. bo sa we dwojke tak byc powinno. kot nie powinien byc sam jeden. To moje zdanie. dla dwójki w sam raz i ani grama kota wiecej ;))))))))

szafir
Z SZAFIRU*PL
Posty: 72
Rejestracja: wtorek, 20 kwietnia 2004, 23:52
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: szafir » wtorek, 5 lipca 2005, 23:49

moim zdaniem to też zależy od "ludzkiego" zagęszczenia i tego ile jest jest pomieszczeń ( w tym metrażu to pewnie pokój z kuchnią, ale może sa dwa pokoje i kuchnia) No i trzeba pomyśleć,czy są planowane kociaki, bo te potrzebuja też sporo miejsca i trzeba je przy planowaniu "zagęszczenia " uwzglednić.

Awatar użytkownika
Jola
CARSKIE SIOŁO*PL
Posty: 165
Rejestracja: piątek, 5 listopada 2004, 16:57
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów

Postautor: Jola » środa, 6 lipca 2005, 09:39

mieszkanie widziałam i jest bardzo miłe - fakt jeden pokój z kuchnią (połaczone) ale każdy od czegoś zaczyna- ale fakt miłoby było gdyby każdy miał własny przestrzenny dom:). Miałyby tam mieszkać 2 koty - oba po zabiegu- także o żadnych dzieciach kocich nie ma mowy. Przestrzeń miałaby być dzielona tylko i wyłacznie pomiędzy właścicielkę i jej kotki. Moim zdaniem ta 3 spokojnie się tam zmiesci.
A co najważniejsze koty będą miały swoje towarzystwo.

Werdelit - to zagadnienie też działa na mnie podobnie jak na Ciebie- dlatego tez uważam, ze przepisy przepisami a zdrowy rozsądek to podstawa, ale po tym jak widziałam to mieszkanie to uważam że ok szczgólnie, ze koty będa razem.

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 930
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » środa, 6 lipca 2005, 11:07

Wydaje mi się, że jedna osoba ludzka plus dwa koty na 32 m powinno być O.K pod warunkiem, iż będą dla kotów stworzone "kocie zakątki" gdzie będą mogły się schować jak np. przyjdą bardzo głośni goście, albo jak poczują iż chcą pobyć same - moja duża kota ostatnio chowa się przed małą jak ma jej wybitnie dość.

Plus obowiązkowe miejsca do drapania, by nie zaczęły eksperymentować na meblach, nie wiem czy osoba planuje instalację "kociego raju" ale po takim meblu koty mogłyby biegać w chwilach wesołości :lol: są modele dostosowane nawet do małych mieszkań, gorąco polecam, gdyż u mnie skończyło się bieganie po regałach z książkami jak zainstalowalismy "koci raj".
Obrazek

Awatar użytkownika
Jola
CARSKIE SIOŁO*PL
Posty: 165
Rejestracja: piątek, 5 listopada 2004, 16:57
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów

Postautor: Jola » środa, 6 lipca 2005, 14:49

będzie koci zakątek bo pani remontuje mieszkanko za moment i pierwszy mebel o którym mi wspomniała to właśnie coś w tym rodzaju- co priorytet to priorytet

maugos
Posty: 19
Rejestracja: wtorek, 15 marca 2005, 21:51
Lokalizacja: Słupsk

Postautor: maugos » środa, 6 lipca 2005, 21:53

niestety będe miała nieco odmienne zdanie od moich przedmówczyń - też jestem straszną kociarą, powiedziałabym, że mam na ich punkcie fioła, ale moi drodzy nie dajmy się zwariować...na 32 metrach kwadratowych to nade mną (piętro wyżej) mieszka 5-osobowa rodzina, zapewne nie jest to dla nich komfortowa sytuacja, ale jakoś dają radę, więc jak słyszę że samotna pani i dwa koty to jest absolutnie maksimum, to nie wiem czy śmiać się czy płakać...nie chciałabym być źle zrozumiana - nie jestem zwolenniczką domu pełnego kotów, psów i małych dzieci...ale podejdźmy z większym dystansem do pewnych spraw, i przestańmy sie trząść nad każdym kociakiem jak kwoka nad kurczętami...
pozdrawiam wszystkich znad zimnego (jeszcze) morza

Awatar użytkownika
Iza
SKY BLUE RUSSIA*PL
Posty: 472
Rejestracja: poniedziałek, 22 marca 2004, 16:29
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Iza » środa, 6 lipca 2005, 22:10

Powiem tylko, że mieszkałam na 32 metrach z trzema kotami a przez krótki czas z czterema, plus dwie dorosłe osoby. To nie była komfortowa sytuacja. Potrafię zrozumieć, że nie każdego stać na własny kąt, więc jeśli ktoś ma taki a nie inny to trudno. Kiedy mieszkaliśmy we dwójkę z dwójką kotów naprawdę nie byłop problemu, nawet z trójką, choć jak zaczynała się pora zabaw to robiło się ciasnawo.
Ale czwórka była już zbyt dużym zagęszczeniem, bo nawet po kotach było widać że nie są za szcześliwe.
Jestem zdecydowanie przeciw trzmaniu wielu kotów na małej powierzchni, ale nie jestem w stanie tego komuś zabronić. Odwołać mi się zostaje do rozsądku i sumienia każdego, kto planuje mieć dużo kotów w małym mieszkaniu.
Kociaki to zupełnie inna historia, dla czwórki urwisów nawet 65 mkw to zamało do rozwinięcia prędkości.

Są jednak plusy małego mieszkania, kiedy mieszkaliśmy w kawalerce wystarczyło się rozejżeć dookoła, żeby sprawdzić co robią koty. W dużym mieszkaniu, zanim wyjdę do pracy muszę sie nabiegać po pokojach, żeby każdego pogłaskać na dowidzenia. Na szczęście kiedy wracam,całe stado czeka w przedpokoju. Przyjemny widok po stresującym dniu.
Spokój, ruski spokój, dostojeństwo i powaga ...
Obrazek

aurora
BENITA OSTROV*PL
Posty: 391
Rejestracja: środa, 28 kwietnia 2004, 01:16
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: aurora » środa, 6 lipca 2005, 22:19

Owszem, mieszkają w 5.. bo zmusza ich do tego życie... a my chcemy zapewnić kotom wygodę i godny żywot... jeśli ktoś nie ma wystarczająco miejsca... nie kupuje kota.
Obrazek

Awatar użytkownika
Iza
SKY BLUE RUSSIA*PL
Posty: 472
Rejestracja: poniedziałek, 22 marca 2004, 16:29
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Iza » środa, 6 lipca 2005, 22:29

Aurora popieram...
to my hodowcy decydujemy do kogo pójdzie kociak...
Jeśli ktoś nie potrafi dostrzec, czy zrozumieć, że kotek może czuć się źle w tak ciasnym =zagęszczonym mieszkaniu, my musimy zdecydować za niego. Według zasady dobro mojej kieszeni albo dobro mojego kociaka.
Spokój, ruski spokój, dostojeństwo i powaga ...

Obrazek

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » środa, 6 lipca 2005, 22:43

A ja chciałabym miec kiedys w przyszlosci opinie kwoki trzesącej sie nad swoimi kociatami. Obrazek.

Byłby to dla mnie na prawde komplement-nie wyszukany co prawda ale jakze dosadny :lol:
. Bo to w moim odczcuciu swiadczy o tym jak traktujemy-to co wychowany i wydajemy w swiat. Te własne kurczeta-kociata. I chcialabym aby kazdy hodowca mial dylematy, zastanawial sie nad przyszlym domem kocim a nie bylo mu wszystko jedno.

Awatar użytkownika
Jola
CARSKIE SIOŁO*PL
Posty: 165
Rejestracja: piątek, 5 listopada 2004, 16:57
Lokalizacja: Warszawa - Ursynów

Postautor: Jola » czwartek, 7 lipca 2005, 10:28

dokładnie tak - co innego nie mieć wyjścia i tłoczyć się na małej powierzchni rodzinnie a co innego świadomie jeszcze dobierać tam lokatorów nie wiażne kocich , psich , fretkowych
a zwierzętom tak jak i ludziom trzeba zapewnić godziwe warunki. :D

Awatar użytkownika
Thien
CAMARILLA*PL
Posty: 408
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 11:00
Lokalizacja: Warszawa

lokale

Postautor: Thien » czwartek, 7 lipca 2005, 12:11

Witam.
To ja dorzucę kamyk, że nawet kotom bardziej niż ludziom potrzebna jest powierzchnia, bo dom to ich cały świat. My spacerujemy sobie na zewnątrz, a one siedzą biedactwa pod dachem często całe swoje życie.
Pozdrawiam

aurora
BENITA OSTROV*PL
Posty: 391
Rejestracja: środa, 28 kwietnia 2004, 01:16
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: aurora » czwartek, 7 lipca 2005, 12:36

Oczywiście co innego gdy kobiecina zbiera z ulicy 10 kotow do mieszkania i daje im schronienie, jedzenie... kastruje, opiekuje się itd...
robi wszystko dla tych kotow i pewnie nawet te 32 m wystarczyloby tej grupce
Jednak zle sie dzieje kiedy czlowiek robi to dla zysku... tloczy zwierzeta i kaze im sie jeszcze rozmnazac!
:|
Obrazek

AWG
Posty: 37
Rejestracja: poniedziałek, 23 maja 2005, 21:37
Lokalizacja: WROCŁAW

Postautor: AWG » piątek, 8 lipca 2005, 02:00

Zastanawialam sie czy wyrazic swoja opinie na temat powierzchni mieszkania, bo po tym co przeczytalam to moze zostane zlinczowana na jakiejs wystawie :o .
Mieszkam (póki co) razem z córka w kawalerce. Jak widac w podpisie z licznym towarzystwem (na zdjeciach brakuje domowej koteczki i rodzinki fretek).
Jak mówie komus (kto jeszcze u mnie nie byl), ze mam taki zwierzyniec to reakcja jest zawsze taka sama: tyle zwierzat w kawalerce??? zgroza!! i nie ukrywam, ze wiele osób puka sie dyskretnie w czolo...
Przy pierwszej wizycie u nas wszyscy zadaja to samo pytanie: gdzie ty masz te koty?
Chyba przynajmniej co niektórzy mysla, ze jak chodze po mieszkaniu to musze rozgarniac zwierzyniec :? ... A tak na prawde to wszystko zalezy od koncepcji urzadzenie wnetrza. Nikt z moich gosci nie wierzy w metraz mojego mieszkania. A ja po prostu cenie sobie minimalizm. Corka ma duze pietrowe lózko, które zaanektowala Aglaja. Noemi mieszka z wlasnego wyboru w szafie komandora (zupelnie nie wiem jak przesuwa sobie takie duze drzwi...). Koty do dyspozycji maja drapak az pod sam sufit, koszyki wilkinowe do mieszkania, duzy drapak w formie ostroslupa, w którym moga spac dwa koty w jednym czasie (jak szczeniak byl maly to sobie w nim mieszkal). Maja zrobiony specjalny szeroki parapet (zeby mogly wylegiwac sie na sloncu wszystkie w tym samym czasie). Meble (nieliczne) ustawione sa w sposob zapewniajacy bezpieczenstwo kotom (i psom) przy harcach.
Fretki mieszkaja w bardzo duzych klatkach na korytarzu, który maja do dyspozycji równiez koty (jak jestem w domu), ale rzadko maja ochote z niego korzystac (mimo, ze ten korytarz jest tylko do naszej dyspozycji - jest odciety od reszty swiata drzwiami, jest na nim bardzo cieplo, czysto i sucho, no i miejsca do hasania sporo, bo ten korytarz laczy moje mieszkanie na poddaszu z pietrem nizej i generalnie robi za duuuzy przedpokój). Ale widac nie do konca maja taka potrzebe.
Mialam watpliwosci oczywiscie czy sie pomiescimy, ale podjelam decyzje, przemeblowalam mieszkanie pod katem zwierzat i... zrezygnowalam z organizacji spotkan towarzyskich. Wczesniej znajomi bardzo czesto spedzali u mnie czas. Teraz ku ich rozpaczy mieszkanie jest kocie (i nie tylko :lol: ) a koty spokój i cisze musza miec. I to jest dla mnie najwazniejsze. Najwiekszy dylemat mialam z psami. W koncu obie rasy sa duze! Ale moj dylemat rozwiazali sami hodowcy i obserwacja ludzi posiadajacych psy. Mieszkam w kamienicy, ale za to przy samym parku (ogromnym i starym z duzymi powierzchniami lak). Obie moje suczki spedzaja na bieganiu w pelnym galopie co najmniej dwie-trzy godziny dziennie. Poza tym moja praca pozwala mi na zabieranie psów ze soba, wiec rzadko kiedy zostaja same w domu. A z tego co wiem psy, które mieszkaja w domach z ogrodem, zazwyczaj nie maja okazji do ganiania swobodnie z kumplami po ogromnej lace... Wiekszosc psów spedza tez samotnie wiele godzin czekajac, az ktos z domowników wróci do domu...
Zdaje sobie sprawe, ze wieksze mieszkanie to wiekszy komfort, ale na razie mam jakie mam, ale kocham swoje zwierzata i bardzo staram sie, zeby byly szczesliwe. Moze nie moge im dac na dzien dzisiejszy duzej powierzchni do biegania, ale jestem pewna, ze niewiele osób moze poswiecac swoim pupilom tyle czasu co ja. No i nie tak znów wiele osób przedklada komfort zwierzat nad swój. No i co do rozmnazania... moi znajomi (mówie o wlascicielach zwierzat rasowych oczywiscie) kryli kotki zanim te skonczyly rok. Nie mówiac o tym, ze nie maja apartamentów. A mi sie nie spieszy. Bo co innego mlodziez czy dorosle zwierzeta a co innego ciezarna czy matka z maluszkami... Moje koty bawia sie z psami jak z równymi sobie, ale nie wyobrazam sobie, zeby psy zagladaly do gniazda maluszków. Dlatego tez nie bede kryc zadnej kotki do czasu, az nie wymysle komfortowego dla niej rozwiazania.
Rozpisalam sie, ale przede wszystkim chcialam powiedziec, ze nie mozna tak po prostu przeliczac ilosci kotów na metraz... w koncu to nie hektary przeliczeniowe tylko czlonkowie rodziny. I przynajmniej jesli chodzi o mnie, to przed zakupem kazdego z moich zwierzat dokladnie myslalam co moge mu zapewnic. Znajomi pukali sie w czolo jak wyrzucilam z domu sofe (przenoszac sie na waskie rozkladane lozko) i szafki (na konto duzego komandora). Doprowadzilam babcie do rozstroju nerwowego uwuwajac wszelkie bibeloty i inne przedmioty, które utrudnialyby kotom swobodne bieganie :lol: . Ale nie narzekam, wprost przeciwnie. Mam duzo satysfakcji, jak slysze komplementy na temat mieszkania. I z tego co widze ani koty ani psy nie wygladaja na nieszczesliwe... No moze jeden freciszon ma pretensje, bo ugryzl kiedys jedna kotke i nie moze sie juz bawic z reszta.
P.S. Mam nadzieje, ze nie zostane wylkuczona z klubu z powodu niekorzystnego przeliczenia kota na metr kwadratowy (jakby co, prosze brac pod uwage ikeowska koncepcje pietrowego urzadzania wnetrza :lol: ). I jeszcze jedno... bardzo sie ciesze, ze zwraca sie uwage na takie sprawy. W koncu widzialam niejeden dom, w którym mieszkaja zwierzeta... raczej malo szczesliwe...
ANN PASSION*PL


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość