Czy kot powinien jesc jajka?

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Awatar użytkownika
Elcia
Posty: 49
Rejestracja: wtorek, 15 marca 2005, 10:32
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Czy kot powinien jesc jajka?

Postautor: Elcia » niedziela, 5 czerwca 2005, 11:16

Myszkuje sobie stale po kocich stronach i czesto czytam o zbawiennym wplywie jajka- zoltka na siersc, oczy, pazury.... najkrocej rzecz ujmujac bogactwo witaminy A i E. Poniewaz moja pociecha jajek nie jadala do tej pory nasuwa mi sie kilka pytan. Ciekawa jestem opinii:
- czy Wasze pociechy sa jajcarzami ;)
- czy dajecie cale jajko, czy tylko zoltko,
- czy ryzyko zarazenia salmonella nie jest zbyt duze,
- czy przelanie skoropki wrzatkiem- zaparzenie jajka w calosci wystarczajaco zabezpieczy Nasze maluchy,
- jak czesto dajcie jajo kotu 1, 2 w tygodniu
???
Znalazlam opis, ze jajko najlepiej podac w postaci samego zoltka utartego z odrobina oliwy i miodu. Zastanawia mnie rola miodu, gdyz czytajac o kotach wielokrotnie trafialam na teorie wg ktorej milusinscy nie czuja smaku slodyczy?
....czy dom bez kota zasługuje na miano domu... Mark Twain

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » niedziela, 5 czerwca 2005, 11:30

ja juz gdzies pytałam na forum o jajco ;)) Ja daje raz w tygdniu samo surowe zółtko, oczywiscie sprzona skorupka wczesniej kilka minut wrzatkiem . na róznych forach, stronach itp. uwaza sie ze to bezpieczne i chroni od salmonelli.
(Ale skoro mróznie miesa w domowych warunkach nie zabija ponoc takich bakterii,to goraca temperatura tak.. wiec wrzatek pownien byc ok.. )
Pozera je ze smakiem tylko Andulis. Asus uznał ze to paskudztwo i zakopuje , gdy tylko wylewm na spodek.
Co do specyficznych połaczen z z oliwa nie pórbowałam. Podaje sam olej z pestek winogorn. smakuje im i wylizuja łyzkie

Awatar użytkownika
Iza
SKY BLUE RUSSIA*PL
Posty: 472
Rejestracja: poniedziałek, 22 marca 2004, 16:29
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Iza » niedziela, 5 czerwca 2005, 23:41

Ja z kolei jajek nie podaję.
Reakcja kotów na surowe jaja jest jednoznaczna. :badgrin:
Z zasięgniętych jednak informacji dowiedziałam się, że kotom należy podawać jajka jedynie przegotowane. Znaczy się białko z jaj jedynie przegotowane. (o żółtku nie było mowy wogóle)
Otóż ponoć białko surowe spożyte przez kota wiąże biotynę, tak potrzebną kotu. Dlatego też ciągnęła dalej pani doktor, surowe białko "wypłukuje " z kota biotynę.
Tak więc podawanie delikwentowi surowego białka jest dla niego raczej nie zdrowe...
Swoją drogą, czy koty w naturze jedzą jajka??
A nawet jeśli jedzą to czy je przegotowują przed spożyciem??
Nie wiem.
Moje ruski są zdecydowanie na NIE jeśli chodzi o jajka. Bengalka to już zupełnie inna historia...
Spokój, ruski spokój, dostojeństwo i powaga ...
Obrazek

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2177
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » poniedziałek, 6 czerwca 2005, 08:48

białka zdecydowanie nie - bo strącają coś tam
tak jak napisała Iza

żółtka zdecydowanie tak - duża ilość białka - na które koty mają wysokie zapotrzebowanie

dobrze jest sparzyć - mniejsze ryzyko salmonelli
Mojej szczęście w kolorze Blue

Jasper
DAG*PL
Posty: 471
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » piątek, 10 czerwca 2005, 23:38

Z tego co ja wiem, to białka zawierają związek niszczący witaminę H zdaję się, ale bez przesady kotu który dostaje urozmaicone pozywienia jedno czy dwa jaja w całości od czasu do czasu nie zaszkodza. Moje koty te jaj różnie jedzą. Choć często nie dostają czasem mają na nie ochotę, czasem nie. A jeśli im daję to zwykle w całości razem z białkiem.

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » sobota, 11 czerwca 2005, 09:41

Jak Jasper mowi, jakies cale jajko od czasu do czasu nie szkodzi, chociaz bialko nie jest zupelnie pozyteczne nie.
Ale o co chodzi to jak inni juz powiedzieli - zoltko. Np zmieszane z "owsianka" albo z mielonym miesem.

Problemem jest oczywiscie salmonella. Tu w Szwecji jej nie ma, wiec ten problem nie istnieje praktycznie w Swecji i szwedzcy hodowcy chetnie uzywaja zoltka w roznych kocich receptach.
Natomiast wiem ze w poludniowej Europie jest w ogole zabronine podawac jajka gotowane miniej niz 30 minut - wlasnie z powodu ryzyka salomenelli.

Oparzenie skorupki wrzatkiem pomoze jezeli bakterie sa na samej skorupce. A w kazdym razie zmyje skorupke i zmniejszy to ryzyko kontaminacji przy otwarciu jajka.

Ale z uwagi na rekomendacje z poludniowej Europie po prostu nie odwazam sie za duzo powiedziec...
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
Alvika
Posty: 263
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2004, 16:22

Postautor: Alvika » poniedziałek, 13 czerwca 2005, 11:08

StefanZ pisze:Problemem jest oczywiscie salmonella. Tu w Szwecji jej nie ma, wiec ten problem nie istnieje praktycznie w Swecji


Salmonella jest niestety wszędzie, ale w Szwecji dzięki szczepieniom i jasno sformułowanym wymogom "obróbki żywności i ich zwierzęcych producentów" ;) udało się ograniczyć rozwój Salmonelli enteriditis i S. typhimurium. Szczęśliwcy.


StefanZ pisze:Oparzenie skorupki wrzatkiem pomoze jezeli bakterie sa na samej skorupce. A w kazdym razie zmyje skorupke i zmniejszy to ryzyko kontaminacji przy otwarciu jajka.


Zgadza się. Niestety, równie często uzyskuje się pozytywne wyniki na hodowlach z żółtek... :?
Starszyć dalej? Ja nie tknęłam jajek przez pół roku po tych laborkach...
Jestem po przebytej ostrej salmonellozie (utraty przytomności na skutek osłabienia, kroplówki i podobne "przyjemności") - krem na cieście... I to wykonany przez kuzynkę po gastronomiku...


StefanZ pisze:Ale z uwagi na rekomendacje z poludniowej Europie po prostu nie odwazam sie za duzo powiedziec...


Mów, mów!
(z racji przejść osobistych ;) uparłam się kiedyś i na studiach na zaliczenie pisałam pracę z wprowadzenia w życie z Dz. Urz. WE L 062 z 15.03.1993 dyrektywy 92/117/EWG z 17 grudnia 1992. Nie ma jak dziwne hobby...)
Obrazek + Reszta Kociej Ferajny :-)

Jasper
DAG*PL
Posty: 471
Rejestracja: sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jasper » wtorek, 14 czerwca 2005, 00:47

No tak, zawsze istnieje pewne ryzyko, a więc skoro jaja są dobre, bo są, to może gotowane, albo w jajecznicy? Moje koty tak dla przykłądu włąsnie dziś dostały trochę jajecznicy w ramach popołudniowej przekąski.

Atlas
Posty: 14
Rejestracja: wtorek, 14 czerwca 2005, 14:20
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Atlas » wtorek, 14 czerwca 2005, 14:40

Ja do surowego zółtka dodaje odrobinę oliwy z pestek winogron. Mozna równiez dawać ugotowane żóltko w połączeniu z ulubionym mieskiem lub same. Nie można dawać często najwyzej raz na tydzień. Słyszałam że tak naprawdę najzdrowsze są jaja przepiorcze i ich wielkośc odpowiednia do nie przedawkowania

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » niedziela, 17 maja 2009, 11:36

Werdelit pisze: Ja daje raz w tygdniu samo surowe zółtko, oczywiscie sparzona skorupka wczesniej kilka minut wrzatkiem



A jak to parzysz wrzatkiem i to przez KILKA minut?

Po prostu gotujesz we wrzacej wodzie, ale krócej niz aby ugotowac jajko?

Czy oblewasz aby wrzatek sciekal po jaju?


Robisz cos azeby jajka nie pekaly?? jak skorupla peknie przed zakonczeniem parzenia nastepuje ryzyko kontaminacji, nie?
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość