Pierwsza randka

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Awatar użytkownika
M&M
BËSTRY KŁÉTE*PL
Posty: 76
Rejestracja: niedziela, 23 stycznia 2005, 15:18
Lokalizacja: Chojnice
Kontaktowanie:

Pierwsza randka

Postautor: M&M » niedziela, 22 maja 2005, 16:37

Na naszym forum dużo zostało powiedziane o szukaniu naszych małych przyszłych domowników, my cofniemy się niejako w czasie do nie mniej ważnego wydarzenia, a mianowicie randki naszych kotów. W naszym przypadku była to najważniejsza z najważniejszych, bo pierwsza. Umówiliśmy Puchę z Asusem, czyli kocurem Agnieszki (Werdelit). Wydarzenie było bardzo doniosłe, bo sprawa dotyczyła dziewicy i prawiczka, stąd też wielkie obawy jak to wszystko pójdzie. Byliśmy pełni obaw jak nasza Pusia to wszystko zniesie, ponieważ z wielu źródeł dowiedzieliśmy się, iż cały proces nie jest tak romantyczny, jak można by to sobie wymarzyć. Najlepiej jest zamknąć parę w łazience lub innym małym pomieszczeniu, gdzie kotka nigdzie kocurowi nie ucieknie itp. itd. Zaraz po przyjeździe, wbrew książkowym zaleceniom, wypuściliśmy koty wolno tak, aby mogły się ze sobą zapoznać. Na szczęście panna, wbrew naszym obawom nie była większa od kawalera :D . Asusa najwyraźniej stresowała moja osoba, więc ewakuowaliśmy się do innego pomieszczenia na kawkę. Koty chodziły po całym mieszkaniu, znaczyły w kuwetach, Pucha pokazywała, że nie jest "taka szybka", a Asus, że jest dżentelmenem.
Obrazek
Trochę się im to nie kleiło, więc randka na pewien czas przeniesiona została do łazienki, ale koty najwyraźniej nie były jeszcze gotowe i moja osoba odrobinę stresowała młodego kawalera. Podjąłem decyzję wyjazdu pozostawiając wszystko w rękach Agnieszki, która przyznać trzeba teoretycznie była przygotowana na 6+. Dokładała wszelkich starań, aby ułatwić i umilić obu kotom ich pierwszy raz w kładając w to ogrom uczucia. Cały czas utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny i GG. Gdy przyjechałem w czwartek południową porą i obejrzałem zdjęcia to, aż się rozckliwiłem. To była prawdziwa historia miłosna, a nie jakieś tam krycie kotki kocurem w klatce. Koty miały możliwość spacerowania i kochania się po całym mieszkaniu, włącznie z balkonem i łożem małżeńskim właścicieli kocura! Zresztą zobaczcie sami
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
Jeśli szukasz kawalera dla swojej rusałeczki i traktujesz ją jak członka rodziny to z całego serca polecamy Agnieszkę i jej przepięknego Asusa. Będziecie mogli spać spokojnie wiedząc, że wasza kicia otoczona jest troską i miłością. Jeśli z tego wyjdą ładne kocięta (a muszą!) to na pewno to powtórzymy! Agnieszko i Grzegorzu bardzo wam dziękujemy za troskliwą opiekę nad naszą koteczką. Ocena końcowa w skali od 1-10: :luv6: :luv7: :luv5: :luv6: :luv7: :luv5: :luv6: :luv7: :luv5: :luv6:

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2180
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » niedziela, 22 maja 2005, 17:05

ja wam chce przyznać w skali od 1-10 za najlepszy post na forum :peace: :peace: :peace: :peace: :peace: :peace: :peace: :peace: :peace: :peace:

:)
cieszę się, że randka tak udana była :peace: :peace:
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » niedziela, 22 maja 2005, 18:19

:luv8:

Jestem wzruszona... na prawde.

I chciałabym od siebie napisac kilka słow o tym jak odebrałam te cała niezywkła sytuację.

Otóż najwiekszym dla mnie przezyciem było goszczenie u siebie koteczki- jak nazywał pieszczotliwie ja Grzegorz "KICICY " ;)). Otóz Pusia okazała sie taka piękna,że nie sposób tego wyrazić. Juz w Opolu zauważyłam, i nie tylko ja, ze to niezwykła kotka, która jest na prawde piekna rosjanka. Jest dorodna ale smukła, dluga i ma wspaniale futerko i ma niezwykłym charakter-o czym sie przekonałam.
Pusia była odrobine zestresowana-ale nie przyjazdem, czy podróżą ale ogólnie sama obecnoscia kocurka i swoim stanem ;)).(Bo tak na prawde to chciała juz tych amorów ale przyzwoitosc zabraniała tak szybko ...)

Pusię nie trzeba było długo zachęcać, miomo ,iz poczatkowo musiałam troszke dopomoc mlodej parze w blizszym kontakcie. Zwyciezyło jednak zauroczenie i Matka NATURA i kocia miłość

Koty to magiczne istoty i będę to zawsze powtarzac! Koteczka odczuwała tez emocje, i mimo ze kawaler nie był natarczywy-a zaintersowany nia.. na wszystko potrzeba było czasu.I byłoby go wieciej w naturze zapewne.Ale w domowych warunkach nie zawsze koteczke moze byc tak długo przed i po randce jakby tego chciała.

Pusia mrózyła sliczne migdałowe oczka- a ma piekne oj bardzo! i strzelała baranki i mruczanki.Byłam i jestem pod ogormnym wrazniem jak lagodna jest i jak wesoła to kotka i ile ma w sobie gracji i uroku. W swoim domku w Chojnicach jest zapewne rozkoszna lecz charaktern ruseczka. Ja mialam okazje poznac ja jako kotke rujkujaca a wiec przylepna i przymilna..
Kiedy juz oswioła sie z Asusem i zostali para. Niesamowite było obserwowanie i słuchanie ich spiewów i rozmów.. Mruczeli do siebie i "mrałkali" specyficznie drgaly im ogonki.. a łapki badawczo wyciagali w swym kierunku.. Najbardziej wzruszjąca chwilą dla nas było to ze wszedzie za soba chodzili i zagoscili nawet w naszym łózku.Co było na prawde niezwykle i dało nam do myslenia, ze tak na prawde to przez te klika dni.. oni byli najwazniejsi. zawsze byłi ale te trzy dni były pod panowaniem młodej pary.

Obrazek

koty to madre istoty.. szalenie..
Asusek dbał o swoja dame , lział ja po lepku.. rozmasowywał kark i cały czas przy niej był. Ona rozkosznie wyciagała przed siebie łapki.i ocierła sie o wszystkie przedmioty, by zachecic kawalera do amorów. I amrów było duzo, oj tak! Kiedy juz mlodziaszki powchwyciły "o co chodzi" w pszczólkach i kwiatuszkach". Zaplynie trwało i trwalo.. Cóz wiosna za oknem.

To było niezwykle przeżycie obserwować początkowe stadium zalotów i końcowa akceptacje z "kocia miłością i niesamowitymi, przerażającymi troszkę w ludzkim odczuciu krzykami uszczęśliwionej kotki i te odrobina romantyzmu we wzajemnym czyszczeniu futerka. Na zawsze zostaną w mej pamięci.
Łezka zakręciła m się w oku jak Marcin zabierał Pusie. Ale tak musi być.

Po wyjeździe Pusi myślałam, ze nie bedzie płaczu.. i wszystko worci do normy.Aale troszke płaczu i nawoływania było . Ukochana odejchala. A wszystko dlatego ze po prostu Asus zakochał się .Kładł sie na łozku i wzdychał... i wzdychał.. wpatrywał sie w miejsca gdzie siedziala, czy lezała Pusia..I uwierzecie mi to moze jest ludzka interpretacja..ale to zmieniło mojego kocurka. spowazniał, zmęznial. Zrobil sie dwa razy wiekszy i MILON razy bardziej przytulasty niz był. Teraz miziankom nie ma końca.. Asus nawet czesciej prowokuje gonitwy i zabawy z Andu i nie wydaje sie juz byc smutny;).
Trzymam kciuki by juz niedlugo dotarły do nas z Chojnic wiesci, ze bedzie młodym kocim tatusiem.. a my dziadkami


dziekuje :luv2: Magdo i Marcinie !

a to Pusia..zakochana..Obrazek


i wzdychajacy.zakochany Asus..
Obrazek

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 930
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » poniedziałek, 23 maja 2005, 09:20

Przepiękna i romantyczna historia, naprawdę aż się łezka w oku zakręciła.
Bardzo mi się podoba Wasze podejście do kociej miłości, to co przeczytałam to coś wspaniałego, z całego serca trzymam kciuki za słodki owoc tego związku :lol:
Obrazek

aurora
BENITA OSTROV*PL
Posty: 391
Rejestracja: środa, 28 kwietnia 2004, 01:16
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: aurora » poniedziałek, 23 maja 2005, 09:43

:luv6:

Piękna historia!
Aga, jesteś wzorem idealnej, PRAWDZIWEJ miłośniczki kotów...

Czekamy na wieści i trzymamy kciuki!!

:)
Obrazek

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » poniedziałek, 23 maja 2005, 11:12

:luv8: Ja tez sie bardzo ciesze ze poznałam Magde i Marcina. I co dla mnie najwazniesze, ze ich podejescie do kotów nie jest przedmiotowe, nie jest kaprysem czy wizja szybkiego i udanego sprzedawania kociakow..Ale wniesienie czegos w koci swiat od siebie. Z pieknymi, dorodnymi i
zdrowymi kotami. Ciesze sie ze poznalam tych ludzi z ogromna klasą.

Jestemy poczatkujacymi hodowco-milosnikami .. i wiele trzeba nam
porad i nauki bo serca nie brakuje ale doswiadczenia ;)) ..Dlatego liczymy na pomoc hodowców z praktyka . Teraz gdy bada kciaczki kazda sugestia i mysl sie przyda.I na pewno nie tylko nam..ale wszystkim oczekujacym na kociaczki.
Co obserwowac baczniej podczas ciazy i na co zwrocic uwage?Na pewno internet wszystkiego nie załatwi. ksiazki tez nie..a dobre słowo i rozmowa sa cenne zawsze. :P

Awatar użytkownika
Iza
SKY BLUE RUSSIA*PL
Posty: 472
Rejestracja: poniedziałek, 22 marca 2004, 16:29
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Iza » poniedziałek, 23 maja 2005, 18:47

Jak fantastycznie...
Jesteście wszyscy niesamowici...
Z całego serca cieszę się, że Asus zakochał się w tak cudnej kocicy.
Agnieszko zawsze potrafisz sprawić, że zaraz biegnę wyściskać moje koty, żeby przypadkiem nie mieć poczucia, że ktoś potrafi kochać kota bardziej. Ale i tak mam wrażenie, że sporo się jeszcze muszę postarać.
Historia miłosna tej pary to jedna z najprzyjemniejszych wątków tego forum.
Niech moc będzie z wami!!!!!!!
Spokój, ruski spokój, dostojeństwo i powaga ...
Obrazek

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2180
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » poniedziałek, 23 maja 2005, 19:06

Iza pisze:.......
Historia miłosna tej pary to jedna z najprzyjemniejszych wątków tego forum.
Niech moc będzie z wami!!!!!!!


w 100 % się zgadzam
:luv5:
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
M&M
BËSTRY KŁÉTE*PL
Posty: 76
Rejestracja: niedziela, 23 stycznia 2005, 15:18
Lokalizacja: Chojnice
Kontaktowanie:

Postautor: M&M » niedziela, 19 czerwca 2005, 13:10

Wracamy po małej przerwie. Pucha wygląda przecudnie, ma piękną sierść, cudownie wyzieleniają się jej oczy, jest jeszcze bardziej dostojna. Tylko troszeczkę przytyła, ale co tam 4,6 kg dla Ruseczki Olbrzymeczki. Już rozumiem, dlaczego nie można zabierać kotek ciężarnych na wystawy, są tak śliczne, że te nie - ciężarne nie miałyby z przyszłymi mamusiami żadnych szans :lol: :lol: :lol:. Szkoda tylko, że brak nam na ten moment aparatu. Powoli zabieramy się za ustawianie kartonowych pudełek i za jakiś czas zaślepimy wszystkie budki w domkach. Poradźcie proszę czy zacząć już dawać jej kittena, bo poród planowany jest na 21.07.2005 czyli miesiąc i dwa dni, a nie chcemy żeby się nam zbytnio roztyła. Ochotki na smakołyki ma jak kobieta w ciąży i nie bardzo już wiadomo, co jej dawać.

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » niedziela, 19 czerwca 2005, 21:08

Co do karmy. Jezeli je karme wysokoj jakosci (a jestem przeciez pewien ze taka dostaje!) i kotka ma normalnie dobry apetyt - to nie trzeba specialnych pokarm az pod koniec ciazy. Tym bardziej ze Ruski najczesciej maja stosunkowo male mioty.

Jakies ostatnie dwa-ew tryzy tygodnie - wtedy. I pozniej jak bedzie karmila male.
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
M&M
BËSTRY KŁÉTE*PL
Posty: 76
Rejestracja: niedziela, 23 stycznia 2005, 15:18
Lokalizacja: Chojnice
Kontaktowanie:

Postautor: M&M » poniedziałek, 20 czerwca 2005, 20:53

Mamy wrażenie, że ona ma takie zachcianki jak kobitka w ciąży, chodzi kręci się i nie o suche lub wołowinkę tu chodzi, bo tego ma zawsze pod dostatkiem. Gdyby mogła mówić pewnie powiedziałaby: poproszę truskawki z bitą smietaną do tedo dobre winko i śledzika. Przy okazji Zuzia/nevka zaczęła jeść więcej suchego, bo przedtem to tylko świerze mięcho szamała. Próbowaliśmy ponownie tuńczyka........zjadła, ale nie ta kotka co miała - jesli chodzi o jedzenie to Zuza nigdy nie zawodzi. Pysia zabiła by napewno dla witaminek "Beaphar kity's mix", ale nie możemy jej przecież przewitaminować, bo ponoć suche jest kompletne w witaminy. Czym zaspokajacie ciążowe apetytki kotek? Takie kaprysowe nie pokarmowe.

Bozenna
BLUE MAINE*PL
Posty: 31
Rejestracja: piątek, 15 października 2004, 23:16
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Bozenna » piątek, 15 lipca 2005, 22:51

Ĺťyczę udanego porodu, pewnie urodzi piątkę maluchów, jak jej mama. A co do karmy, to uważam, że Kittena powinna już jeść, a nawet Babycat'a, bo zawiera więcej białka. Powodzenia. Dajcie znać jak już urodzi.
BG

Magis
MUFFINA*PL
Posty: 418
Rejestracja: piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Magis » piątek, 15 lipca 2005, 23:13

Ja też kciuki trzymam bo mnie niedługo tez pierwsze kociaki czekają... :) Gdyby Wam przyszło do głowy coś czego nie wiedzieliście wcześniej a dowiedzieliście się w związku z ciążą Pusi... dajcie znać :) Bo ja czytam i czytam i ciągle mi się wydaje, ze jeszcze nie wszystko wiem :)

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » niedziela, 17 lipca 2005, 09:19

Magis pisze:ja czytam i czytam i ciągle mi się wydaje, ze jeszcze nie wszystko wiem :)


W tych dniach dowiedzialem sie przypadkiem, ze zjedzenie duzej ilosci lozysk matczynych (po urodzeniu malych, nie pamietam jak po polsku) moze dac biegunki - a czasem nawet: ostrej biegunki i zapadu.

U Ruskow to rzadko problem, bo wiekszosc Rusek ma male mioty. Ale zdarzaja sie przeciez takie po 5-6, a dobra mama zjada dokladnie wszystkie lozyska.

Otoz nie wolno. Pozwolic jej na 2-3, zabrac reszte.

Ten sam fenomen jest i u psow.
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » niedziela, 17 lipca 2005, 13:18

Stefan , dzieki, kazde rady teraz na wage złota moga byc ;)). szczegolnie, gdy dla wszystkich jest to pierwszy raz. Ufam, że Matka Natura w dużej mierze pomoże i bedzie ok. odliczamy dni.. .zostały ok. 4 dni ;))


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość