brak "miziania"

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

jjkulak
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 30 grudnia 2007, 21:22
Lokalizacja: sieradz

brak "miziania"

Postautor: jjkulak » niedziela, 30 grudnia 2007, 21:31

od 10 grudnia mam kotkę rosyjska niebieska albo jak ktoś woli ona ma mnie. urodzona 6.09.2007 W zasadzie akliatyzację przeszła nie miałczy rozpaczliwie apetyt ma tygrysa pobawić się lubi lecz absolutnie nie jest skora do piszczot. Z rąk ucieka nie ociera się nie jest agresywna śpi najczęsciej w nogach lecz po głaśnięciu odchodzi. Reaguje na imie reaguje na miskę wie ngdzie kuweta no niby wszystko ok. potrafi delikatnie złapać głaszczącą rękę zębami i objąć łapkami ale bez agresji zaraz potel liże. czy to już taki charakter czy też mzna jeszcze ją jakoś wychować na pieszczocha..? Tylko jak?

Awatar użytkownika
Ultra
ALLEZ LES BLUES*PL
Posty: 104
Rejestracja: sobota, 27 sierpnia 2005, 20:01
Lokalizacja: warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ultra » poniedziałek, 31 grudnia 2007, 15:08

hmmm, na pewno nic na siłę, myślę że jeszcze jest szansa że kocia "zrobi się bardziej czuła", jak rozumiem jest u Ciebie ok 3 tygodni, więc pierwsze koty za płoty, ale przed wami długa doroga i wiele czasu dla siebie. nie wiadomo, jak była socjalizowana w hodowli, czy było jej poświęcana dużo czasu (kociaki już od pierwszych dni życia powinny być brane na ręce przez hodowcę, potem miziane przez innych, wtedy stają się ufne do ludzi i lubią z nimi przebywac),
jednak może to też bycz cecha osobnicza(jest raczej niezależna, i pieszczoty są u niej drugoplanową sprawą) - taka właśnie jest moja kotka Zoe Ewjatar. na początku, jak była mała, nie była prawie wcale czuła, z czasem, a tego czasu już trochę upłynęło....stała się bardziej czuła, i przymilna, a dokładnie od pierwszej rui,
teraz Zoe jest bardziej otwarta, i chętna do pieszczot , ale niewątpliwie nie jest pieszczochem...niestety, choć jej małe miot A i obecnie miot B, (z którego kotka Breeze (wiek 4 tygodnie) uparcie przychodzi do mnie do łóżka spać wraca po kilka razy, choć jest odkładana do mamy i rodzeństwa z obawy przed zgnieceniem) były już zupełnie inne...bardzo miziaste i przytulaśne, prosiły o pieszczoty... ale maluchy kocham bardzo i im to okazuję, wszyscy domownicy je pieścili od pierwszych dni.
konkludując myślę, że jeszcze trzeba obserwować, i starać się zdobyć jej serce,ale jak pisałam nie na siłę, aby się nie zraziła. Podczas każdej terapii kociej i "terapii kociej" bo w tym przypadku tylko o tej drugiej jak sądzę można mówić, wskazane są zabawy, baw się z nią dużo, bardzo dużo - to dla kota bardzo ważne, jakieś smakołyki od czasu do czasu, staraj się ja brać na ręce i przytulać, regularnie - ale jak się chce uwolnić z objęć to puść - nie na siłę.
życzę powodzenia
pewnie jeszcze inny coś Ci poradzą. :)
Obrazek

jjkulak
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 30 grudnia 2007, 21:22
Lokalizacja: sieradz

Postautor: jjkulak » poniedziałek, 31 grudnia 2007, 17:39

bardzo dziekyję za rady i prosze o wiecej to ważne

jjkulak
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 30 grudnia 2007, 21:22
Lokalizacja: sieradz

Postautor: jjkulak » poniedziałek, 31 grudnia 2007, 17:42

z tego co wiem w hodowli była bardzo pieszczona i chętnie siedziała na kolanach a nawet tam zasypiała i na stopach też

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » czwartek, 3 stycznia 2008, 00:03

Ruski tak mają. Moja ma fazy ... sądni że kot się robi plackowaty na widok ręki, a są dni kiedy ze mnie nie złazi .... kot to kot ... kto go umie ,,przewidzieć" powienien mieć nobla
więc nie martw się jak bedzie chciała się miziać znajdzie Cię nawet w wc :D

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » sobota, 5 stycznia 2008, 17:15

Nasz Jamusjkin jak mlody tez nie byl piesczocha, mimo ze nas widocznie lubil. Dopiero z czasem nauczyl sie lubic i miec wyrazna przyjemnosc z takowych zajec.

Zachowywal sie dosc dokladnie tak jak twoja mala teraz.

Troche latwiej bylo piescic go jezeli lezal sobie wygodnie, np na tapczanie.
Wtedy znosil, a jak mu sie juz znudzilo, to szedl sobie, albo jak twoja: lapal delikatnie w paszczke, a pózniej lizal pojednawczo... :)
Zawsze wiec bylo wiadomo gdzie sie go ma.

Z czasem nauczyl sie. I jak widzial ze patrze na niego i najwyrazniej chce sie troche mizac, to wskakiwal na tapczan, kladl sie wygodnie, itd. Popatrz wyzej. :)

Nadal nie jest kotem kolankowym, w znaczeniu ze na kolanach nie chce lezec kiedy sie siedzi. Nie on i nie jego syn Zjivago.
Takze nie bardzo lubi byc noszony. Choc krótka chwile mozna.

Ale w nocy zawsze kladzie sie spac w zagieciu kolan Mamusi, a w dzien - jak Tato polozy sie aby poczytac sobie albo nawet i uciac drzemke: wtedy prawie zawsze wnet przychodzi i kladzie sie miedzy kolanami. Co jest zreszta obopólnie mile, a i skutecznie pomaga na bóle prawego kolana...

Wiec i stal sie w koncu kotem kolankowym.... :)
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » sobota, 5 stycznia 2008, 20:39

Moj roczny kocurek tez niestety nie jest zbytnio nakolankowy. troche szkoda, bo mialam nadzieje, ze wyrosnie na kota pchajacego sie bezczelnie na kolana:)
Chociaz ostatnio jest lepiej i od czasu do czasu wskoczy na mizianie. A spi oczywiscie w lozku.
No i czesto w ciagu dnia znika na kilka godzin i zaszywa sie gdzies w szafie albo pod lozkiem w sypialni.

pozdrawiam
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek

jjkulak
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 30 grudnia 2007, 21:22
Lokalizacja: sieradz

Postautor: jjkulak » niedziela, 6 stycznia 2008, 00:03

mało mnie to wszystko pociesza ale może odezwą się tacy których ruskie miziają sie mocno i opisza jak to się zaczęłó i jak wygląda! proszę!

Awatar użytkownika
Ultra
ALLEZ LES BLUES*PL
Posty: 104
Rejestracja: sobota, 27 sierpnia 2005, 20:01
Lokalizacja: warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ultra » niedziela, 6 stycznia 2008, 11:26

Jeszcze dwie info dla Ciebie:
1. wedle słów V. Halls - kociego psychologa, im więcej uwagi poświęcasz kotu, tym więcej on jej żąda, a im mniej uwagi mu okazujesz tym mniej jej potrzebuje (zastanawiałam się nad tym nie wiem do końca czy tak zawsze jest?)
2. czasem jest tak że kociak jest nieśmiały w stosunku do ludzi ale z czasem uczy się im ufać (szczególnie członkom rodziny) i staje się uczuciowy. to potwierdza to co piszą inni - wszystko z czasem... wiem że i to Cię nie pocieszy :(
Obrazek

jjkulak
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 30 grudnia 2007, 21:22
Lokalizacja: sieradz

Postautor: jjkulak » niedziela, 6 stycznia 2008, 14:27

JESZCZE RAZ WSZYSTKIM BARDZO DZIĘKUJĘ. Miziania raczej brak ale wyczuwam już pewne przywiązanie kota do mnie a co najciekawsze ta moja kotka doskonale aportuje w co niektórzy mogą nie uwierzyć ale naprawdę przynisi rzucane papierki na zawołanie oddaje i chce aby jej dalej rzucać!! Proszę o dalsze ewentualne spozstrzeżenia co do charakteru i wychowania Rusów!!!

Maja
Posty: 123
Rejestracja: wtorek, 31 stycznia 2006, 21:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Maja » niedziela, 6 stycznia 2008, 15:54

jjkulak pisze:JESZCZE RAZ WSZYSTKIM BARDZO DZIĘKUJĘ. Miziania raczej brak ale wyczuwam już pewne przywiązanie kota do mnie(...)


Widzisz, są postępy. Tylko cierpliwości i...
Ze swojej strony mogę dodać, że akurat moja kotka z "mizialstwem" problemu nie miała, cechy charakteru, na jakie liczyłam oraz czułość hodowlana sprawiły, że RUSałeczka przybyła do mnie spragniona pieszczot i bardzo otwarta. Jednakże... nauczyłam ją np. bycia noszoną na rękach: codziennie troszkę, parę słów do uszka (szeptam jej do dziś i widzę, że działa - jako jedna z metod wychowawczych ;) ) i tym sposobem dziś sama staje na dwóch łapkach, opierając się o mnie, miałczy i prosi jak małe dziecko: Weź mnie na rączki!

jjkulak pisze:(...)a co najciekawsze ta moja kotka doskonale aportuje w co niektórzy mogą nie uwierzyć ale naprawdę przynisi rzucane papierki na zawołanie oddaje i chce aby jej dalej rzucać!!


W to akurat wierzę - mam przyjemność przyglądania sie aportom mojej kotki na co dzień (a bawi się tylko przedmiotami dla dorosłych, każda kocia zabawka jest "be" ;) )

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » poniedziałek, 7 stycznia 2008, 00:56

jjkulak pisze:mało mnie to wszystko pociesza ale może odezwą się tacy których ruskie miziają sie mocno i opisza jak to się zaczęłó i jak wygląda! proszę!


Dlaczego cie to malo pociesza? Przeciez opowiadam jak Jamusjkin zachowywal sie dokladnie jak twoja teraz, tzn przywiazany ale spontanicznie sie raczej nie mizial - jedno-dwa uglaskania i wystarczylo, ale z czasem
nauczyl sie - i byc miziany, i lubiec to. Ba, zabiegac o to.

A teraz to bardzo lubi glaskanie; mruczy z przyjemnoscia, szturcha glowa o czolo, ziewa po przyjacielsku jak tylko sie na niego popatrzy, wyciaga przednia lapke, itd.
A nawet biegnie i kladzie sie miedzy kolanami jak tylko poloze sie. Nawet u mnie. :)[/u]
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
Anuszka
RADIO EREWAŃ*PL
Posty: 105
Rejestracja: sobota, 28 sierpnia 2004, 17:55
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Anuszka » poniedziałek, 7 stycznia 2008, 13:54

Moja droga! z mizianiem podobno nic na siłę bo kot się przestraszy, nabierze leku i będzie się bał. Podobno:))) Ja moje koty do Mylości zawsze zmuszałam jak mogłam i to od małego. Miałam w domu tylko jeden miot, z którym jak byłam na wystawie to wszyscy orzekli że pluszowe ragdole:))) Kociaki od urodzenia niemalże nosilam na rękach i mówiłam do nich cały czas, spały wszytskie razem ze swoją mamą mi na głowie i leżały na pleckach żebym je tlyko drapala po brzuszkach ( ach te niewyżyte instynkty macieżyńskie:))). Dwa koty są w innych domach i z tego co wiem są niemiłosierne dla właściecieli. Sobie zostawiłam dwa bąbelki i mam teraz za swoje!! Z kiciusiów wyrosły wielkie kociska z nadwagą- upierdliwe do bólu że sie tak wyraże. Darcie pysków na mój widok, walenie łebkami mnie po nogach i rękach (nawet gorąca herbata w moeje dłoni na nie nie działa!!!), wskakiwanie z radosnym mraaau mi na plecy najchętniej gołe (auć!!), udeptywanie też po gołym brzuchu pazurami, podgryzanie z miłości np w głowę przy jednoczesnym mruczeniu jak traktor..No nie powiem to jest słodkie i sama na to zapracowałam bo cały czas koty tarmoszę, bujam, całuję po brzuszkach i mówię do nich wiec one mi po prostu odwzajemniają uczucia;)))
Jak też chcesz mieć takiego potworka to głaskaj, mów, podnoś na ręce, całuj jak najczęściej-z tego co zauważyłam im są starsze tym bardziej przytulaste bo bardziej im w głowie leżenie i mruczenie niż jakieś głupkowate bieganie za nakręcaną myszką.
Jest jednak wielki minus takiej sytuacji-w tej chwili jestem w ciązy i sama nie wiem jak to będzie potem z tą miłością...chyba kocia rozpacz..ale to już temat na inny wątek

Awatar użytkownika
Ultra
ALLEZ LES BLUES*PL
Posty: 104
Rejestracja: sobota, 27 sierpnia 2005, 20:01
Lokalizacja: warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ultra » poniedziałek, 7 stycznia 2008, 21:28

Wielkie Gratulacje Anuszka !!! :D
Obrazek

Awatar użytkownika
Thien
CAMARILLA*PL
Posty: 406
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 11:00
Lokalizacja: Warszawa

:)

Postautor: Thien » wtorek, 8 stycznia 2008, 14:32

Potwierdzę, że ruski im są starsze tym bardziej robią się przytulaste :)
Z rusków namolnych miziaków wobec wszystkich znam jeden egzemplarz i ona tak ma od kociaka.


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość