Wędrówki po hodowlach- czyli nie kupuj kota w worku!!!

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Postprzez jolek » piątek, 9 września 2005, 17:53

Chcę powiedzieć, że NIE WYOBRAĹťAM sobie sytuacji w której nie będę miał kontaktu z nowymi właścicielami moich kotów, ale nie zamierzam takiego kontaktu nadużywać!
Telefony non-stop? Horror! Przez ROK?? Pępowiny się przecina!



ENZO
Wiem, ze brzmi to groźnie, ale dla mnie nie było to uciąźliwe :)
Nawiązałyśmy swego rodzaju kocią przyjaźĹ„ :)
To było miłe, tym bardziej, ze nie miałam wtedy praktycznego doswiadczenia z kotesami- jedynie teoretyczne ;)

VITO
Tak, rzeczywiście umowy niestety nie było..... :olaboga:
Rodowód i uzupełniona książeczka.

Pozdrawiam
Obrazek Enzo & Vito
jolek
 
Posty: 149
Dołączył(a): poniedziałek, 11 lipca 2005, 11:18
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Jasper » środa, 28 września 2005, 22:50

Zawsze zachęcam przyszłego właściciela do tego, by wrazie jakis problemów kontaktował się ze mna. Uważam, zętak trzeba, ale raz w życiu załowałem tej swojej zasady. Pewna Kobieta (której imienia i nazwiska oczywiscie nie wymienię) tak wzieła sobie do serca mojązachętę, ze wydzwaniał do mnie w najmniej odpowidnich poracha i potrafiła gadac dosłownie godzine. Gdyby jeszcze tak o czymś powaznym, ale nie, o głupotach. O tym jak to jej kotek robi kupkę do kuwety, albo lezy sobie na tapczanie. I tak godzinę. Byłem na tyle grzeczny, że nie powiedziałem kobiecie, by poszła się do diabła i nie zawracała mi głowy głupotami. Sorki, ale jak to wielokrotnie podkresłam uwielbiam koty, ale nie mam śwora na ich punkcie, nie umiem rozmawiać godzine o tym jaką kotek zrobił kupke. Pisze o tym dlatego, ze nadal uważma, iż obowiązkiem każdego hodowcy jest słuzyć pozmocą i wiedzą nowym właścicielom kota z jego hodowli, ale wszytsko ma swoją granice. Przede wszytskim granice dobrego wychowania. Owa pani jakos nie zwracała uwagi, zę moze mi po prostu przeszkadzać nawijając godzinę o kocich kupkach. Zarówno hodowca jak i nowy własciciel muszą wziąc pod uwagę, że cigłe wydzwanianie jest po prostu niegrzeczne. Gdybym był nabywcom kota nie chciałbym, żeby jakaś hodowczyni wydzwaniała mi co dziennie i wypytywała się czy kotek dobrze się czuje i nie ma rozwolnienia. Nie chciałbym również by robiła mi rutynowe wizyty by sprawdzić jak się zwierzatko miewa. To raz. Po drugie, Tak delkaracja, zę będzie sięutrzymywało kontakt z kazdym kto kupił ode mnie kota wyglada pięknie, jak się hoduje zwierżeta od roku lub dwóch i miało się dopiero dwa lub trzy mioty. Wieloletni hodowca, który tych miotów miła kilkadziesiąt, a kociąt pięc razy więcej, chyba zdaje sobie jużsprawę, zę tak deklaracja jest niemożliwa. Gbybym chciał z każdym kto kupił ode mnie kota porozmawiać chocby raz w miesiącu misiałbym codzienie siedziec ze słuchawka w ręku.
Jasper
DAG*PL
 
Posty: 478
Dołączył(a): sobota, 22 maja 2004, 01:31
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez roads » niedziela, 2 października 2005, 01:47

Witam Szanowne Grono Wielbicieli Kotow Niebieskich Rosyjskich, hmm troche chyba za bardzo oficjalnie, w kazdym badz razie - klaniam sie nisko.

Z racji tego, ze to moj pierwszy post, majac nadzieje ze wybralem dobrze, pozwole sobie umiescic go wlasnie w tym miejscu. Mianowicie, szukam hodowcow kotow RUS w woj. lubuskim badz zachodniopomorskim. Czy sa tacy? Ewentualnie jak najblizej mojego miasta Kostrzyn nad Odra. Bede wdzieczny za wszelkie informacje.
Ostatnio edytowano wtorek, 22 listopada 2005, 16:52 przez roads, łącznie edytowano 1 raz
roads
 
Posty: 2
Dołączył(a): niedziela, 2 października 2005, 01:05
Lokalizacja: Kostrzyn n/O

Postprzez bluecats » niedziela, 2 października 2005, 09:15

Witamy serdecznie na forum.
Jeśli poszukujesz hodowli z płn zach części polski to : jest ich kilka
http://www.ruscatclub.strefa.pl/klub/pl ... odowle.php
pozdrawiam
Mojej szczęście w kolorze Blue
Avatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
 
Posty: 2180
Dołączył(a): piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez ALLADYN » poniedziałek, 19 lutego 2007, 16:13

WITAM SERDECZNIE! :D
JESTESMY MLODA HODOWLA BO DOPIERO MAMY ZA SOBA PIERWSZY MIOT;A JUZ ZDARZYLO NAM SIE ZE ODMOWILISMY CZTEREM FODZINA NASZEGO KOTKA.CHOC NIE JEST TO DLUGI CZAS;ZGLOSILA SIE PANI KTORA CHCIALA KRYC BEZ WSTAPIENIA DO ZWIAZKU :evil: (BEZ PAPIEROW)LUB KTOS KTO CHCIAL NASZYM KOCOREM KRYC RUSECZKE Z BIALA KRAWATKA :evil: ?-PEWNIE MIESZANIEC
I MYSLE ZE WAZNE SA UMOWY DOKLADNIE WYKLUCZAJACE ZLE ZAMIARY INTERESANTA A PAPIERY DODATKOWO POTWIERDZAJA CZYSTOSC RASY KOTKA.
MY MIELISMY SZCZESCIE ZE TRAFILISMY DO BLUE-BIS!
A JEDNAK ZASTANAWIAM SIE CZY NADAL HODOWAC,KOCHAM MOJE KOCIAKI I NIE POTRAFIE ICH ODDAC LUDZIA KTORZY CHCA JE MIEC I PODCHADZA JEDNAK JAKOS TAK OBOJETNIE:(BEZ PASJI W OCZACH
ALLADYN
 
Posty: 1
Dołączył(a): poniedziałek, 19 lutego 2007, 15:33
Lokalizacja: BERLIN

Postprzez bluecats » poniedziałek, 19 lutego 2007, 16:31

Witaj Kasiu :)
[please nie uzywaj caps locka
Mojej szczęście w kolorze Blue
Avatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
 
Posty: 2180
Dołączył(a): piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Poison » poniedziałek, 19 lutego 2007, 17:38

.... o cho, choo o to jeszcze wszystko przed Wami :olaboga:

My ostatnio mieliśmy zapytanie, czy możemy nadać kota busem w paczce... :evil:

Hodowca nie ma obowiązku sprzedaży kota osobie X czy Y, my zapraszamy potencjalnych nabywców do siebie do domu na rozmowę, ktoś to nazwał nawet 'castingiem' :mrgreen: , spotykamy się z niemiłymi reakcjami osób którym odmawiamy, ale to nic, najważniejsze by mieć wewnętrzne przekonanie, że oddaje się kota w dobre, czułe i kochające ręce.

A te osoby które zwracają się o krycie kotek bez rodowodu po prostu staramy się edukować, o co chodzi naszym zdaniem w hodowli kotów rasowych ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
 
Posty: 930
Dołączył(a): piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postprzez Lidia » środa, 23 maja 2007, 21:45

Witam, Szukam pomocy i rady od właścicieli kotów, hodowców. Dwa i pół miesiąca temu zakupiłam (zarezerwowałam)kota rosyjskiego z hodowli annpassion z Wrocławia. Rezerwacja kota polegała na wpłaceniu 1/3 części żądanej kwoty. Kota odebraliśmy w połowie kwietnia i mieliśmy go dwa dni. Dlaczego?
Kiedy pojechaliśmy po kota do Wrocawia (jesteśmy z Torunia), już na miejscu okazało się że hodowca zapomniał poinformować że kociaki od 2 dni są w ogólnym stanie zdrowia nie za dobrym (biegunka, wymioty, brak apetytu). Hodowca nie widział przeciwskazań żeby kotek mógł jechać z nami do Torunia. Dojechaliśmy do domu, kotek ciągle wymiotował i miał biegunkę. Martwiłam się bardzo poniewż nie chciał nawet pić ale konsultacje telefoniczne z hodowcą troche mnie usokajły. Twierdziła że kotki będąc na swojej pierwszej wystawie,tuż przed rozejściem do nowych domów,zostały na niej czymś podtrute. Poiłam tego kociaka wodą ze strzykawki żeby się nie odwodnił ale w końcu (na drugi dzień) udałam się z nim do weterynarza.
Okazało się że nie kłopoty żołądkowe są najgorsze. Trzech lekarzy badając kota stwierdziło wadę serca konieczną do konsultowania w klinice weterynaryjnej u kociego kardiologa. Lekarze zgodnie poradzili nam żeby kociaka oddać do hodowcy. W tym samym dniu poinformowaliśmy o fakcie hodowcę i na jej prośbę niezwłocznnie odwieżliśmy kotka do Wrocławia w celu przebadana go w klinice weterynaryjnej.
Było to w połowie kwietnia. Do tej pory kotek do nas nie wrócił a co gorsze Pani hodowca unika kontaktu z nami.
Smutne jest to że Hodowca wiedziała że kotek był kupowany dla naszej 3-letniej córeczki, że córeczce wytłumaczylismy że kotek jedzie na tydzień do szpitala (takie było założenie) i że od miesiąca musimy odpowiadać na trudne pytania naszego dziecka na które zresztą nie znamy odpowiedzi.
Nie muszę chyba dodawć że nie otrzymalismy rówież zwrotu pieniędzy (1800zł) jedynie propozycję wzięcia kota innej rasyco wywołało we mnie złość ponieważ decyzja o kupnie kotka była przemyślana pod każdym względem, również jeżelichodzi o rasę więc proponowanie kota rasy maine coon wzamian za rosyjskiego było lekko powiedziane nie na miejscu.
Pisze bo nie wiem w jaki sposób mam uporać sie z tym problemem. Przy okazji przestrzegam wszystkich przyszłych nabywców kotków aby omijali szerokim łukiem hodowlę ANNPASSION z Wrocławia. Hodowca jest nieuczciwy a deklarowane zamiłowanie do kotów wątpliwe. Myśle że w przypadku tej Pani hodowla kotów to nie pasja ale biznes. No i ma głowę do interesu!
Lidia
 
Posty: 8
Dołączył(a): piątek, 18 maja 2007, 20:12

Postprzez Iza » środa, 23 maja 2007, 23:13

Lidio - oto moje pytania:
1. Ile hodowli odwiedziliście zanim nabyliście kociaka?
2. Z iloma hodowcami rozmawialiście?
3. Czy zanim napisałaś tego posta rozmawiałaś- kontaktowałaś się z hodowcą od którego zakupiłaś kociaka?
4. Czy kupując/biorąc kociaka podpisywałaś jakąkolwiek umowę?
5. Jakiej rady i jakiej pomocy od nas oczekujesz, bo w twoim poście nie pada żadne pytanie ani prośba a jedynie osąd i oskarżenia?

Piszesz o swoim rozczarowaniu i niezadowoleniu, rozumiem cię, jednakże twój post jest bardzo emocjonalny a to nigdy nie sprzyja załatwieniu problemu.
Spokój, ruski spokój, dostojeństwo i powaga ...
Obrazek
Avatar użytkownika
Iza
SKY BLUE RUSSIA*PL
 
Posty: 472
Dołączył(a): poniedziałek, 22 marca 2004, 16:29
Lokalizacja: Gdańsk

...

Postprzez Thien » czwartek, 24 maja 2007, 09:13

Do powyższej listy dodam tylko jedno. Nie polecam hodowli, które nie są zrzeszone w RUS Cat Club.
Avatar użytkownika
Thien
CAMARILLA*PL
 
Posty: 408
Dołączył(a): wtorek, 5 kwietnia 2005, 11:00
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez bluecats » czwartek, 24 maja 2007, 09:33

Ann pasion jest członkiem RCC, wysłałam jej informacje o tym żeby zajżała na forum :)
myślę ze warto poznać również drugą wersje
Mojej szczęście w kolorze Blue
Avatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
 
Posty: 2180
Dołączył(a): piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Lidia » czwartek, 24 maja 2007, 09:47

Szukałam kotka w hodowlach z całej Polski, których adresy znalazłam w internecie.
Rozmawiałam z wieloma hodowcami telefonicznie. Pewna Pani z Warszawy podała mi telefona do szefowej Klubu Rosyjskiego i od niej dostaałam trzy numery do hodowców którzy w tamtej chwili mieli kotka na wydaniu. Między innymi do ANNPassion z Wrocławia.
Kilka razy rozmawiałam z hodowcą przez telefon i raz byliśmy we Wrocławiu na "odwiedzinach" kotka.
Umową, którą podpisaliśmy była umowa przedwstępna przy której wpłacaliśmy zadatek. resztę pieniędzy wpłaciliśmy przelewem na konto tej Pani na początku kwietnia bo taka była prośba Hodowcy. Prosiła o pieniądze przed świętami Wielkanocnymi. kotka odebraliśmy około 20 kwietnia i nie podpisaliśmy żadnej umowy ponieważ Hodowca nie zdążyła wydrukować "w całym zamieszaniu wystawowym i niespodziewanym szybszym urodzeniu sie nowego miotu nie zdążyłam wydrukować umowy, prześlę pocztą."
Wydaje mi się że okazałam się super naiwna dlatego, być może w moim poście wyczuwa się emocje, rozczarowanie i żal.
Pani Hodowca wywarła na mnie naprawdę bardzo dobre wrażenie, nie mam w zwyczaju być podejżliwa do ludzi których poznaję. W momencie odwożenia kociaka do Wrocławia oddałam wraz z nim wszystkie dokumenty bo naprawdę nie miałam pojecia że sprawa sie tak skończy.
Po tym incydencie, wiele razy dzwoniłam do Hodowcy próbując dowiedzieć się co z kociakiem, jakie są wyniki badań itd. Byłam cały czas zwodzona, i termin wyników badań był przesuwany o dwa dni, trzy dni, tydzień aż w końcu kiedy zaczęłam się domagać zwrotu pieniędzy (części bez zaliczki) do czasu wyjaśnienia sprawy Hodowca przestała odbierać telefony ode mnie.
Z tego co sie orientuję każdy zarejstrowany Hodowca zrzeszony jest w Związku. Czy powinnam zgłosić tą sprawę do Związku, czy to coś da, czy pomoże?
Poza tym po dotychczasowym zachowaniu tej Pani można domniemać że wiedziała ona o wadzie serca tego kotka i niestety celowo nie poinformowała nas o tym. Koty z jej Hodowli są pod stałą opieką lekarza weterynarii i nie sądzę że tamten lekarz tego nie wybadał. Tak więc uważam że naruszyła ona zasady uczciwego działania w branży Hodowlanej.
Lidia
 
Posty: 8
Dołączył(a): piątek, 18 maja 2007, 20:12

Postprzez bluecats » czwartek, 24 maja 2007, 10:48

napiszę co wiem ...sprawa wyglada niefajnie jeśli chodzi o kota
Ania napewno wypowie sie , ...jak wróci ze szpitala,
co do kotka wiem że problem z serduszkiem ujawnil się po podtruciu.
Myślę że nie może być mowy o pani naiwności ale napewno tą sytuacje trzeba wyjaśnić.
Mojej szczęście w kolorze Blue
Avatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
 
Posty: 2180
Dołączył(a): piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Lidia » czwartek, 24 maja 2007, 16:52

Dziękuję za informacje.
Wobec tego będę cierpliwie czekać. Najwidoczniej Pani Ania trafiła do szpitala poraz drugi bo jakiś czas temu mówiła że właśnie z niego wyszła.
Uważam, że skoro wada serca kotka została potwierdzona powinnam się o tym dowiedzieć jako pierwsza i mieć prawo do decyzji co dalej.
tak czy inaczej nie żałuję że wypowiedziałam się na tym forum bo przynajmniej wiem COŚ.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
LIDIA
Lidia
 
Posty: 8
Dołączył(a): piątek, 18 maja 2007, 20:12

Postprzez bluecats » czwartek, 24 maja 2007, 16:57

wiem i tak jak napisałam trzeba sytuacje wyjaśnić, nie wiem kiedy ta wada się ujawniła wiem tylko że to nieszczęsne podtrucie mogłow w tym pomóc

będę się starała skontaktować z Anią i napewni napiszę jesli czegoś dowiem
tak czy inaczej bardzo mi przykro iż taka sytuacja miała miejsce
pozdrawiam Asia
Mojej szczęście w kolorze Blue
Avatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
 
Posty: 2180
Dołączył(a): piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do hodowla

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron