kot chudnie...może ktoś miał podobny przypadek???? pomocy :(

jak sobie radzicie z...

Moderator: modRUSki

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2177
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » środa, 9 stycznia 2008, 10:14

kiedy odszedł Dyesni moje koty baardzo zamin tęskniły i mimo iż miał siebie było to po nich widać,
:(
dopiero kiedy przyszła do nas Młoda tak jakby odwróciła ich uwagę od tej tęsknoty
Mojej szczęście w kolorze Blue

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » środa, 9 stycznia 2008, 11:19

Tak wlasnie jestem w strasznej rozterce, bo serce mam pękniete nie chcę zastepować jednego kotka drugim bo nie na tym polega to wszystko, nie wyobrażam sobie innego kota ,,zamiast" :( , ale szara wariuje...budzila mnie dzisiaj w nocy czego nigdy nie robila, miauczy - jest wysterylizowana wiec zadna rujka - skacze po mnie, tupie i halasuje ale najgorsze to miauczenie w wannie... :olaboga: , mówię Wam....

Awatar użytkownika
bluecats
BLUE-BIS*PL
Posty: 2177
Rejestracja: piątek, 19 marca 2004, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: bluecats » środa, 9 stycznia 2008, 11:26

Aguś, nie podchodx do tego jako "zamiast" bo to nie tak..
kocica miała towarzystwo do którego była przywiązana i tegaz czuje się samotna i nie makompana do zabaw , tym bardziej ,że została sama.

U nas mała wniosła dużo radości , jako to małe kociątko , ale też co krok przypomina mi o Dyesnim , tak bardzo jest podobna do niego ( albo ja tego wypatruje) przyznam że jej obecność w naszym domu zadziałała jak plaster na pęknięte serduszko .
Mojej szczęście w kolorze Blue

StefanZ
Posty: 225
Rejestracja: piątek, 29 kwietnia 2005, 13:51
Lokalizacja: Szwecja
Kontaktowanie:

Postautor: StefanZ » środa, 9 stycznia 2008, 14:59

Csilla pisze:Ale drugi kot na razie nie byłby w stanie zapełnić tej dziury w sercu...nie potrafiłabym....chociaz dzisiaj spod mojej hondy wyciagałam kociaka grzejącego się pod silnikiem i przeszło mi przez głowę....jeszcze potrzebuję jednak czasu i to dużo....


Gleboko Ci wspólczuje, Csilla.

Widzac cytowane slówa przyszly mi pewne mysli. Trudno mi byle je spisac, brakowalo mi slów, niechcialem sie wyglupic. Ale widze ze w nastepnym liscie piszesz ze nowy kot bylby "zamiast" - a tego przeciez nie chcesz.

Teraz mi chyba bedzie latwiej napisac moje mysli:

Otóz to.
Co zrobic zeby nowy kot nie byl "zamiast" a "w imieniu" tej zmarlej??

Poprzez pomoc dla innego kota który musi miec pomoc. Jak ty walczylas, ty i twoja kotka, o jej zycie. I nie wystarczylo. Ale innemu kotu mozesz pomóc i uratowac mu/jej zycie.
Azeby wasza walka nie poszla na marne - pomóz i uratuj innego kota/kotke w imieniu zamarlej.
To uratowane zycie bedzie wtedy symbolem i zywym pomnikiem pamieci.

(nie, nie dawaj nowej tego samego imienia. Natomiast moze dwa imiona, i na imie codzienne uzywaj nowe imie.)

....................................

Wziasc wlasne tego bezdomnego kota spod Hondy? Sa na to wskazniki. Sa.
Ale i sa niestety pewne ale.


Jest ryzyko nowych klopotów medycznych, typu zarazen, dla twej rusalki.
Wiec bezdomengo prosto z ulicy trzeba miec w kwarantannie, badania weterynarskie, odrobaczania, szczepienia itd.

Nie jestem pewien jak schroniska pracuja w Polsce.
Wariantem byloby azebys przyjela z schroniska kota/kotka juz po kwarantannie i sprawdzonego (twój weterynarz moze oczywiscie popatrzyc raz jeszcze...).
I to tez jest uratowanie bo jednoczesnie zwolni sie mjejsce w schronisku. Wiec w samej rzeczy pomozesz dwóm kotom za jednym zamachem.
Moze nawet da sie ze bezdomny spod Hondy bedzie wziety do schroniska na to wolne miejsce, zamiast tego którego ty zaadoptujesz??

Jak nie masz w planie adoptowania dachowca, zauwaz ze samo przechowanie i opiekowanie sie przez pewien czas jest duzo warte w pracy schroniska.

Drugi wariant na podoby temat. Twoja rusalka lubi inne koty.
Wyspecializuj sie na wychowywaniu plochych dziczków, oczywiscie wspólpracujac z dobrym schroniskiem.
Praca z plochymi dziczkami nie jest az tak trudna jak sie wie co robic i jak. A obecnosc przyjaznego wlasnego kota duzo pomaga.
Po wychowaniu twoi opiekunowie zostaja adoptowani do stalych domów.
Wiec nie musisz angazowac sie wiecej niz powiedzmy, rok za kazdym razem.


Innym wariantem jest po prostu adoptowac normalnego kota domowego, rasowego albo dachowca, który potrzebuje nowego domu - który musi znalesc nowy dom, bo jak nie to... :olaboga:



Zastanów sie. Moze tu znajdziesz alternatywy które pasuja Tobie i twojej rusalce.





Trzymaj sie!
Jamusjkin oraz Zjivago przekazuja braterske pozdrowienia!

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » środa, 9 stycznia 2008, 15:29

Stefanie,
cały czas rozważam te wszystkie warianty. Wrocławskie schronisko to hodowla fip i bialaczki. Moj syn kilka razy w roku organizuje w szkole akcje zbierania karmy i kocy, w poprzedni piatek zawozilam to właśnie.
Mam na swoim ,,koncie" wychowanie i znalezienie wspaniałych domów dla całych 3 kotów :) 2 kocurków i 1 koteczki: Stefana :lol: , Stefki i Felusia.
ale jako towarzysza dla Szarej wolałbym jednak kota z rodowodem z hodowli o określonych cechach. Lecz wątpliwości nie ma końca, może nie będę niczego planowała i poczekam.....

Awatar użytkownika
kinus
KABRIRUS*PL
Posty: 599
Rejestracja: sobota, 20 marca 2004, 11:20
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: kinus » czwartek, 10 stycznia 2008, 22:32

Csilla gleboo wspolczuje :(
Obrazek
Pinky,Oliwka, Uszka,Lunitari

Awatar użytkownika
Thien
CAMARILLA*PL
Posty: 406
Rejestracja: wtorek, 5 kwietnia 2005, 11:00
Lokalizacja: Warszawa

...

Postautor: Thien » piątek, 11 stycznia 2008, 10:01

[']
Trzymaj się ciepło i pamiętaj o przyjaźni rusko - norweskiej oraz wielu przykładach na to, że rusałkom i miałkunom jest po drodze...

sigryda
Posty: 74
Rejestracja: piątek, 22 grudnia 2006, 05:46

Postautor: sigryda » piątek, 11 stycznia 2008, 11:12

Csilla bardzo bardzo wspolczuje :( i rozumiem ze potrzebujesz czasu na otrzasniecie sie, ale z tego co opisujesz Twoja druga koteczka Szarusia bardzo ale to bardzo teskni i moze w jej przypadku maly kociak bylby najlepsza terapia? depresja po utracie kogos bliskiego to nie tylko domena ludzi.

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » piątek, 11 stycznia 2008, 21:16

Dziękuję....chyba czas sam to załatwi muszę po prostu czekać i samo sie zadecyduje....co dalej.... :(

Awatar użytkownika
Anuszka
RADIO EREWAŃ*PL
Posty: 105
Rejestracja: sobota, 28 sierpnia 2004, 17:55
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Anuszka » wtorek, 15 stycznia 2008, 14:14

O Boże !! Csila strasznie mi przykro :cry: :cry: :cry: Dopiero doczytałam do końca:((( strasznie Ci współczuję..było już całkiem nieźle przecież...Nasze kochane sierściuchy czemu one tak strasznie chorują??? Przecież się mówi zdrowy jak koń, goi się jak na psie, rodzi jak kotka...a to co się okazuje że nasze kochania są bardziej chorowite od nas i że w młodym wieku potrafią mieć albo nowotwór albo inną cholerę :(
Kochana trzymaj się mocno, syberyjki takie słodkie są...może przyjdzie czas na kolejnego kociaka ale daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz. Gdybym tylko była bliżej podrzuciłabym Ci swoją grubaśną Biszkę do wylewania w nią łez, jakoś wyjątkowo dobrze znosi jej futerko każdą ilość łez, jak poduszeczka.
Trzymaj się cieplutko

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » sobota, 19 stycznia 2008, 14:47

Dziekuję Anuszka, niestety czas jakos dziala na ,,gorzej" bo brak jest straszny...a Szara dostaje wariacji. Wczoraj na przykład ostrzykała mi laptopa - zapch strasznie mocny.....jak zobaczylam fioletowe zacieki na ekranie slabo mi sie zrobilo, a co gorsza jeszcze ostrzykuje mojego syna i mnie osobiscie ...pizamy chyba do wyrzucenia mamy...nie wiem co sie dzieje ...

ina
Posty: 100
Rejestracja: czwartek, 19 lipca 2007, 12:30
Lokalizacja: Kraków

Postautor: ina » niedziela, 20 stycznia 2008, 18:25

:( biedna Szara, biedni Wy...
może jednak w tym przypadku czas działa na niekorzyść?
Może nie ma na co czekać, tylko dokocić się jak najszybciej?

Na wszelki wypadek warto chyba przebadać kicię, może stres spowodował osłabienie organizmu i jakieś dolegliwości? :(
ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Anuszka
RADIO EREWAŃ*PL
Posty: 105
Rejestracja: sobota, 28 sierpnia 2004, 17:55
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Anuszka » wtorek, 22 stycznia 2008, 13:00

Csilla, chyba szkoda czasu..sama widzisz że w tym wypadku działa na niekorzyść kota szaleje z samotności chyba:(((

Awatar użytkownika
Csilla
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 31 października 2004, 20:51
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Csilla » wtorek, 22 stycznia 2008, 16:53

Może i mam cos zryte pod beretem....ale mialam sen horror...straszny w kazdym razie w ostatniej cześci snu Fifi strasznie syczała na nowego kota ktory w snie sie pojawia jako kot z dziura w brzuchu i bez ucha....nie moge sie pozbierac ... chba sama poddam sie leczeniu :?

ina
Posty: 100
Rejestracja: czwartek, 19 lipca 2007, 12:30
Lokalizacja: Kraków

Postautor: ina » wtorek, 22 stycznia 2008, 18:30

Moja Babcia mówiła w takich wypadkach, że sny tłumaczy się na odwrót i pewnie miała rację, bo miałam w życiu wiele snów-horrorów, ale jakoś żaden się nie spełnił ;)
To normalne, że może się przyśnić coś takiego, przecież cały czas myślisz o tym co się stało i o tym co się teraz dzieje, normalne też, że masz obawy przed dokoceniem, każdy ma, a co dopiero w sytuacji, kiedy kot cierpi z samotności i tęsknoty za towarzyszem :(
I pewnie też początki po dokoceniu nie będą łatwe, ale potem wszystko się ułoży.
ObrazekObrazekObrazek


Wróć do „hodowla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość