rozmnażanie a wystawy

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

magda
Posty: 1
Rejestracja: sobota, 25 sierpnia 2007, 16:03
Lokalizacja: trójmiasto

rozmnażanie a wystawy

Postautor: magda » sobota, 25 sierpnia 2007, 17:48

Witam,
może niedokładnie przejrzałam forum i gdzieś odpowiedź już padła...Czy konieczne jest wystawienie kotki, żeby móc ją rozmnożyć? Chciałabym, żeby mój mały niebieściuch raz lub dwa został mamą (z pewnością znalazłby się dobrze urodzony dżentelmen w jej typie). Moją kotkę zakupiłam z hodowli, posiada oczywiście rodowód i była wystawiana jako miot przez właścicielkę jej matki. Chciałabym oczywiście, żeby przyszłe kociaki posiadały rodowód.
Ponieważ do tej pory nie była wystawiana (a ma już 14 miesięcy) wolałabym nie fundować jej stresu związanego z wystawą (jest raczej płochliwa i nie starałam się jej na siłę uspołeczniać :)
Magda

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » sobota, 25 sierpnia 2007, 18:32

Hej Magda,
Nie jestem hodowcą i być może nie potraktujesz moich słów jako znaczacych

(moja kotka jest wysterylizowana ze wzgledu na słaby rodowód i gen CPC, który dostała po ojcu, a także z powodu kompletnego barku predyspozycji psychicznych mojej osoby jako hodowcy kotów :) )

, postaram się jednak zwrócić Twoją uwagę na kilka aspektów mających kluczowe znaczenie w podejmowaniu decyzji o rozmnażaniu kotki.
1/ jesli ma zostac mamą ,,raz lub dwa" nie warto kotki narażać na stres - wyjazd do kocurka - to subiektywne moje zdanie :)
2/ piszesz, że kotka jest płochliwa i to już właściwie powinno Cię zaniepokoić, bo tę płochliwosć może przekazać dzieciom,
3/ czy będziesz w stanie odebrac poród? a jak trafi Ci się kociak z wytrzewieniem?
4/ czy będziesz w stanie ocenić potencjalych nowych wlascicieli kociaków, czy stworzą prawidłowe warunki dla kota?
5/czy bedziesz w stanie przyjąc każdego kociaka z powrotem, jesli dom do którego go wydasz okaze się niedobry z róznych względów (alergia, choroba kota ...itp)

ja nie byłabym w stanie spelnic tych warunków wiec zrobiłam to co najlepsze dla zdrowia kotki - sterylizację.

Jesli jednak czujesz się na siłach z całego serca życzę Ci powodzenia, to niesamowite przezycie (wiem tylko o obserwacji bo przyjaźnię się z hodowcą kotów SIB i teraz lelamy miot 4 kociaków)

Pozdrawiam Cię serdecznie

mizianie dla kotki.

p.s. zanim zaczniesz myslec o hodowli warto pokazac kotkę po to by miec pewnosc ze przekazujesz ,,dalej" naprawde dobre geny i nie jest to kwestia męczenia koteczki

Magis
MUFFINA*PL
Posty: 417
Rejestracja: piątek, 6 sierpnia 2004, 17:32
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Magis » niedziela, 26 sierpnia 2007, 15:46

Może fajnie byłoby pogadać z hodowcą od której masz kotkę na temat jej dalszego rozmnażania? Jak rozumiem kotkę kupiłaś jako hodowlaną? Nie na kolanka?

Nie jest konieczne wystawianie kotki, są kluby które nie wymagają licencji hodowlanej (a taką licencję kotka zdobywa uczestnicząc w wystawach), ale od sędziego możesz się dowiedzieć czegoś o swojej kotce, czy warto ją rozmnażać, jakiego kawalera dla niej szukać...
Ale pierwsze pytanie to dlaczego chcesz rozmnożyć kotkę? Czy wiesz jak szukać dla niej kawalera? Czy wiesz jakie linie kotka ma w rodowodzie? Które cechy kotki chcesz wzmocnić a które poprawić? Czy wiesz co to jest inbred?

No i trzeba tez pamiętać ze hodowla to koszty, pomyśl o tym przy planowaniu maluchów :). (Składka+wpisowe w klubie hodowców do którego musisz się zapisać aby zarejestrować hodowlę, rejestracja przydomka hodowlanego, opłata za krycie, weterynarz, odpowiednie karmy, odżywki, itd) ale skoro planujesz hodowlę to na pewno o tym wszystkim wiesz :)

Marianna
Posty: 143
Rejestracja: poniedziałek, 20 września 2004, 23:46
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

A propos płochliwości

Postautor: Marianna » niedziela, 26 sierpnia 2007, 17:50

A propos płochliwości - moja kicia też do takich należy (należała..?), bo nie była za młodu przyzwyczajona do zbyt wielu obcych w domu. Wystawę zniosła dość ciężko - mimo wielkiego spłoszenia na szczęście sędziowie docenili jej wygląd (chociaż bardzo im to utrudniała kuleniem się i ogólnymi tendencjami ucieczkowymi - również psychicznymi. Nic ją nie interesowało!). Cóż, została skomentowana, że jest "very shy beautiful lady" :)

Ale, ale - Hebe jak wiecie została niedawno mamą i odmieniło ją to o 180 stopni. Może nie łasi się do obcych (i dobrze!), ale już nie czmycha do innego pokoju, czy za kanapę, tylko spokojnie sobie obeserwuje sytuację, a po dość krótkim czasie zachowuje się już całkiem swobodnie.

A maluszki? Cóż, za chwilę kończą trzy miesiące i jak na razie są najbardziej uroczymi i towarzyskimi stworkami, jakie widziałam. Mam nadzieję, że tak im już zostanie i nieśmiałość mamy poszła w genetyczna niepamięć :)

pozdrawiam i przepraszam za off-topic.
pozdrawiam,
Marianna
http://www.hebella.info
Obrazek

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 927
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » poniedziałek, 27 sierpnia 2007, 09:39

Csilla - wielki szacunek za Twoją wypowiedź :P
Rozmnażanie kotki powinno nieść za soba pewnien określony cel - w przypadku mojej hodowli, celem i misją hodowli jako takiej jest hodowanie szczęśliwych, zdrowych i radosnych kociaków, które w nowych domach wypełnią czas i przestrzeń swoim nowym właścicielom oraz spełnią ich oczekiwania nie tylko pod względem wyglądu ale i pod względem emocjonalnym - będą przytulaśne, miziaste, w miarę możliwości śmiałe do ludzi i nie płochliwe.
Dla nas to jest własnie 'to' co wyznacza naszą drogę hodowlaną - przy czym odbieranie porodu a potem wydawanie nowym właścicielom kociaków to są najtrudniejsze i najbardziej kluczowe chwile, które mnie osobiście bardzo dużo kosztują w sensie emocjonalnym.

Moim zdaniem Magda powinnaś zastanowić się nad dwoma drogami:
1) szczera rozmowa z hodowcą od którego kota kupiłaś o jego predyspozycjach - hodowca taki powinien też pomagać w znalezieniu ewentualnego kawalera, jako osoba bardziej doświadczona i o szerszych kontaktach w 'kocim' świecie;
2)lub jesli nie jest to możliwe porozmawianie z kimś z naszego klubu, lub nawet z większą ilością osób np. na wystawie kotów w Warszawie 8-9 wrzesień w Pałacu Kultury- wiem, że wiele osób się tam wybiera i chętnie podzielą się swoimi doświadczeniami;

Ostateczna decyzja oczywiście należy do Ciebie, ale łatwiej Ci będzie ją podjąć wysłuchawszy kilku punktów widzenia ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » wtorek, 28 sierpnia 2007, 22:31

Poison dziekuję,
wiesz napatrzyłam się ile prowadzenie hodowli z PRAWDZWEGO zdarzenia wymaga pokory i poswięcenia. Uczestniczę w tym niejako biernie, obserwuję jaką traumę czasem przechodzi moja zaprzyjaźniona hodowla SIBków, ile wyrzeczeń i nieprzespanych nocy, ile stresu....i przede wszytkim jaką kolosalna wiedzę trzeba nabyć na tematy z zakresu genetyki, weterynarii itp....
Podziwiam hodowców naprawdę, bo tych których znam i szanuję nie interesują zyski tylko właśnie badanie rasy, genealogia, rozwój kierunków fenotupu danej rasy. To pasjonaci pochłonięci bez reszty kiedy rodzą się kotki, atencja z jaką traktują kotki-mamy...naprawdę czapka z głowy.
Dlatego post Magdy wydał mi się szalenie ciekawy do rozpoczęcia dyskusji i byc może nasze wypowiedzi zwrócą Magdzie uwagę na inne tory...moim niehodowlanym zdaniem...na przykład też na ciemną stronę księzyca...Fip np...kociaki z wytrzewieniem, kociaki umierające, kociaki z wadami...a nie śliczne pitułki puchate z oczkami jak na kartkach pocztowych.. :) oczywiscie te złe aspekty są niezmiernie rzadko ale SĄ pozdr :D

Awatar użytkownika
Werdelit
Posty: 737
Rejestracja: wtorek, 27 kwietnia 2004, 09:06
Lokalizacja: Cieszyn
Kontaktowanie:

Postautor: Werdelit » środa, 29 sierpnia 2007, 09:49

Magdo, ja podobnie jak Csilla podglądam i kibicuję tej samej koleżance, cudownej kobiecie, która ma hodowle sibków. Aczkolwiek hodowla to za duzo powiedziane. Ma koteczkę i kocurka i dzielnie wychowuje teraz swój 3 miot.

Jej koteczka straciła sutek i pierś i od 2, 3 doby nie mogła już karmić kociaków. Ania, tak ma na imię znajoma ,karmi kociaki sama , "wylizuje" dupcie i futerka, wszystko musi robić, tak, jak kocia mama i być przy nich 24h godziny na dobę. Los chciał, że może być przy nich i pracować w domu. Koteczki są od niej całkowicie zależne a na jej widok piszczą rozkosznie.


Ponieważ są karmione sztucznie a wiadomo, że nie ma tam przeciwciał matki, są przez to podatniejsze na biegunki i infekcje. Samo czyszczenie dupek wacikiem i masowanie brzuszków placem, to nie to samo co język kotki.. . Jeździ z nimi na zastrzyki codziennie do weta i walczy o ich życie.
za to odpłaca jej taką miłością, iż nie wiem czy można sobie będzie wyobrazić bardziej ludzkie koty

Ona się nie zniechęca i walczy i nie traci radości z bycia przy tym. Wcześniej gdy jej kotka rodziła, musiała wspierać kocicę cała sobą. Często kotki hodowlane i w ogóle związane z człowiekiem potrzebują wsparcia i szukają w oczach człowieka pomocy, ulgi i swego rodzaju" urodzenia kociąt z nimi" I to są, jak mówi Ania- najtrudniejsze chwile porodu. Bo nie możesz zabrać strachu i bólu zależnej do ciebie istocie. To nie człowiek którego chwycisz za rękę. Każdy poród jest ryzykiem, co nie znaczy iż ma być jakaś komplikacja. Decydując sie na krycie swej kotki bierzesz jej życie w swoje ręce. To Ty odpowiadasz za całość tego aktu. A to wymaga setek przemyśleń.

Kociaki to piękna przygoda, cudowne doświadczenie i ogromne wyzwanie i ja sama podziwiam tych, którzy robią to z pasji dla promocji rasy, cudownych kotów i podzielenia sie kotami z nowymi właścicielami. To że można część swojej miłości do tych zwierząt zaszczepić w innych ludziach.

Moim zupełnie prywatny przemyśleniem jest takie, iż należy rozmnażać tylko koty- wybitne. Piękne fizycznie i psychicznie z dobrą krwią . Ponieważ nie jesteśmy obiektywni i patrzymy na nasze pupile przez emocje i miłość, powinno się zawsze skonsultować to z hodowcą, weterynarzem lub dobrym sędziom i dobrać partnera tak by zyskać.
Jjeśli koteczka jest piękna , silna i ma dobry rodowód to warto byłoby ja pokazać na wystawie, albo chociaż porozmawiać i pokazać sędziemu kotkę i wysłuchać opinii.

Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję ze pochwalisz sie koteczką chociaż przed nami ;))
:)

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » środa, 29 sierpnia 2007, 14:42

:brawo:

Awatar użytkownika
kinus
KABRIRUS*PL
Posty: 599
Rejestracja: sobota, 20 marca 2004, 11:20
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: kinus » środa, 29 sierpnia 2007, 21:09

porody wg mnie to najciezsza chwila w hodowli
nigdy tak naprawde nie da sie przewidziec, co Cie czeka
co sie urodzi, czy dasz rade zapobiec
czy wychowasz kociaka wlasciwie, co zrobic, zeby bylo wlasciwie
na ile wyposrodkowac swoja troske, aby nie bylo plochliwe, a jednoczesnie aby nie cierpialo
a to tylko ta "fizjologiczna" strona hodowli
i nie zniechecam, pisze, bo moze gdyby ktos 4 lata temu opowiedzial mi, jak przebiega porod kotki brytyjskiej, mysle, ze nie zdecydowalabym sie na hodowle
Obrazek
Pinky,Oliwka, Uszka,Lunitari

Awatar użytkownika
Poison
GALATHILION*PL
Posty: 927
Rejestracja: piątek, 13 sierpnia 2004, 11:06
Lokalizacja: Warszawa Ursynów

Postautor: Poison » czwartek, 30 sierpnia 2007, 10:53

Kinus - co do porodów zgadzam się z Tobą, to jest kulminacja stresu, ale dla nas równie wielkie napięcie jest przez pierwsze dwa tygodnie życia maluchów, ja wtedy z nimi śpię, słucham jak oddychają, patrzę czy jedzą, no i ważymy je dwa razy dziennie z drżącym sercem czy aby na pewno przybierają prawidłowo, na 5 miotów w naszej hodowli z 4 nie było problemów, ale jeden miot urodził się w zeszłym roku podczas fali największych upałów, a my mieszkamy na ostatnim piętrze, powietrze w pokoju nagrzewało się do 38-42 stopni i maluchy miały problem z termoregulacją, bo dopiero po pewnym casie malutkie organizmy uczą się regulować temperaturę, było mnóstwo nerwów,maluchy się przegrzewały, dopiero po zakupie klimatyzatora się uspokoiło....ale te 2 tygodnie od urodzin to dla mnie nerwy napięte do granic wytrzymałości, jeszcze nigdy nie straciłam kociaka, nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić, chybaby mi serce pekło :cry:
Obrazek


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości