czy wszyscy hodowcy tak robia?- dlugie

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Kasia
Posty: 69
Rejestracja: poniedziałek, 13 marca 2006, 18:40
Lokalizacja: Holandia

czy wszyscy hodowcy tak robia?- dlugie

Postautor: Kasia » sobota, 27 października 2007, 16:33

Jak wiecie, robie rozeznanie w sprawie przyjazni rusko- mainecoonowej;) Wszystko wstepnie, ale skontaktowalam sie z paroma polskimi hodowlami. Wlepiam pod spodem moja korespondencje z jedna z hodowli, bo mi przed chwila wszystko opadlo z wrazenia. Nie jestem hodowca i nie zamierzam, ale czy Wy tez stosujecie takie gierki i pseudopsychologiczne testy???? Nie chodzi mi o temat kastracji jako taki (bo ten jest kontrowersyjny i pewnie wsrod Was sa zagorzali przeciwnicy), ale o styl korespondencji, sposob rozumowania (?). Co o tym myslicie, szczerze, bo ja juz nie wiem, kto tu jest dziwny...Sama jestem (moze naiwnie) prostolinijna i uwazam wszelkie tego typu prowokacje i manipulacje za obrzydliwe. Czuje sie okropnie po tej wymianie listow;((( Zdaje sobie sprawe, ze hodowcy sonduja kandydatow, ale moje doswiadczenie z hodowczynia Saszy bylo zupelnie inne...
-------------------------
Dobry wieczor,

dzis zarejestrowalam sie na forum mainecoonowym, bo jestem zafascynowana ta
rasa i szukam informacji. Znalazlam tez na stronie ogloszen adres Pani
hodowli i zdecydowalam sie napisac.

Mieszkam od 7 lat w Holandii, a od 1,5 roku jestem szczesliwa wlascicielka
Saszy- kota rosyjskiego niebieskiego. Hodowczyni przekonywala mnie, ze kot
nie powinien byc sam, ale wtedy nie chcialam uwierzyc. Dla nas jedno zwierze
to juz byla wielka decyzja, poza tym oczekiwalismy dziecka, wiec wizja dwoch
kotow nas przerazala. Dzis dojrzala w nas decyzja o kupieniu Saszy
towarzysza. I bardzo bysmy chcieli, zeby to byl Maine Coon.

Co innego jednak chciec, a co innego przerozne szczegoly, jakie trzeba znac,
zeby dokocenie przebieglo w miare bezproblemowo. Mam kilka pytan, jesli
znalazlaby Pani czas, prosilabym o odpowiedz:

- czy Maine Coon wymaga jakichs specyficznych warunkow? Mieszkamy w
3-pokojowym mieszkaniu z balkonem, bez ogrodu. Sasza jest niewychodzacy. Kot
moze sie poruszac swobodnie po calym mieszkaniu, wlacznie z sypialnia
dziecka, nie widzimy w tym zadnego problemu.
- czy opisy charakteru tej rasy sa zgodne z rzeczywistoscia? Co do
rosyjskich niebieskich wszystko sie potwierdzilo- kot jest jak pies, chodzi
przy nodze z czlowiekiem, towarzyszy mu w czynnosciach domowych, nie
przejawia zadnej formy agresji wobec nikogo, lubi spokoj, uwielbia
pieszczoty. Czy kombinacja Ruska z Maine Coonem w kwestii charakteru wydaje
sie Pani udana? Chcemy, zeby Sasza mial kociego przyjaciela, do tulenia sie,
ale tez do zabawy. Sasza jest bardzo spokojny.
- czy Maine Coony lubia dzieci? a przynajmniej toleruja?mamy prawie roczna
coreczke.
- ile kosztuje kociak w Polsce? z przeznaczeniem domowym, nie do hodowli
- czy lepiej naszemu kocurowi (wykastrowanemu) kupic kolege czy kolezanke?
- jakie ma Pani plany na 2008 rok?
zywo, w sytuacji domowej.

To chyba tyle na razie, nie chce zameczac pytaniami. Bede wdzieczna za
kontakt i wszelkie informacje. Sprawa nie jest pilna, ale bardzo nam zalezy.

Pozdrawiam cieplo,
Kasia
-------------------------------
Nie da się jednoznacznie przewidzieć kociego charakteru. Koty podobnie jak i ludzie różnią się temperamentem i charakterem nawet wśród przedstawicieli swojej rasy. Koty wykastrowane w młodym wieku rzeczywiście bywają spokojniejsze, tylko czy to o to chodzi? Jesteśmy hodowcami i w naszym domu mieszkają koty nie wykastrowane. Znacznie różnią się od kastratów. Mają w sobie to coś. Inne spojrzenie, i temperament. Nie ukrywam że staramy się znaleźć nowych właścicieli dla naszych pociech w śród osób które dostrzegą w nie wykastrowanym zwierzęciu właśnie to coś. Są oczywiście różne opinie na temat kastracji (w tym opinie weterynarzy sugerujące zabieg z wielu powodów), ale tak naprawdę to istota żywa, a kastracja kota powoduje takie same zmiany w organizmie jak kastracja u człowieka. Kocurek podobnie jak człowiek woli żyć pełnią życia, niż w formie wygodnej dla swojego właściciela, ale jednak dla niego samego z bardzo poważnymi ograniczeniami. Układ hormonalny, nie istotne czy jest człowiek czy kot w okresie zdolności do prokreacji, ma istotny wpływ na układ imunologiczny. Przerwanie tego ogniwa powoduje zmiany dla nas często niezauważalne, ale dla organizmu kocurka nie bez znaczenia. My zauważamy tylko to co chcemy widzieć - spokojny kot, dużo je , dobrze wygląda, itp... Oczywiście przyznaję że są schorzenia które znacznie częściej występują u kotów nie wykastrowanych, ale myślę że to nie o to chodzi. Porównywanie kota zdrowego do kastrata przypomina mi próbę porównania krokodyla - czy jest bardziej długi czy zielony. Powiedzmy sobie szczerze chodzi tu po prostu o naszą wygodę.
My też mieszkamy w mieszkaniu i kotków nie wypuszczamy przed dom. No cóż kolejne nienaturalne ograniczenie, więc przynajmniej pozostawmy im klejnoty (hi hi). Maine Conny często nie mają lęku przestrzeni, więc jeżeli w mieszkaniu macie możliwość zamontowania siatki w oknach i na balkonie pod sam sufit, to jak najbardziej w trzech pokojach można trzymać te koty. Zapewniam że będą czuły się dobrze, a jeszcze jak zakupicie im solidne drapaki-konstrukcje do wspinania, to w ogóle będzie super. Bez zabezpieczenia okien po prostu wyskoczą.
Jeżeli chodzi o to czy będzie kotek bawił się bezpiecznie z dzieckiem, to jeżeli Panią ktoś o tym zapewni to będzie po prostu kłamał, lub będzie chciał po prostu wcisnąć zwierzę. Niestety na to niema reguły. Oczywiście pewien zbiór cech dla danej rasy zwiększa lub zmniejsza możliwość wystąpienia pewnych zachowań ale wyjątków znam tak wiele że dalecy jesteśmy od formułowania jakichkolwiek uogólnień.
----------------------------
Bardzo dziekuje za szybka i obszerna odpowiedz.

Chcialam tylko niesmialo dodac, ze Sasza jest spokojny od zawsze, a nie po
kastracji. Wykastrowany zostal WCZORAJ, w wieku prawie 2 lat, bo niestety
zaczal znaczyc i bylo to trudne do zniesienia;( Nie spodziewamy sie po
kastracji niczego jak tylko ograniczenia jego dzialnosci zapachowej. W
innych kwestiach jest idealem;) Tez uwazamy kastracje za ingerencje i mamy
mieszane uczucia, stad tez zwlekanie z decyzja.

pozdrawiam,
Kasia
-------------------------------------
Witam

Te słynne cechy które opisujemy to przede wszystkim zmniejszone skłonności do znaczenia terenu przez samce. Oczywiście należy dostosować się do kilku podstawowych zasad aby nie prowokować kocurka (nie powinien wychodzić na zewnątrz aby nie wyczuwał zapachu konkurencji, no i oczywiście niezbędnym jest brak innych kocurów w otoczeniu). Nie wiemy jak kocurek zareaguje na towarzysza - może zacząć znaczyć , lub się zaprzyjaźnią , ale to oczywiście loteria. Najlepszym zestawieniem jest kocurek plus kilka kotek. Wtedy można liczyć na zachowanie harmonii. Pojawiają się oczywiście inne problemy - samiczki zaczynają konkurować ale to już zupełnie inna historia. W każdym razie nie zawsze jest tak że jak wprowadzi Pani towarzysza zabaw to będzie to radość. Często bywa odwrotnie. Są sposoby aby kotka przekonać do zaniechania znaczenia, więc szkoda że Pani nie skontaktowała się wcześniej. Lekarze znają zazwyczaj tylko jeden ten najbardziej drastyczny sposób - no cóż interes to interes. W naszym ludzkim otoczeniu zdążyliśmy się przyzwyczaić do normalnych standardów w których to pedagog specjalizuje się w wychowaniu a lekarz w leczeniu. Rzadko chodzi się do chirurga z problemami wychowawczymi ludzkich dzieci, choć przyznaję że pewnie w wielu przypadkach by to pomogło (hi hi). My hodowcy raczej specjalizujemy się w aspekcie bardziej pedagogicznym podejścia do zwierząt, pozostawiając lekarzom niekwestionowaną rolę autorytetu w sprawach medycznych. Oczywiście są wyjątki lekarze-hodowcy i takich należy szukać do opieki nad hodowlą. W każdym razie nie zalecam kupna dwu samców w nadziei że nie będą znaczyć. Drugą cechą charakterystyczną dla kotów Maine Coon jest tendencja do uczestnictwa w porodzie samców oraz ich opieka nad potomstwem i samiczką we wczesnym okresie połogu. Trzecią cechą jest wielkość. Samce bywają naprawdę duże. Nasz kocurek Caro był największym kotem ostatniej wystawy w Kielcach.
Caro oczywiście nie znaczy terenu, a nasza rola w tym, aby tak podejść do kociego stada aby nawet o tym nie myślał.

Koty w naszej hodowli w zależności o tego po jakich są rodzicach kosztują od 2000zł do 2500zł z pełnymi prawami hodowlanymi.

-------------
Dziekuje za odpowiedz. Widze, ze troche sie rozmijamy, jesli chodzi o
rozumienie sensu naszych wypowiedzi. Ja nie planuje kupic drugiego kota po
to, zeby pierwszy przestal znaczyc! Sasza jest wykastrowany, bo znaczyl i
nijak sie tego nie dalo powstrzymac. Mimo niewychodzenia z domu i
nieobecnosci innych kocurow.
Ja planuje kupic drugiego kota, bo chce, zeby Sasza mial przyjaciela. Z
zalozeniem, ze dokocenie sie powiedzie.

Nie moze miec Pani gwarancji- jako absolutna przeciwniczka kastracji- ze
wszystkie kocury pochodzace z Pani hodowli nie zostana wykastrowane.
Przeciez tego nie mozna narzucic nowemu wlascicielowi.

Poza tym nie wszyscy maja cele hodowlane. I na pewno nie wszyscy Pani
klienci. Nie wyobrazam sobie miec w domu kotek (niewysterylizowanych) i
kocura (niewykastrowanego). Przeciez to oznacza kocieta. Chyba ze sie trzyma
koty w osobnych pomieszczeniach, a mnie nie o to chodzi.

Rozumem Pani nastawienie, filozofie, ale ona jest filozofia hodowcy. Sa
jeszcze tez zwyczajni milosnicy kotow. I kieruja sie czym innym, ale to
wcale nie jest li tylko myslenie o tym, zeby czlowiekowi bylo wygodniej.
Uwazam, ze niewykastrowany, niewychodzacy kocur, ktory jest sam, moze sie meczyc
ze swoja fizjologia (pomijam kwestie znaczenia) bardzo i z burza hormonow,
wiec kastracja moze mu sie pozwolic wyciszyc.

No ale w tym temacie nie dogadamy sie chyba.
Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam, Kasia
------------------------------
Witam

Rzeczywiście przyznaję że Pani nas niezrozumiała.
Nie o tym pisałem.
Poza tym nie jesteśmy przeciwnikami kastracji - tylo naszym obowiązkiem jest sprawdzić podejście do zwierząt "jako same w sobie" przyszłego opiekuna naszego kciaczka. Kastrację tak wogóle to sami często zalecamy. Na szczęście ludzie mają taką naturę że łatwo ich sprowokować do zwierzeń - to taki test.

Przykro mi zdała go Pani na 1
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Iballa
Posty: 168
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 12:54
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Iballa » niedziela, 28 października 2007, 00:25

:o :o :o

Owszem, hodowcy-pasjonaci bardzo szczegółowo dobierają domki i pytania, rozmowy, spotkania są naturalne, ale takie zachowanie...no cóż chyba poniżej hodowlanej etyki.
Myślę, że po po prostu źle trafiłaś.
Ja mogę polecić 2 hodowle.
Hodowla Almira
http://www.aldimari.pl/almira/linki.html
Cudowni właściciele, otwarci do rozmowy, kochający koty - byłam ich sąsiadką na wystawie i pomogli mi przetrwać ten pierwszy stresujący moment.
Hodowla Grey Shadow
http://greyshadow.egonet.pl/
Panią Marię znam z forum Miau i myślę, że jej hodowla warta jest polecenia, a na stronie przeczytałam, że ma kociaki.

Zapomnij o tamtych hodowcach i próbuj dalej - Twój pierwszy mail był jak najbardziej OK!
Obrazek

Kasia
Posty: 69
Rejestracja: poniedziałek, 13 marca 2006, 18:40
Lokalizacja: Holandia

Postautor: Kasia » niedziela, 28 października 2007, 08:39

Ja od poczatku czulam, ze cos jest nie tak, bo nie otrzymywalam odpowiedzi na postawione pytania, tylko jakos 'obok'. No ale coz- sadzilam, ze po prostu ktos nie czyta ze zrozumieniem, zdarza sie. Co innego jednak komunikacyjne przeszkody, a co innego manipulowanie, wlepianie jakichs tekstow o szkodliwosci kastracji tylko po to, zeby sprowokowac, a potem wycofywanie sie z tego i ocenianie mnie jako wroga zwierzat nr 1...Do teraz sie zastanawiam, co powinnam wg nich napisac, zeby przejsc te dziwne 'kwalifikacje'.

Dodam, ze absolutnie rozumiem i popieram, ze hodowcy jak nastaranniej dobieraja przyszlych wlascicieli kociat. To niezwykle wazne. Tylko ja (z wrodzonej naiwnosci) wole jasne zasady. Hodowczyni Saszy tez zadawala mase pytan, nawet obszerny kwestionariusz wypelnialam, zanim Sasza sie u nas pojawil, bylo kilka spotkan u niej, a poza tym sama przywozi kociaki, spedza u nowych wlascicieli kilka pierwszych godzin, dzieki czemu sprawdza, jakie sa warunki w realu itd. Teraz np. wprowadzila zasade, ze sprzedaje kocieta tylko parami albo do domow, gdzie juz jest jakies zwierze. Moze sie to komus podobac lub nie, ale to jasne i czyste zasady, a nie jakies gierki, ktore i tak dosc wczesnie budza podejrzenia. Zaluje, ze brnelam dalej w te wymiane listow, skoro od poczatku cos mi podpowiadalo, ze przebieg komunikacji jest dziwny...

Awatar użytkownika
kinus
KABRIRUS*PL
Posty: 599
Rejestracja: sobota, 20 marca 2004, 11:20
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: kinus » niedziela, 28 października 2007, 23:21

o rany
w zyciu bym nie wpadla na jakies testy i podpuchy
wspolczuje i trzymam kciuki za znalezienie normalnej hodowli
szczerze polecam Kocurro :)
Obrazek
Pinky,Oliwka, Uszka,Lunitari

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » poniedziałek, 29 października 2007, 09:50

Ja szczerze polecam

http://agiraj.cattery.pl/

I głowa do góry, bo na prawdę wśród hodowców tez są fajni i normalni a takie "kwiatki" tez sie zdarzają jak to w zyciu.

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2177
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » poniedziałek, 29 października 2007, 10:07

Kasia , przeczytałm te maile z wybałuszonymi oczami - dla mnie ci ludzie to przerost formy nad treścią i nie ma co się dziwolągami przejmować, nepewno znajdziesz wielu hodowców którzy z przyjemnością opowedzą ci o rasie

spróbuj się skontaktować z blue maine
wiem ze mieli kociaki mco - a tym bardziej będą wiedzieli jakie są relacje rus -mco bo sami mają obie rasy

trzymam kciuki
Asia
Mojej szczęście w kolorze Blue

Kasia
Posty: 69
Rejestracja: poniedziałek, 13 marca 2006, 18:40
Lokalizacja: Holandia

Postautor: Kasia » poniedziałek, 29 października 2007, 10:47

W BlueMaine juz nie hoduje sie Maine Coonow. Napisalam do nich.

no ale oczywiscie jestem dobrej mysli, na pewno uda sie nawiazac kontakt z fajna hodowla

wszystkim dzieki za reakcje, troche mi lepiej;)

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » poniedziałek, 29 października 2007, 11:30

Ja reaguje najbardziej na to ostatnie zdanie, ze egzamin zdany na jedynke.

A po co to w ogóle wypisac???

Czy hodowca troche dziwak czy nie, to jego/jej sprawa. Ma prawo do swojej filozofii. Wymieniliscie serie mailów. W bardzo cywilizowany sposób doszliscie do wzajemnego wniosku ze wasze filozofie i cele nie bardzo sie schodza z soba, wiec zakupu - i sprzedazy tutaj nie bedzie.

Normalnym zachowaniem teraz byloby po prostu podziekowac za maile i zyczyc powodzenia w znalezieniu odpowiedniego Maine Coon.
Ewentualnie zarekomendowac innego, znanego sobie chodowce.
I juz.

Takie pisanie "swiadectwa" jest po pierwsze bzdura - bo róznica celów wcale nie jest jednoznaczna z najnizszym mozliwym stopniem.
Najnizsze stopnie maja przynalezec do zupelnie innych spekulantów.
A po drugie: po co to w ogóle pisac NAWET jak sie tak mysli???

Daje to tylko poczucie glebokiego niesmaku.
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
paula_do
Posty: 86
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 23:54
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: paula_do » poniedziałek, 29 października 2007, 12:11

Pytalas moze w hodowli Ewjatar? maja tam akurat maluszki, i MCO i RUS.
Paula, Gaber & Fidel
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Iza
SKY BLUE RUSSIA*PL
Posty: 472
Rejestracja: poniedziałek, 22 marca 2004, 16:29
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Iza » poniedziałek, 29 października 2007, 19:38

Ten typ rozmowy kojaży mi się z bardzo bardzo bardzo niesamowitą hodowlą z nazwy przypminającą znany polski "Kurort".
No cóż podejścia - gratulujemy...
Spokój, ruski spokój, dostojeństwo i powaga ...
Obrazek


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości