Czy i jak "dobrać" drugiego kota ?

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

bankroot
Posty: 4
Rejestracja: środa, 5 marca 2008, 10:32
Lokalizacja: W-wa

Czy i jak "dobrać" drugiego kota ?

Postautor: bankroot » środa, 5 marca 2008, 12:21

Witam wszystkich,

o ile odpowiedź na pierwsze pytanie wydaje się znana (czytałem trochę na temat zalet posiadania dwóch kotów), o tyle jaki to powinien być kot stanowi dla mnie spory kłopot.

Zaznaczę na początku, że rezydent ma prawie rok i nie zamierzam go kastrować.
Słyszałem, że rusek zdominuje kota innej rasy, to niemal pewne.
Zatem zakładając, że miałby to być inny rusek:

Czy powinien być to młodszy kocur ? Jeśli tak, to czy nie grozi mi sytuacja rywalizacji obu kotów w późniejszym okresie i obsikiwanie całego mieszkania ?
Czy powinna to być kotka ? Jeśli tak, to kastrowana czy sterylizowana ?

pozdrawiam i czekam na Wasze opinie

Awatar użytkownika
Iballa
Posty: 168
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 12:54
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Iballa » czwartek, 6 marca 2008, 12:47

Hmmm...
Na 100% jestem pewna, że decyzja o drugim kocie słuszna, co do pozostałych pytań nie ma już tak jednoznacznych odpowiedzi
Po pierwsze zapytam, czy rezydent jest kotem hodowlanym i dlatego nie ma być kastrowany? Jeśli nie,to może po prostu obawiasz się zabiegu - > z pewnością ktoś z warszawskich forumowiczów poleci Ci lecznicę, gdzie można to zrobić w mało inwazyjny sposób - obędzie sie bez ran czy noszenia kołnierza. Jeżeli kotek jest wyłącznie domowy, nie wystawowo hodowlany - radzę kastrację.

Domyślam się, że nie znaczy terytorium, jednak po przybyciu nowego kota natura może się w nim obudzić. Samiec, który przez rok był sam to duże prawdopodobieństwo dominacji. Czytałam o przypadkach iż potrafi "wykorzystywać" młodszego kocura i okazywać w ten sposób wyższość. Dwa niekastrowane kocury to duże ryzyko walki o terytorium i niemal pewne znaczenie terenu.

Teoretycznie lepsza byłaby kotka, jednak bardzo szybko wysterylizowana, aby uniknąć "wpadki". W przeciwnym razie pozostaje trwałe rozdzielanie, a chyba nie o to chodzi. Można jeszcze dawać antykoncepcję, ale nie jest obojętna dla zdrowia i nie można jej stosować przez długi czas.

Może się również okazać , że weźmiesz kotkę , szybko ją wysterylizujesz, a pomimo tego kocur będzie ją atakował jako obiekt pożądania, gryzł w szyję i nie będzie to miłe ani dla nich, ani dla Ciebie. Z pewnością łatwiej jest jak bierze się dwa koty w krótkim odstępie czasu lub razem kiedy są młode, łatwiej się dogaduja w dojrzałym wieku. Ja mam niekastrowaną hodowlaną parkę, kocur młodszy o 4 miesiące od kotki. Mam to szczęście, że nie znaczy i nie molestuje jej zbyt często. Jednak wiem, że może być różnie i zdaję sobie sprawę, że mogę być zmuszona do decyzji o kastracji czy sterylizacji.

Każdy kot jest inny, nie będziesz miał na nic gwarancji - musisz sie liczyć z każdą z opcji. Jako koty-towarzysze zdecydowanie najlepsze są wykastrowane lub wysterylizowane zwierzaki.
Obrazek

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 930
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » czwartek, 6 marca 2008, 15:34

Jak nie zamierzasz kota kastrować to czy zamierzasz nim kryć?
W przeciwnym wypadku to narażanie kocura na stres niezaspokojenia instynktu rozrodczego, który jest dla niego bardzo silny i nie chodzi mi o znaczenie terenu, ale o to , że kot się męczy - po prostu.

Dla niekastrowanego samca jego dom to jego terytorium, drugi samiec spowoduje walki, kotka (kastrowana lub nie) spowoduje wzrost libido, a kastrat będzie przedmiotem agresji nakręconego hormonami kocura.

Niekastrowanie kocura i szukanie mu drugiego towarzysza to pomysł który wywróci Ci życie i dom do góry nogami jeśli go zrealizujesz.
Obrazek

bankroot
Posty: 4
Rejestracja: środa, 5 marca 2008, 10:32
Lokalizacja: W-wa

Postautor: bankroot » czwartek, 6 marca 2008, 16:01

postaram się zatem wyciągnąć wnioski z dotychczasowych odpowiedzi (bardzo za nie dziękuję):

wniosek1: każdy kot powinien być kastrowany, jeśli tylko nie jest kotem hodowlanym

zawsze mi się wydawało, że jest to jednak wynaturzenie kota.
Specjalnie szukałem kota z linii "nieznaczącej", aby nie był "inny niż normalny" i nie sikał mi po domu. Rozumiem zatem, że w moim myśleniu był błąd i powinienem go wykastrować (mimo tego, że nie sika)

wniosek 2: jeżeli mówimy o posiadaniu dwóch kotów powinny być wykastrowane/wysterylizowane ze względu na sikanie i ewentualne "wykorzystywanie" jednego przez drugiego (czyli wśród zwierząt są też geje :-().

OK. czy to samo dotyczy pary kotek ? (czy muszą być sterylne)

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2180
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » czwartek, 6 marca 2008, 17:15

tak, :)
a posiadanie w domu kastrata to naprawdę baaardzo przyjemna sprawa
bo pozatym że kot nie"świruje" pod wpływem hormonów jest bardziej przytulaśny
i większe szanse są na wprowadzenie nie konfliktowe drugiego kota do domu ( bez znaczenia wtedy czy kotka czy kot - byle oba były wykastrowane)
i uwież mi ze i twój konfort posiadania kota/ó w domu będzie większy
bo np; sam mocz mniej intensywnie pacnie
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
Karen
Posty: 24
Rejestracja: niedziela, 13 stycznia 2008, 18:33
Lokalizacja: Tallinn, Estonia
Kontaktowanie:

Postautor: Karen » czwartek, 6 marca 2008, 23:16

Popieram! Jeśli nie zamierzasz zakładać hodowli, to wykastruj koty, a będą żyły bezstresowo i będziesz z nich miał więcej przyjemności.

My mamy w domu parkę hodowlaną. Kocur na początku przez rok był sam, ale szybko zaakceptował nową partnerkę. Na szczęście nie zaczął znaczyć. Jednak fakt faktem, hormony dają od czasu do czasu o sobie znać i wtedy nie ma zmiłuj - musimy koty trzymać osobno.
Time spent with cats is never wasted!

Obrazek
Izzy, Beauty, Acey, Allegra, Avery

bankroot
Posty: 4
Rejestracja: środa, 5 marca 2008, 10:32
Lokalizacja: W-wa

Postautor: bankroot » piątek, 7 marca 2008, 09:25

poproszę zatem koleżanki z W-wy o polecenie miejsca, gdzie najlepiej taki zabieg wykonać (jakiś namiar).
Przy okazji: ile taka "przyjemność" kosztuje ?

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2180
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » piątek, 7 marca 2008, 16:00

ok 150 zł.
tel do mojego weta na żoliborzu 832 19 00
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
Iballa
Posty: 168
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 12:54
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Iballa » sobota, 8 marca 2008, 15:27

bluecats pisze:ok 150 zł.
tel do mojego weta na żoliborzu 832 19 00


150 za kocura ? To strasznie drogo. W Poznaniu u wetów pracujących na nowoczesnych narkozach i rozpuszczalnych szwach kocur 90 zł , kotka 180zł.
Obrazek

ina
Posty: 100
Rejestracja: czwartek, 19 lipca 2007, 12:30
Lokalizacja: Kraków

Postautor: ina » sobota, 8 marca 2008, 17:51

W Krakowie kastracja kocurka 100zł i wcale nie potrzeba żadnych szwów ;)
W Warszawie wszystko jest droższe niż na prowincji ;)
i wyższe zarobki za to :)
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2180
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » niedziela, 9 marca 2008, 14:42

wiesz ja napisałam mniej więcej
za kotkę w wawie 250 :|
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 930
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » poniedziałek, 10 marca 2008, 14:58

Dziewczyny,

w Warszawie się inaczej zarabia i inaczej wydaje, ot stolica 8-)
Cena metra mieszkania jak w NY czy LA, to co się dziwicie?

Nie linczowałabym weta za 150 pln kastracji kocurka, bo najważniejsze by zrobił to dobrze i w miarę bezstresowo dla kota, a przy tym uważam, że musi to być weterynarz o specjalizacji chirurgia.

Ja polecam dr Tomasza Formińskiego - jest chirurgiem i zajmuje się większością naszych kociaków w kwestii kastracji.

Natolińska Klinika Weterynaryjna.
Belgradzka 1a, 02-793 WARSZAWA tel. 022-8168333

Tak czy owak najważniejsze by był to doświadczony chirurg, robiący wiele takich zabiegów, a nie weterynarz 'od wszystkiego' czyli do niczego :olaboga:
Obrazek

Awatar użytkownika
Anuszka
RADIO EREWAŃ*PL
Posty: 107
Rejestracja: sobota, 28 sierpnia 2004, 17:55
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Anuszka » środa, 12 marca 2008, 15:52

Bankroot ja mam taką dziwną kombinację kocur niekastrowany, kotka sterlizowana. Są rodzeństwem z tego samego miotu mają w tej chwili 3,5 roku. Kocura nie kastrowałam bo raz że jest kochanym chłopczykiem i nie znaczy terenu mimo naszych przeprowadzek a dwa i zwłaszcza dlatego bo mial w dzieciństwie problemy z siusianiem, zapalenie pęcherze i inne takie i zalecenie bylo takie żeby go na razie nie ciachać. I to "na razie" zostało po dziś dzień.
Łatwo nie jest szczególnie w okresie luty-marzec-kwiecień. Kocur jest niemożliwy, molestuje siostrę ale to małe piwo. Ona waży ze 2 kilo więcej od niego i jedną łapą go powala na grzbiet. Ale na pewno grubcia nie jest zachwycona tą sytuacją. Poza tym śpiewy niekastrowanego kocura to naprawdę....najchętniej utwory a capella wykonywane są pod osłoną nocy tak żeby usłyszeli wszyscy sąsiedzi. Mówiąc szczerze to mamy takie okresy że już poważnie przymiezamy się do kastracji, umawiamy termin u veta i ciagle coś wypada. Jajka wiec dyndają. Obawiam się że jak przyjdzie na świat moje własne dziecko kocur nie wytrzyma i zacznie znaczyć a wtedy adios jajka!
Zdecydowanie-jesli kocur nie będzie hodowlany ciachaj jajka nie zastanawiaj sie bo potem zostaniesz z takim przechodzonym problemem jak ja! A nawet jak nie znaczy terenu to śpiewy wniebogłosy są nieuniknione...

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Re: Czy i jak "dobrać" drugiego kota ?

Postautor: StefanZ » czwartek, 13 marca 2008, 12:16

bankroot pisze:Zaznaczę na początku, że rezydent ma prawie rok i nie zamierzam go kastrować.


Jest dosc czeste ze kocur (rosyjski) nie ma wiekszych klopotów z poczatku, problemy jak znaczenie / sikanie itd. pojawiaja sie dopiero jak jest dorosly, tzn gdzies w wieku 16-22 miesiecy...
Nie zawsze maja serenady, ale miauczenie jest naprawde glosne. Kastraty miaucza o wiele ciszej ( i w nocy latwiej ludziom spac. :) )

Tak bylo np z naszymi kocurami hodowlanymi.

Wiec zgadzam sie zupelnie z moimi kolegami/kolezankami.
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

bankroot
Posty: 4
Rejestracja: środa, 5 marca 2008, 10:32
Lokalizacja: W-wa

Postautor: bankroot » poniedziałek, 17 marca 2008, 12:07

Jest dosc czeste ze kocur (rosyjski) nie ma wiekszych klopotów z poczatku, problemy jak znaczenie / sikanie itd. pojawiaja sie dopiero jak jest dorosly, tzn gdzies w wieku 16-22 miesiecy...


mój pochodzi z "linii nieznaczących" tzn. prapra itd. nie znaczyły.
Mój w nocy śpi, śpiewa rano, kiedy trzeba wstawać.
Jak nie chcę, żeby śpiewał to mu to mówię (CICHO) i rozumie.

Jeszcze się wstrzymam z kastracją.


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość