spacerowy kot

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2180
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

spacerowy kot

Postautor: bluecats » sobota, 17 kwietnia 2004, 20:09

Niedawno przeprowadziłam sie i mam pewiem problem,
wydaje mi się ze mojemu kotu się nudzi, co jakiś czas stoji pod dzrzwiami i prosi o wyjście (czasem aż na mnie krzyczy żebym otworzyła dzwi)
w końcu stwierdziłam -"dobra wygrałaś " założyłam szeleczki i poszłam z nią na klatke, połaziłam po pietrach pokazłam co za oknem i teraz jest jeszcze gorzej...
Druga dzięki Bogu nie ma takich zapędów,ale co zrobić z takim niespokojnym duchem ???
Mojej szczęście w kolorze Blue

nuka
QUENDI*PL
Posty: 142
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:07

Postautor: nuka » sobota, 17 kwietnia 2004, 20:42

:brawo:
Ostatnio zmieniony wtorek, 27 września 2005, 14:33 przez nuka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Mariejo
Posty: 734
Rejestracja: sobota, 20 marca 2004, 20:49
Lokalizacja: Poznan

Postautor: Mariejo » niedziela, 18 kwietnia 2004, 17:50

Mam 2 koty i z jednym zdarza mi sie chodzic do oklicznych sklepow na rekach drugi Misiek wiekszy jest bardziej nerwowy. Pusiek jest akceptowany w sklepie spozywczym a w aptece to zdarza mu sie siedziec na ladzie. Dachowiec chodzil na smyczy sam z siebie zechcial wyjsc z przenoski. Kazdy kot jest inny w ogrodzie w Puszczykowku czasem wyprowadzam chlopakow w szelkach ale nie lubia zbyt tych spacerow.

Awatar użytkownika
Mariejo
Posty: 734
Rejestracja: sobota, 20 marca 2004, 20:49
Lokalizacja: Poznan

Postautor: Mariejo » poniedziałek, 3 maja 2004, 21:10

Z racji pieknej pogody chlopaki byly na spacerku, niestety one chca jak najszybciej wracac do domu. Chce aby koty byly troche na powietrzu, wychodza na smyczy no boje sie aby nie wybraly wolnosci. Czy Wasze koty lubia spacerki?

Awatar użytkownika
Alvika
Posty: 264
Rejestracja: wtorek, 30 marca 2004, 16:22

Re: spacerowy kot

Postautor: Alvika » wtorek, 4 maja 2004, 09:08

bluecats pisze:co zrobić z takim niespokojnym duchem ???

dokoptować do nich psa i wspólnie wychodzić na spacery :mrgreen:
u mnie działa 8)

wera
Posty: 18
Rejestracja: czwartek, 24 maja 2007, 21:26
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: wera » piątek, 19 października 2007, 12:23

...spacery. z moim rosyjskim szczęściem to było tak. po przywiezieniu go z hodowli juz po kilku tygodniach zaczal interesowac sie klatka. chodził, wąchał, biegał nie moglam go zaciagnac do domu...poznalam dzieki temu wiekszosc sąsiadow :P
po krotkim czasie klatka juz nie wystarczała wiec postanowilam mu pokazac osiedlowy ogród. nie przewidzialam, ze przez jeden spacer stanie sie to juz nasza codziennoscią. Gapcio domaga sie wychodzenia codziennie przed moja praca i po moim powrocie do domu. jak wracam to daje mi czas tylko na zmiane butow ze szpilek na sportowe i musimy pedzic. powiem szczerze przyzwyczailam sie juz do tych spacerow ale nie ukrywam ze jest to takze meczące. taki spacer zeby byl zaliczony musi trwac nie mniej niz pol godziny a wieczorem to zazwyczaj i godzine. Gapcio ciągnie do dzikich kotkow, bawi sie z nimi - co niewatpliwie moze spowodowac jakas infekcje albo i cos gorszego.
dla wszystkich zaniepokojonych - spacer odbywa sie zawsze w szeleczkach i na smyczy, ale ja chodze tam gdzie chce kot, a nie odwrotnie.
napiszcie czy takie upodobanie do spacerow to normalne u ruskow, czy to tylko moj Gapcio jest takim spacerowiczem?
a dla tych wlascicieli rusków, ktorzy jeszcze nie byli ze swoimi pupilami na pierwszym spacerku mala rada niech rozwaza czy beda w stanie sprostac ewentualnym codziennym wyzwaniom :P

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » piątek, 19 października 2007, 17:11

Bubus kochanie tez upodobal sobie wychodzenie. Ja codziennie rano ide kupic sobie kawe na stacji benzynowej naprzeciwko, kocuro ktoregos razy skorzystal z okazji, przemknal sie pomiedzy moimi nogami jak otwieralam drzwi, tak ze nic nie zauwazylam i skubaniec zostal sam przed drzwiami przez ponad 5 minut :olaboga: Jak wrocilam to dopiero zobaczylam kocizne na grzadce przed domem lapiaca muchy.
Z szeleczkami wychodzic nie chce, siedzi i co najwyzej przesuwa sie rakiem do tylu... (Jakies rady????)
Wypuszczamy go wiec bez szelek ale zawsze ktores z nas lazi za nim i patrzy, co kocuro robi, co prawda potem zlapanie kota w celu zabrania do domu napotyka pewne drobne problemy, ale jakos daje sie zlapac :lol:
Nawet teraz siedzi przed drzwiami i miauczy - maz juz go wypuszczal, ale kocuro najwyrazniej zapomnialo ze nie podobala mu sie pogoda - wietrznie i deszczowo - postal tylko chwile na ganku, i domaga sie kolejnego wyjscia :lol:

RusCat
Posty: 16
Rejestracja: poniedziałek, 1 października 2007, 13:41
Lokalizacja: Wejherowo
Kontaktowanie:

Postautor: RusCat » piątek, 19 października 2007, 20:42

:o :olaboga: :o Moja Xsara też coraz odważniejsza domaga się wyjść , nikogo sie nie boji i otwrata jest na ludzi aż strach , nie bojicie się że stracicie kota z oczu jak tak bez szelek wychodzicie?
Zapraszam na naszą stronkę , www.pearlsofrussia.com

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » piątek, 19 października 2007, 23:06

Troche sie obawiamy, dlatego zawsze go pilujemy i lazimy za nim krok w krok. Wiem co prawda ze on jak bedzie bardzo chcial to i tak zwieje - jest jakby nie bylo te pare razy od nas szybszy... :roll:
Szczesliwie on wie ze nie powinien za bardzo sie oddalac, nie odchodzi daleko - przewaznie 2-3 ganki dalej (mieszkamy w szeregowcu), a jak najlepszy z mezow raz zrobil eksperyment tj. wypuscil kota na ganek, sam zostal w domu i zamknal drzwi, po minucie otworzyl - Bubus nadal siedzial na ganku, najwyrazniej pewniej sie czuje jak ktores z nas z nim jest, sam nie chce (ooo, dzieki ci Panie).
Natomiast z szelkami zwyczajnie nie wychodzi, siada na tylku i odmawia poruszenia sie :evil:

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » sobota, 20 października 2007, 09:13

Aleksandro, ja dostałabym zawału chyba gdybym miała wyjsc z kotem bez szelek. Bałabym sie ze podleci duzy pies- bez kaganca typu pittbubll i po kocie.., a takie biegają i takie spotykałam na specerze w szalkach. Ale wtedy chop. i kot bezpieczny na rekach i w kontenerku. Obydwoje wspaniale chodzą w szelkach, zupełnie jakby ich nie bylo załozonych. Moze w lesie, gdzie nie byłoby nikogo to tak luzem owszem. Wiem ze wielu hodowców norwegów tak robi, i pięknie opisują jak norwegi trzymają sie blisko. trzeba znac dobrze swego kota i nie spuszczac go z oka..No ale akurat ja bym nie umiała udzwignac tego strachu i niego, spacer byłby dla mnie udręką, ze cos sie wydarzy. Taka mega przezorna jestem i tyle.

Sto razy sprawdzam okna i drzwi w domu zanim wyjdę, bardzo tego pilnuję, aby nie było ucieczek na korytarz. Zawsze sprawdzam liste obecnosci, gdzie jest który kot aktualnie, chociaz zadarzyło sie ze właziłam z zakupami i koty wyszły na korytarz-ale my mamy korytarz oddzielony od schodów drzwiami i jedyne wyjscie to windą. Podczas tych wyjsc , jak juz pozwoliłam wytarzać sie na korytarzu i zobaczyć te nowe, wielkie przestrzenie to cudownie się wygłupiali i biegali po nim skacząc przez siebie i strasząc się wzajemnie
Teraz gdy był remont bloku a na korytarzu szkło, metal i syf.. koty nie wychdziły dwa miesiące i po kilku dniach płaczu pod drzwiami "zapomniały" niejako o atrakcjach korytarza. I raczej nie będą już tam biegać. Tym bardziej ze będzie maluszek w domu, a to jest brud i pełno "obcych" butów

Najgorsze i najtrudniejsze jest aktualnie to ze nie mam balkonu do 2 tyg. otwartego. Robotnicy wymieniaja balkony i ocieplają blok.
Koty sa nieszczęsliwe, wyją w drzwiach. A Norweg wrecz patrzy na mnie z wyrzutem bo juz by chcial dupcie wietrzyć! Moze do bozego narodzenia zdąrzą

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » sobota, 20 października 2007, 13:21

Wiesz, Werdelit, doskonale cie rozumiem, gdybym mieszkala w bloku, lub w jakims bardziej zageszczonym miejscu, to pewnie nawet by mi nie przyszlo do glowy aby kocura wypuscic bez szelek.( i czy by sie mu to podobalo czy nie musialby sie do nich przyzwyczaic) Mieszkam jednak w kompleksie szeregowcow, okolica jest bardzo spokojna - nie ma mlodych ogolonych mlodych panow z pitbulami itp itd, najwieksze psy jakie tu obok zdazylo mi sie zobaczyc to labradory... Zreszta wszystkie psy tu w kompleksie chodza na smyczy, nie jestem pewna ale chyba jest tu taki przepis, nie mowiac juz o tym ze psie gowienka z trawki tez musza byc przez wlascicieli usuniete. Poza tym wiekszosc osob tu przemieszcza sie samochodami, malo kto chodzi, osoby z pieskami sa takim jakby ewenementem... :roll: :roll: :roll:

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 742
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » sobota, 20 października 2007, 14:10

To wspaniale Olu ze tak macie spokojnie. Mogę tylko pozazdrościć okolicy i na pewno super mieszkanka;)
mam nadzieje ze Wasze spacerki będą udane ;)

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » niedziela, 21 października 2007, 04:38

Najblizsz okolica wyglada tak:
Obrazek Obrazek
Wiewiorek co prawda nie ma... Ale wyobrazasm sobie tylko jaki cyrk bysmy mieli gdyby te wiewiorki tu byly... Bubu pewnie blyskawicznie nauczylby sie wlazic na drzewa i juz bym go z dworu nie zgarnela do domu :olaboga:

Awatar użytkownika
Aleksandra LM
Posty: 178
Rejestracja: czwartek, 27 lipca 2006, 02:49
Lokalizacja: Warszawa/Lizbona
Kontaktowanie:

Postautor: Aleksandra LM » niedziela, 16 grudnia 2007, 21:53

Jak tam wasze spacerowe koty zima? domagaja sie wyprowadzania?
Bubu tak,miauczy przed drzwiami. Ale jak te drzwi otworze i kocuro zobaczy ten sniezek lezacy naokolo, to popatrzy na mnie, na sniezek, znowu na mnie, miauknie z pretensja, byc moze sprobuje postawic lape na zimnym i mokrym sniegu, cofnie sie, znowu popatrzy na mnie z wyrzutem i pytaniem w oczach (typu" co sie k...a dzieje, gdzie moja trawka i moje muchy?????").

wera
Posty: 18
Rejestracja: czwartek, 24 maja 2007, 21:26
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: wera » niedziela, 16 grudnia 2007, 22:16

Mój Gapcio śniegu się nie lęka (niestety). Po jego chorobie i przybyciu drugiego kota postanowiłam, że ze spacerami koniec. Jak się jednak okazało z postanowienia nici. Gapcio tak przeraźliwie miauczał pod drzwiami, że nie miałam innego wyjścia tylko wznowić spacery. Teraz wychodzimy zazwyczaj raz max dwa razy dziennie na jakieś 25 minut. Po powrocie Gapcio dostaje wilczego apetytu a potem ucina sobie długą drzemkę.
:P
Jak myślicie czy kotu powinno się sprawić jakąś kurteczkę i buciki? czy można coś takiego dostać i czy jest mu to potrzebne? Zauważyłam, że mimo wspaniałego humoru na spacerze kot trzęsie się z zimna.


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość